"Kontrole w jednostkach podległych resortowi obrony narodowej odbywają się regularnie. Ministerstwo Obrony Narodowej nie odnosi się na tym etapie do podanej (przez NIK) informacji (o kontroli). Postępowanie ws. zakupu myśliwców F-35 przeprowadzono zgodnie z obowiązującym prawem, na podstawie decyzji MON w sprawie systemu pozyskiwania, eksploatacji i wycofywania sprzętu wojskowego SZ RP" - napisał resort obrony odpowiadając na pytania PAP.

NIK poinformowała PAP na początku marca, że kwestie dotyczące decyzji o wyborze i zakupie 32 samolotów piątej generacji F-35 od USA zostaną podjęte podczas trwającej kontroli w Inspektoracie Uzbrojenia, prowadzonej w ramach kontroli wykonania budżetu państwa w 2019 r. O kontrolę tę wnioskowali posłowie KO.

30 stycznia wpłynął do Izby wniosek o przeprowadzenie kontroli doraźnej i "sprawdzenie pod względem legalności, gospodarności i rzetelności działań Ministra Obrony Narodowej dotyczących zakupu samolotów F-35", podpisany przez posłów zasiadających w sejmowej Komisji Obrony Narodowej z klubu KO: Cezarego Tomczyka, Czesława Mroczka, Macieja Laska i Tomasza Siemoniaka.

NIK w udzielonej PAP odpowiedzi przyznała, że prezes NIK poinformował już wymienionych posłów, że Izba aktualnie nie ma możliwości podjęcia pozaplanowej kontroli doraźnej w przedmiotowym zakresie, z uwagi na konieczność realizacji kontroli planowych wynikających z Planu pracy NIK na 2020 r. oraz doraźnych kontroli, do których zobowiązała się wcześniej.

Jednocześnie urząd kontrolny zdecydował, że uzupełni trwającą aktualnie kontrolę w Inspektoracie Uzbrojenia po to, by wyjaśnić nurtujące posłów kwestie. Jak wyjaśnił wtedy PAP Czesław Mroczek, we wniosku posłowie KO z komisji obrony postulowali kontrolę tego zakupu w trybie pilnym. Mroczek uzasadnił też, że opozycja zabiegała o uzyskanie informacji o planowanym przez resort obrony zakupie, na niejawnych posiedzeniach komisji, ale takich informacji nie otrzymała.

Reklama

"Jest to największy kontrakt zbrojeniowy, a my mamy zero informacji na temat tego zakupu. Dlatego taka kontrola jest niezbędna, żebyśmy mogli pozyskać na ten temat jakieś informacje. Chcemy poznać, jakie były przesłanki tej decyzji i czy z formalnego punktu widzenia przeprowadzono wszystkie niezbędne procedury poprzedzające zakup. Mam wątpliwości, czy przeprowadzona została faza analityczno-koncepcyjna, analiza rynku, sprawdzenie jaka jest dostępność potrzebnych nam samolotów i jak doszło do wyboru samolotu, który Polska zakupi" - mówił wówczas PAP Mroczek. Zakup samolotów F-25 krytykowali też przedstawiciele innych formacji opozycyjnych zwracając jednocześnie uwagę na brak informacji ze strony MON dotyczących tego zakupu.

Szef komisji obrony Michał Jach (PiS) pytany o tę kwestię ocenił wtedy, że "można oczekiwać, żeby posłowie mogli w sprawie zakupu F-35 więcej wiedzieć". Przyznał, że opozycja występowała o taką informację. Jak wyjaśnił, nie otrzymała jej, bo podczas niejawnych obrad komisji część posłów opuściła salę, przez co komisja nie miała kworum i "skończyła posiedzenie". Jach podkreślił też, że uważa decyzję resortu obrony w sprawie wyboru amerykańskiego samolotu za uzasadnioną.

Pod koniec stycznia w Dęblinie przez szefa MON Mariusza Błaszczaka, w obecności prezydenta Andrzeja Dudy i premiera Mateusza Morawieckiego, została podpisana umowa wartości 4,6 mld dolarów na dostawę 32 samolotów wielozadaniowych F-35 wraz z pakietem szkoleniowym i logistycznym. Samoloty mają być dostarczane w latach 2024-30.

Zgodnie z umową jednostkowa cena maszyny wraz z silnikiem wyniesie 87,3 mln zł netto. Koszty przystosowania baz lotniczych mają wynieść 0,7-1,8 mld zł. Samoloty zostaną dostarczone w konfiguracji standardowej dla wszystkich użytkowników odbierających F-35 w latach 2024-30 i z aktualnie najnowszym oprogramowaniem. (PAP)

autor: Krzysztof Kowalczyk