Nie sądzę, by ktoś jeszcze pamiętał atak zupą na Monę Lisę, dwudniową sensację sprzed bodaj miesiąca. Nie tylko dlatego, że atakujące taktownie wybrały obiekt, któremu nic się nie mogło stać, bo doświadczeni muzealnicy już dawno zabezpieczyli obraz Leonarda odporną niemal na wszystko taflą. Także dlatego, że prawie nikt nie zrozumiał przesłania pań, uparcie nazywanych w mediach „aktywistkami klimatycznymi”, choć słowem nie zająknęły się one o zmianach klimatycznych.
Aktywistki szybko zostały uznane za wariatki przez media tradycyjne i społecznościowe, bo dla większości ludzi najważniejsze jest coś innego niż „zdrowie” żywności. My chcemy, żeby była tania.
Niestety tanio dla konsumenta oznacza też tanio dla rolnika. Celowo nie piszę „dla producenta”, bo rolnicy w przyjętym przez Zachód modelu nie są już w większości producentami żywności. Oni dostarczają surowiec, co najwyżej półprodukt, i są traktowani tak samo jak biedne kraje, np. Afryki, które tanio eksportują bogactwa naturalne – przetwarzane i drogo sprzedawane przez bogatych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zobacz
|
