Forsal logo

To już koniec pracy zdalnej? Nieoczekiwana zmiana na rynku zatrudnienia

Ten tekst przeczytasz w 8 minut
58 minut temu
[aktualizacja 58 minut temu]
To już koniec pracy zdalnej? Nieoczekiwana zmiana na rynku zatrudnienia
To już koniec pracy zdalnej? Nieoczekiwana zmiana na rynku zatrudnienia/Shutterstock
Nie trzeba się wcześnie zrywać z łóżka, stać w korkach i można sobie pozwolić na więcej luzu. Takie są zalety pracy zdalnej. Ale ten medal ma dwie strony. Ta ciemniejsza, to mieszanie się życia zawodowego z tym prywatnym. Jeszcze kilka lat temu możliwość pracy zdalnej należała do najważniejszych oczekiwań pracowników. Teraz priorytety na rynku zatrudnienia się zmieniają.

"Na początku było fajnie"

Kamila już od kilu lat pracuje zdalnie dla dużej firmy. Przez kilka miesięcy pracowała - Na początku fajnie – opowiada. - Byłam zadowolona, że nie trzeba się wcześnie zrywać do pracy i że mogłam być w domu z dwójką moich małych dzieci. Ale potem moje życie zawodowe totalnie wymieszało się z tym prywatnym. W firmie nadzoruję pracę kilkuosobowego zespołu, więc muszę robić telekonferencje. Bywa, że dzieci krzyczą mi za uchem, albo domagają się jedzenia. To bywa stresujące.

Nasza rozmówczyni przyznaje, że w czasie pracy musi się też zajmować gotowaniem i sprzątaniem. Narzeka też, że home office dla jej przełożonego jest równoznaczne z tym, że ma być do jego dyspozycji niemal do wieczora. - Koniec końców wychodzi na to, że pracuję więcej niż normalnie. Prawdę mówiąc, marzę o powrocie do biura, albo przynajmniej o przejściu na system hybrydowy.

Praca z domu przestała być największym magnesem

Jeszcze kilka lat temu możliwość wykonywania obowiązków zawodowych z domu, przynajmniej przez kilka dni w tygodniu, znajdowała się wysoko na liście oczekiwań pracowników. Brak konieczności codziennego dojeżdżania do firmy oznaczał mniej czasu spędzanego w korkach, większą swobodę i łatwiejsze łączenie obowiązków zawodowych z życiem prywatnym.

Teraz oczekiwania zatrudnionych są już inne, wynika z„Barometru Polskiego Rynku Pracy” Personnel Service.n– Debata o tym, czy praca zdalna wyprze biura, właściwie dobiegła końca. Dziś ważniejsze staje się pytanie, jaką swobodę jest w stanie zapewnić pracodawca swoim pracownikom – mówi Krzysztof Inglot, ekspert rynku pracy z firmy Personnel Service.

Jak dodaje, coraz częściej nie chodzi wyłącznie o możliwość pracy z domu. Znaczenie mają także elastyczne godziny, większa autonomia oraz rozwiązania ułatwiające pogodzenie pracy z życiem prywatnym. – To właśnie elastyczność staje się jednym z najważniejszych elementów konkurencyjności pracodawców, zwłaszcza w walce o młodsze grupy pracowników – dodaje Inglot.

Elastyczne godziny pracy wyprzedziły pracę zdalną

Zmiana oczekiwań pracowników jest widoczna w wynikach badania. Okazuje się, że najważniejsze stało się nie miejsce wykonywania pracy, ale możliwość samodzielnego organizowania dnia.

Najbardziej pożądanym rozwiązaniem jest obecnie elastyczny czas pracy. Wskazało go 39 proc. ankietowanych. Dopiero na drugim miejscu znalazła się możliwość pracy zdalnej w wybrane dni. Taką opcję wybrało 28 proc. badanych. Niewiele mniej osób wskazało natomiast na dodatkowe dni wolne. Takiego rozwiązania oczekuje 27 proc. respondentów. Z kolei 26 proc. badanych chciałoby pracować krócej w ciągu tygodnia.

Dane pokazują więc wyraźnie, że dla pracowników coraz ważniejsza staje się możliwość dopasowania pracy do własnego życia. Sam fakt, że obowiązki można wykonywać z domu, nie jest już tak dużym atutem jak wcześniej.

Kobiety częściej wybierają krótszy tydzień pracy

Preferencje pracowników różnią się również w zależności od płci i wieku. Skrócony tydzień pracy zdecydowanie częściej wybierają kobiety niż mężczyźni. Taką możliwość wskazało odpowiednio 30 proc. kobiet i 22 proc. mężczyzn. Krótszy tydzień pracy szczególnie atrakcyjny jest także dla młodszych pracowników. Zarówno w grupie osób od 18 do 24 lat, jak i wśród respondentów w wieku od 25 do 34 lat wskazało go po 33 proc. badanych.

Jeszcze wyraźniej różnice widać przy elastycznych godzinach pracy. To rozwiązanie cieszy się największą popularnością wśród najmłodszych uczestników rynku pracy. Aż 52 proc. osób w wieku od 18 do 24 lat uznaje elastyczny czas pracy za najbardziej atrakcyjny model organizacji obowiązków. W grupie od 25 do 34 lat odsetek ten wynosi 38 proc., natomiast wśród osób powyżej 55. roku życia – 39 proc.

Wyniki dowodzą, że potrzeba większej swobody w organizowaniu dnia nie jest jednak wyłącznie domeną młodych. Elastyczność ma znaczenie również dla starszych pracowników.

Im wyższe wykształcenie, tym większe znaczenie elastyczności

Różnice widać również pod względem poziomu wykształcenia. Wśród osób z wyższym wykształceniem elastyczny model pracy preferuje 40 proc. respondentów. Dla porównania, w grupie osób z wykształceniem podstawowym lub zawodowym takie rozwiązanie wskazało 27 proc. badanych.

To pokazuje, że sposób organizacji pracy staje się coraz ważniejszym elementem oczekiwań wobec pracodawcy. Dla części zatrudnionych liczy się nie tylko wysokość pensji czy możliwość pracy zdalnej, ale także to, ile swobody firma daje im w organizowaniu własnego czasu.

Pracownicy chcą elastyczności, ale firmy nadal pracują po staremu

Problem w tym, że oczekiwania zatrudnionych nie zawsze odpowiadają temu, jak wygląda rzeczywistość w przedsiębiorstwach. Z „Barometru Polskiego Rynku Pracy” Personnel Service wynika, że ponad połowa Polaków, dokładnie 56 proc., nadal pracuje w klasycznym systemie jednozmianowym. Z elastycznego grafiku korzysta zaledwie 17 proc. zatrudnionych.

Pozostali pracują w systemie dwuzmianowym, który dotyczy 14 proc. badanych, trzyzmianowym, obejmującym 8 proc. respondentów, albo przede wszystkim w porze nocnej, co dotyczy 2 proc. pracowników.

Starsi pracownicy częściej zostają przy tradycyjnym modelu

Klasyczny system organizacji pracy częściej dotyczy kobiet niż mężczyzn. W taki sposób pracuje 60 proc. kobiet oraz 52 proc. mężczyzn. Największy udział tradycyjnego modelu pracy występuje natomiast wśród osób po 55. roku życia. Dotyczy on 63 proc. pracowników z tej grupy.

Dla porównania, wśród najmłodszych respondentów, czyli osób w wieku od 18 do 24 lat, w klasycznym systemie jednozmianowym pracuje 37 proc. badanych. Różnica jest więc wyraźna. Młodzi pracownicy częściej oczekują swobody i możliwości dopasowania godzin pracy, podczas gdy starsi częściej funkcjonują w tradycyjnie zorganizowanym systemie.

Firmy nie spieszą się z całkowitym przejściem na pracę zdalną

Także pracodawcy nie planują gwałtownego odejścia od biur. Z badania Personnel Service wynika, że ponad jedna trzecia firm, czyli 35 proc., uważa, że w przyszłości dominować będzie model całkowicie stacjonarny. Model hybrydowy wskazuje 26 proc. organizacji. Jeszcze mniej przedsiębiorstw, bo 13 proc., przewiduje funkcjonowanie w modelu całkowicie zdalnym.

Preferencje przedsiębiorców są jednak mocno uzależnione od branży. Pracę stacjonarną najczęściej wskazują firmy działające w transporcie i logistyce. Za takim rozwiązaniem opowiada się 70 proc. przedsiębiorstw z tego sektora. W zakładach produkcyjnych model stacjonarny preferuje 58 proc. przedsiębiorców.

Model hybrydowy jest natomiast najczęściej wybierany przez firmy handlowe, gdzie wskazuje go 42 proc. przedsiębiorstw, oraz usługowe – 37 proc. Największą otwartość na całkowitą pracę zdalną deklarują branże oparte na wiedzy i nowych technologiach. W sektorze publicznym taki model wskazuje 32 proc. organizacji, a w branży informatycznej – 26 proc.

Powrót do biura nie zawsze może odbyć się z dnia na dzień

Coraz częstsze oczekiwanie pracodawców, aby zatrudnieni wracali do biur, rodzi również pytania o prawa pracowników. Eksperci przypominają, że jeżeli możliwość wykonywania pracy zdalnej została wpisana do umowy o pracę, pracodawca nie może po prostu jednostronnie z niej zrezygnować. W takiej sytuacji konieczne jest zastosowanie wypowiedzenia zmieniającego warunki zatrudnienia.

Znaczenie mają także przepisy zapewniające szczególną ochronę określonym grupom pracowników. Rodzice małych dzieci, kobiety w ciąży oraz opiekunowie osób z niepełnosprawnościami mogą wystąpić z wnioskiem o wykonywanie pracy zdalnej. Nie oznacza to jednak, że pracodawca w każdym przypadku musi taki wniosek zaakceptować. Może odmówić, jeżeli wykonywanie pracy w tej formie nie jest możliwe ze względu na organizację pracy albo charakter obowiązków wykonywanych przez pracownika.

Na razie nie widać jednak, aby przedsiębiorstwa masowo rezygnowały z pracy zdalnej i przechodziły wyłącznie na model stacjonarny. Firmy coraz częściej próbują znaleźć rozwiązanie, które pozwoli z jednej strony odpowiedzieć na oczekiwania zatrudnionych, a z drugiej uwzględnić potrzeby przedsiębiorstwa.

Sztuczna inteligencja może jeszcze bardziej zmienić rynek pracy

W dyskusji o przyszłości zatrudnienia coraz częściej pojawiają się nie tylko biura, praca hybrydowa i elastyczne godziny, ale także sztuczna inteligencja oraz automatyzacja. Już 11 proc. przedsiębiorstw uważa, że organizacja pracy będzie w dużym stopniu opierała się właśnie na takich rozwiązaniach. W przypadku średnich firm odsetek ten rośnie do 16 proc. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w najmniejszych przedsiębiorstwach, gdzie taką opinię wyraża zaledwie 2 proc. firm.

Technologia może więc stać się kolejnym czynnikiem, który zmieni sposób organizacji pracy. Nie chodzi już wyłącznie o wybór między biurem a domem. Firmy będą musiały jednocześnie odpowiadać na oczekiwania pracowników, mierzyć się z niedoborem rąk do pracy i wykorzystywać możliwości oferowane przez nowe technologie.

Rywalizacja biura z pracą zdalną schodzi na dalszy plan

Zdaniem eksperta Personnel Service w kolejnych latach najważniejszym wyzwaniem dla firm nie będzie już spór o to, gdzie pracownik powinien wykonywać swoje obowiązki.

– W najbliższych latach największym wyzwaniem nie będzie wybór między biurem a pracą zdalną. Znacznie ważniejsze okaże się to, jak firmy poradzą sobie z malejącą liczbą pracowników, starzeniem się społeczeństwa i rosnącą rolą sztucznej inteligencji. Organizacje, które już dziś inwestują zarówno w technologie, jak i w budowanie atrakcyjnego środowiska pracy dla różnych grup pracowników, będą miały największą przewagę w walce o talenty. Przyszłość rynku pracy będzie opierała się na umiejętnym łączeniu potencjału ludzi z możliwościami nowych technologii, a nie na rywalizacji jednego modelu pracy z drugim – podsumowuje Krzysztof Inglot.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Jagienka Michalik
Jagienka Michalik

Absolwentka politologii i dziennikarstwa na  Uniwersytecie Jagiellońskim, także PR-owiec.  Przez blisko dziesięć lat jej pasją było radio, gdzie prowadziła audycje i robiła reportaże,  ostatecznie zwyciężyła magia mediów  internetowych. Bliskie są jej tematy związane z rynkiem pracy i przedsiębiorczością. Lubi rozmawiać z ludźmi i opisywać ich historie, także  te biznesowe, prowadzące do sukcesu. Prywatnie wielbicielka psów i kotów, górskich wędrówek, jazdy na nartach i podróży w miejsca nieoczywiste. 

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraTo już koniec z takimi receptami. Wchodzi wielka zmiana. Wśród pacjentów zawrzało »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj