O godz. 4.40 we wtorek w Wieluniu rozległy się syreny alarmowe. W ten sposób mieszkańcy miasta od lat upamiętniają ofiary niemieckiego bombardowania z 1 września 1939 r., które zabiło wielu mieszkańców i unicestwiło miasto. W tegorocznych uroczystościach wziął udział szef rządu, który wraz z przedstawicielami władz państwowych i samorządowych oddał hołd ofiarom pierwszej zbrodni przeciwko ludności cywilnej podczas II wojny światowej.

"Noc jest najczarniejsza przed świtem. Stajemy tutaj w Wieluniu przed świtem, tak jak oni. Myślimy o tych, którzy wtedy wchodzili w ponad 5 lat wojny. Tak jak oni wypatrujemy świtu. Oni na ten świt musieli czekać długo - w biedzie i głodzie"- powiedział premier Mateusz Morawiecki w Wieluniu.

"Historycy pytają, dlaczego Wieluń? Dlaczego to bezbronne miasto? Bomby zabiły ponad 1000 osób. Trudno odnaleźć odpowiedź na to pytanie. Tu objawił się barbarzyński zamysł Niemców - ludobójstwo i eksterminacja" - podkreślił.

Premier akcentował, że za wybuch II wojny światowej, której pierwsze bomby spadły na Wieluń, są odpowiedzialne dwa totalitarne reżimy - hitlerowskie, nazistowskie Niemcy oraz komunistyczny Związek Sowiecki.

"To była nie tylko wojna totalna, ale totalitarna, bo rozpętana przez dwa totalitarne reżimy. Totalitarne w swoim zamyśle, niszczycielskie, barbarzyńskie i w pełnym tego słowa znaczeniu zbrodnicze, ludobójcze" - mówił premier.

Reklama

"Polska jest dzisiaj strażnikiem tej pamięci" - podkreślił. "Polacy są dziś strażnikami prawdy o II wojnie światowej" - dodał. Mateusz Morawiecki zaznaczył, że prawda o II wojnie światowej jest często zakłamywana. "Tymczasem to właśnie my stanęliśmy w obronie wartości europejskich" - mówił.

Morawiecki powiedział, że II wojna światowa była wojną o wszystko. "Tak, wojna o wszystko, o nasze życie, ale także o ocalenie Europy i świata" - dodał. "Trzeba pamiętać, że ta lekcja historii musi być odczytywana także i dzisiaj" - podkreślił premier.

Nawiązał do słów tragicznie zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który 11 lat temu mówił, że "trzeba stawiać tamę każdemu imperializmowi".

Premier przypomniał, że 81 lat temu państwa Zachodu pozostały bierne wobec niemieckiej i sowieckiej agresji na Polskę. "Zachód popełnił ogromny błąd. Błąd zaniechania, braku wyobraźni. Tego błędu nigdy więcej nie wolno popełniać, bo może dojść, także i w przyszłości, do wielu tragedii" - przestrzegł Morawiecki.

Premier zaapelował do uczestników wtorkowych uroczystości, aby przekazywali tę swoistą wieluńską lekcję pamięci. „My jesteśmy szczególnie zobowiązani, żeby powiedzieć: nigdy więcej nazizmu, nigdy więcej komunizmu, nigdy więcej wojny" – mówił szef rządu. „ Mamy obowiązek pamiętać o tych, którzy jeszcze żyją, tych, którzy zginęli wtedy” – podkreślił Morawiecki.

„Niedługo nad Wieluniem wstanie świt” – mówił szef rządu. „Niech ta nadzieja króluje w naszych sercach, niech da nam Polskę wolną, suwerenną, coraz silniejszą, taką jaką mam dziś, Polskę czystą jak łza, Polskę prawą i sprawiedliwą” – podkreślił premier.

Charge d'Affaires Republiki Federalnej Niemiec w Polsce Knut Abraham część swojego wystąpienia wygłosił po polsku. „Nie jest mi łatwo stać 1 września w tym miejscu. Myślę o tych wszystkich ludziach, którzy, bez żadnych zapowiedzi zostali zaatakowani z powietrza” – mówił dyplomata.

Knut Abraham opisując bezmiar okrucieństwa bombardowania sprzed 81 lat w Wieluniu powiedział, że trudno mu, jako Niemcowi, być w Wieluniu w rocznicę tych wydarzeń jeszcze z jednego powodu.

„W moich myślach widzę też pilotów oraz żołnierzy i oficerów, którzy są odpowiedzialni za atak na to bezbronne miasto” – mówił Abraham. „To byli Niemcy, tak jak ja” – dodał.

Do uczestników wieluńskich obchodów list wystosował prezydent Andrzej Duda, który odczytał jego doradca Mariusz Rusiecki. „Jest dla mnie powodem do dumy i osobistej satysfakcji, że mogłem przyczynić się do przywrócenia pamięci o tragedii Wielunia” – napisał do uczestników obchodów prezydent Duda.

Burmistrz Wielunia Paweł Okrasa powiedział, że tragedia Wielunia była dla świata tragiczną przepowiednią tego, co wydarzyło się później podczas wojny. „To, co stało się w Wieluniu było zapowiedzią tego, co dotknęło miliony ludzi” – podkreślił burmistrz miasta.

Wśród historyków nadal trwa spór, czy Luftwaffe zaatakowała 1 września 1939 r. Wieluń, zanim na Westerplatte rozległy się strzały. Wiele wskazuje na to, że Wieluń był pierwszy. Naukowcy zgodni są jednak, że napaść z powietrza na bezbronne miasto bez celów strategicznych, to pierwsza zbrodnia II wojny światowej.

Pierwsze bomby spadły na wieluński szpital Wszystkich Świętych, grzebiąc pod gruzami ponad 30 osób - pacjentów i personel placówki medycznej. Szpital był oznakowany – jak wspominają świadkowie - dobrze widocznymi czerwonymi krzyżami na dachu.

Od rana do godz. 14 1 września 1939 roku na Wieluń spadło blisko 400 bomb o łącznej wadze ok. 46 ton. Według różnych szacunków podczas nalotów niemieckiej Luftwaffe w mieście i okolicach zginęło od ok. 1,2 tys. do 2 tys. osób.

Według powszechnych danych zniszczono w 75 proc. Wielunia, ale mieszkańcy, który przeżyli koszmar bombardowań uważają, że w gruzach legło prawie 90 proc. zabudowy miasta. Zdaniem historyków Wieluń zbombardowano, bo Niemcy chcieli wypróbować samoloty i ich uzbrojenie oraz zastraszyć ludność cywilną.

Poranne, wtorkowe uroczystości upamiętniające ofiary wieluńskich bombardowań zakończyły się złożeniem kwiatów w kilku miejscach pamięci przypominających o wieluńskiej tragedii.