Czas oszczędzania i zakręcania kurków

Ten tekst przeczytasz w 10 minut
3 czerwca 2022, 06:00
Embargo na rosyjską ropę
<p>Embargo na rosyjską ropę</p>/ShutterStock
Embargo na rosyjskie surowce miałoby większy sens, gdyby objęło całą Unię, bo inaczej kraje, które do niego nie przystąpią, będą w korzystniejszej sytuacji – mówi Magdalena Maj, kierownik zespołu klimatu i energii w Polskim Instytucie Ekonomicznym.

Grzegorz Kowalczyk: Co jest dzisiaj największą barierą w uniezależnianiu się Unii Europejskiej od rosyjskich surowców energetycznych? Na ile jest to kwestia woli politycznej, a na ile faktycznej niemożności i braku realnej alternatywy?

Czy Europa ma infrastrukturę, dzięki której można by zmienić kierunki dostaw?

Mamy w całej Unii duże możliwości przyjęcia LNG, nawet dwa razy większe niż wykorzystujemy. Ale nie mamy dobrych połączeń między krajami.

Czy to znaczy, że nie ma szans na szybkie odcięcie się Europy od importu ze Wschodu i odcięcie Moskwy od finansowania?

Z jednego z waszych raportów wynika, że Unia może też mieć problemy z zaopatrzeniem w paliwa…

Nie tylko my chcemy się odcinać od rosyjskich dostaw. Pamiętamy o doświadczeniach z kryzysu paliwowego, gdy zamówienia z Azji zdominowały przez długi czas rynek LNG. Teraz wiele krajów ustawi się w kolejce do dostawców z Zatoki Perskiej, czy nie grozi nam, że surowca po prostu dla nas zabraknie?

Szacowaliśmy, że nawet niemal połowę unijnego importu ropy Rosja może przekierować na inne rynki, głównie do Chin i Indii. W przypadku gazu Chiny mogą odebrać około jednej trzeciej tego co Unia importowała z Rosji.

Czyli surowca nie powinno zabraknąć?

Odcięcie od obecnych, rosyjskich źródeł zaopatrzenia w surowce energetyczne będzie oznaczać konieczność poniesienia dodatkowych kosztów. Czy to może oznaczać pogorszenie konkurencyjności naszej gospodarki? Szczególnie gdyby znów okazało się, że europejska solidarność energetyczna nie jest do końca solidarna i np. firmy w Niemczech mają dostęp do tańszej ropy czy gazu?

Rozmawialiśmy o firmach, a co może oznaczać embargo na surowce z Rosji dla zwykłych obywateli? Czy trzeba będzie zmienić nawyki i ubierać się inaczej, bo w domach będzie o kilka stopni mniej? O ile wzrosną rachunki za ciepło, prąd, paliwa i jak to się przełoży na ceny towarów i usług? Czyli ile stracimy?

Konsumenci już odczuwają wzrost cen energii i paliw…

Konieczne będzie wdrożenie działań osłonowych, np. rozkładanie na dłuższy okres, na kilka lat wzrostu taryf energetycznych, żeby nie nastąpiła gwałtowna podwyżka stawek za gaz i energię.

Czy przetasowania na surowcowym rynku mogą nam jako krajowi przynieść jakieś ekstra korzyści, choćby z tego względu, że mamy Gazoport, którego nie mają Niemcy? Czy możemy np. stać się swego rodzaju energetycznym hubem, skąd gaz popłynie do innych krajów?

Grzegorz Kowalczyk

Magdalena Maj 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: obserwatorfinansowy.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj