Środowa konferencja prasowa aktywistów z Miasto Jest Nasze, zorganizowana została przed Pałacem Kultury i Nauki, gdzie w czwartek podczas sesji Rady m.st. Warszawy, stołeczni radni będą decydować, czy przeznaczyć środki na realizację pierwszego etapu prac zapowiedzianego w poniedziałek przez prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego projektu budowy III linii metra.

Chodzi o 41 mln zł, które zostaną przeznaczone na prace przygotowawcze zakładające wykonanie odwiertów oraz prac geologicznych i hydrologicznych.

Aktywiści z Miasto Jest Nasze przekonywali, że projekt III linii metra zaproponowanym przez Rafała Trzaskowskiego kształcie, będzie dla Warszawy "bardzo kosztowną pomyłką".

Argumentowali, że planowany przebieg III linii nie skróci czasu podróży do Centrum z takich miejsc, jak Gocław, Rondo Wiatraczna, czy ul. Ostrobramska i przekonywali, że tramwaj na Gocław, którego budowa została odłożona w czasie, pozwoliłby mieszkańcom znacznie sprawniej dotrzeć do Centrum.

Jak zauważyła Julia Widłak z MJN, proponowana przez ratusz linia metra z Gocławia jest 10 razy droższa niż odłożony przez miasto, ale wyczekiwany od lat przez mieszkańców tramwaj na Gocław.

Widłak zwróciła także uwagę, że M3 będzie kończyć bieg na stacji Stadion, a pasażerowie podróżujący z Pragi Południe w okolice Ronda Daszyńskiego będą musieli się dwukrotnie przesiadać. "Najpierw na stacji metra Stadion, gdzie będą musieli przejść antresolą na sąsiedni peron – dwukrotnie korzystając ze schodów i poczekać na pociąg II linii metra, a później będą musieli jeszcze przesiąść się na stacji Świętokrzyska do linii M1, korzystając z łącznika, który już na długo przed pandemią zapychał się ze względu na długie potoki pasażerskie" – mówiła.

Wyliczyła także, że całość podróży zajmie około 25 minut. Dla porównania wskazywała, że już teraz autobus 507, jadący z Gocławia do centrum, pokonuje tę trasę w 16-20 minut, natomiast tramwaj na Gocław, przejechałby tę trasę w około 18 minut.

Filip Szarecki z MJN podkreślał z kolei, że Warszawy nie stać na wadliwe inwestycje, które pochłoną gigantyczne pieniądze. Powoływał się także na opinię badaczy z Politechniki Warszawskiej, który wykazali, że lina M3 w obecnym kształcie nie będzie tak funkcjonalna, jak alternatywna trasa łącząca Gocław bezpośrednio ze Śródmieściem Południowym, z pominięciem stacji Stadion.

"Taka trasa byłaby szybsza, bardziej efektywna, byłaby w stanie obsłużyć większą liczbę mieszkańców i oczywiście byłaby dla nich wygodniejsza" – przekonywał.

Wskazywał również, że w związku z wyczerpywaniem się przepustowości autobusów na Trasie Łazienkowskiej, pożądanym przebiegiem metra z Grochowa i Gocławia powinien być korytarz zbliżony właśnie do trasy Łazienkowskiej, z możliwością dalszego przedłużenia w kierunku wschodnim (PKP Gocławek lub PKP Wawer) i zachodnim (Ochota/Szczęśliwice).

Kuba Czajkowski z MJN zwracał z kolei uwagę, że w wielu miejscach wzdłuż planowanej przez ratusz trasy III linii metra – m.in. na Kamionku, Grochowie, sporej części Gocławia i Siekierek - brakuje Miejscowych Planów Zagospodarowania Przestrzennego. Jak wyjaśnił, zabudowy deweloperskie powstają tam w oparciu o tzw. wuzetki, czyli warunki zabudowy.

W tym kontekście pytał, kto tak naprawdę zyska na zaproponowanym przez ratusz przebiegu III linii metra. "Zasadne jest więc pytanie: czy ten przebieg metra jest zaplanowany pod realne potrzeby mieszkańców Warszawy, czy też dla deweloperów, by mogli drożej sprzedać swoje inwestycje?" – dopytywał.

"Oczekujemy jasnych deklaracji władz miasta w sprawie obiecywanych inwestycji tramwajowych, w tym dziesięciokrotnie tańszej od metra trasy tramwaju na Gocław" – podkreślał.

Aktywiści postulowali, by Rada Miasta zaopiniowała negatywnie przekazanie pieniędzy na III linię metra w zaproponowanym przez Rafała Trzaskowskiego kształcie. Ich zdaniem, miasto powinno opracować transparentny plan działania i zaplanować etapy budowy metra w Warszawie zgodnie z prognozowaną liczbą pasażerów, rozwojem miasta i w zgodzie z opiniami ekspertów.