Przeprowadzone koło północy głosowania zakończyły się dotkliwą, choć spodziewaną porażką rządu Borisa Johnsona, którego Partia Konserwatywna nie ma większości w Izbie Lordów, a na dodatek przeciwko projektowi opowiedziała się także część konserwatystów. Za usunięciem pierwszego z kontrowersyjnych zapisów głosowało 433 członków Izby, przeciwko było - 165, zaś w przypadku drugiego wynik był 407 do 148.

Rząd jednak już wcześniej zapowiedział, że gdy projekt ustawy trafi z powrotem do Izby Gmin, oba te zapisy zostaną przywrócone. Ostateczne brzmienie projektu ustawy musi zostać uzgodnione przez obie izby, a zazwyczaj niewybierani lordowie nie blokują na stałe projektów przyjętych przez pochodzącą z bezpośrednich wyborów, czyli mającą znacznie większy mandat społeczny, Izbę Gmin.

Jak wyjaśnia rząd, celem ustawy jest utrzymanie "otwartego i nieskrępowanego handlu" między czterema częściami składowymi Zjednoczonego Królestwa po upływie wraz z końcem 2020 r. okresu przejściowego po brexicie. Obecnie wszelkie kwestie handlowe i regulacyjne znajdują się w kompetencjach UE, zatem - jak wyjaśnia rząd - konieczne jest ich dostosowanie do sytuacji, w której prawo unijne przestanie obowiązywać. Chodzi o uniknięcie sytuacji, w której w poszczególnych częściach kraju obowiązywałyby różne regulacje handlowe.

Kontrowersje budzi w projekcie budzi zapis mówiący, że "niektóre przepisy" weszłyby w życie "bez względu na niespójność lub niezgodność" z prawem międzynarodowym lub innym prawem krajowym, co wyraźnie wskazuje na możliwość uchylenia uzgodnień zawartych z UE i co - jak sam rząd przyznał - byłoby złamaniem zasad prawa międzynarodowego. Ustawa ma pozwalać rządowi na wycofanie się z niektórych zapisów dotyczących Irlandii Północnej w obowiązującej już umowie o warunkach wystąpienia z UE.

Reklama

Brytyjski rząd zastrzega, że miałoby to zastosowanie tylko wówczas, gdyby Londyn i Bruksela nie zawarły porozumienia o przyszłych relacjach po okresie przejściowym i ma zapobiegać sytuacji, w której UE mogłaby decydować o warunkach handlu między Irlandią Północną a pozostałą częścią Zjednoczonego Królestwa, co groziłoby integralności terytorialnej kraju. Krytycy projektu wskazują natomiast, że wycofywanie się przez Wielką Brytanię z obowiązującej już umowy bardzo zaszkodziłoby jej reputacji międzynarodowej, a w konsekwencji też utrudniło zawieranie innych umów handlowych.