Lider PO Donald Tusk oraz przedstawiciele komitetu inicjatywy ustawodawczej, w tym m.in. europosłanka PO Ewa Kopacz ogłosili, że zaczynają zbierać podpisy pod obywatelskim projektem dot. finansowania metody in vitro.

"Nie rozmawiamy dzisiaj o ustawach, kampaniach, partiach politycznych, bo istota sprawy dotyczy nie słów, nie definicji, tylko życia ludzkiego, w najgłębszym wymiarze tego słowa" - mówił Tusk. Podkreślał, że akcja, która ma przywrócić finansowanie przez państwo procedury in vitro, "nie byłaby potrzebna, gdyby nie fatalne decyzje, które zapadły zaraz na początku rządów PiS-u".

Reklama

Podkreślał, że słowa "procedura", czy "refundacja" brzmią zimno, jednak "czai" się za nimi dramat, nieszczęście i poczucie krzywdy i opuszczenia tysięcy polskich par, które chcą mieć dzieci, a nie mogą, i jednocześnie nie stać ich na finansowanie in vitro. Podkreślił, że spotyka takie pary, jeżdżąc po całej Polsce.

"Żyjemy w państwie, które jest rządzone przez mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet" - mówił. Zaznaczył, że taka "strategia polityczna" PiS-u i rządu Mateusza Morawieckiego dotyka nie tylko kobiet, ale także całe polskie rodziny, w tym ojców i dzieci. "Celem tej strategii rządowej jest między innymi zmniejszenie odsetka porodów poprzez cesarskie ciecie" - wskazał. Dodał, że "dobrze wiemy", co za takimi zdaniami kryje się w praktyce.

"Ta władza pokazuje każdego dnia, że kiedy mówi o wyzwaniach demograficznych, ochronie polskiej rodziny, promocji macierzyństwa i ojcostwa, to za tą fasadą kryją się konkretne decyzje, albo brak decyzji, które doprowadziły do tragedii demograficznej" - przekonywał.

Przytoczył też dane, zgodnie z którymi w ciągu ostatnich 12 miesięcy zmarło o 170 tys. więcej Polek i Polaków, niż urodziło się dzieci. "To najdramatyczniejsza statystyka od II wojny światowej" - podkreślał.

Mówił, że jednocześnie "władza funduje nam przymus, kontrolę, pogardę, czasami przemoc wobec polskich kobiet". "Za tymi suchymi stwierdzeniami: rejestr ciąży, ograniczenie cesarskich cięć, decyzja Trybunału pani (Julii) Przyłębskiej zakazująca dostępu do legalnej i bezpiecznej aborcji - kryją się straszne rzeczy" - ocenił.

"Czas najwyższy, aby ci talibowie znad Wisły zostawili prawa kobiet (...) do szczęścia, bo oni nie mają żadnych kompetencji i wydaje mi się, że nie mają też żadnych kwalifikacji moralnych, żeby zajmować się sprawami kobiet, polskiej rodziny i polskich dzieci" - powiedział.

Dodał, że "tym wszystkim talibom, którzy gotują Polkom codzienne piekło na ziemi, dedykuje piosenkę pani Justyny Biedrawy". "Piosenka zaczyna się od słowa +proszę+. Mam nadzieję, że ci talibowie z pokorą tej piosenki wysłuchają" - powiedział.

Chodzi o piosenkę pt. "Proszę Wyp....ć", w której piosenkarka śpiewa m.in.: "Wyp... grzecznie mówiąc spadaj, od kobiet wara, bardzo proszę wyp.... Trzeba było nas nie denerwować; trzeba było przystopować".

Autor: Daria Kania, Piotr Śmiłowicz