Prezes PiS: Junior partner Berlina to nie jest status, który może usatysfakcjonować

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 listopada 2022, 20:55
Brama Brandenburska w Berlinie, Niemcy
<p>Brama Brandenburska w Berlinie, Niemcy</p>/Shutterstock
Junior partner Berlina, to nie jest status, który może usatysfakcjonować nasz naród; taki status Polska miała podczas rządów Donalda Tuska; my takiego statusu nie chcemy i dziś jesteśmy państwem realnie samodzielnym - mówił w środę prezes PiS Jarosław Kaczyński.

"Za czasów rządów Donalda Tuska, to był ten status junior partnera i to takiego, który coraz niżej się kłania" - mówił lider PiS podczas spotkania w Tomaszowie Mazowieckim (woj. łódzkie). Jak podkreślił, "junior partner Berlina to nie jest status, który może usatysfakcjonować prawie czterdziestomilionowy naród z przeszło tysiącletnią historią". "Ten status ma to do siebie, że bardzo często zmienia się w dużo gorszy" - dodał.

Tymczasem - jak mówił - cele ówczesnej polityki poprzedniego rządu "były w dużej mierze personalne, chodziło o karierę jednego człowieka, on chciał być +dużym misiem+ i był gotów za to duże misiowanie dużo zapłacić". "Płacił na Zachodzie, ale płacił też na Wschodzie, bo ten Zachód, czyli Niemcy, chciał mieć dobre stosunki z Moskwą. Jakby próbował z Moskwą zadzierać, to musiałby mieć gorsze stosunki z Berlinem, a wtedy tym dużym misiem nie zostałby" - powiedział lider PiS.

"Przy takim statusie nie ma mowy, żeby przypominać historię, myśleć o reparacjach, o tym, że relacje polsko-niemieckie po strasznych doświadczeniach II wojny światowej powinny być na poważnie naprawione, na zasadach rzeczywistego partnerstwa, a nie tak, jak to zostało zrobione, że nagle uznaliśmy, iż historii nie ma, a Niemcy są niemalże naszym zbawicielem" - mówił Kaczyński.

Podkreślił, że jego ugrupowanie "takiego statusu nie chce". "Bieg wydarzeń ostatnich miesięcy pokazał, że to nie są tylko słowa i my realnie jesteśmy dziś państwem samodzielnym" - powiedział Kaczyński.

Jednak, jak dodał, pytanie o przyszłość w tej kwestii rozstrzygnie się w przyszłorocznych wyborach. "Niemcy sformułowały niedawno już wprost postulat tworzenia jednego państwa europejskiego pod przywództwem Niemiec. To już oznacza nie junior partnera, tylko coś dużo mniej, w gruncie rzeczy prowincję w takim państwie" - powiedział Kaczyński.

"To oznaczałoby, że w 1989 r. wyszliśmy spod jednego buta, żeby w latach 20. lub wczesnych 30. wejść pod drugi. Naprawdę, jeśli ktoś wierzy, że życie jakiegoś narodu pod butem innego narodu może być lepsze, niż życie bez tego buta, to jest co najmniej bardzo nierozumnym człowiekiem. To jest sytuacja, w której może znaleźć się tylko naród zupełnie pozbawiony ambicji i poczucia godności" - stwierdził prezes PiS.

Oświadczył, że PiS się na taką sytuację nie zgadza. "I z góry, i zdecydowanie to odrzucamy, a nasi przeciwnicy się na to zgadzają. To jest rzecz fundamentalna dla przyszłości naszego narodu" - podsumował Kaczyński. 

Autorzy: Marcin Jabłoński, Bartłomiej Pawlak

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj