Czy trzeba się bać? Polska armia wzywa dwieście tysięcy osób. Biorą nawet sześćdziesięciolatków

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 października 2024, 06:42
wojsko żołnierz
wojsko żołnierz/ShutterStock
Kiedy za naszą wschodnią granicą toczy się wojna, mróz może przejść po plecach tym, którzy otrzymają list z pieczęcią   Wojskowego Centrum Rekrutacji. Nawet dwieście tysięcy rezerwistów chce wezwać w tym roku armia na ćwiczenia. I nie chodzi tylko o żołnierzy przeniesionych do rezerwy, którzy złożyli przysięgę i mają przydział mobilizacyjny do określonych jednostek.

Nawet dwieście tysięcy, tylu rezerwistów łącznie zamierza na ćwiczenia wezwać armia.  Kiedy za naszą wschodnią granicą toczy się krwawa wojna Ukrainy z Rosją,  mróz może przejść po plecach tym, którzy otrzymają list z pieczęcią  Wojskowego Centrum Rekrutacji. 

Czy jest się czego bać? 

Wedle zapewnień armii to rutynowe szkolenia.  Chodzi o to, że żołnierze rezerwy z biegiem czasu tracą nabytą w wojsku wiedzę i umiejętności. Dlatego konieczne jest podtrzymywanie ich kondycji i wyszkolenia. Muszą też  zapoznać się  z nowoczesną techniką wojskową i sposobem jej wykorzystywania –  można przeczytać na stronie Wojskowego Centrum Rekrutacji. 

Kogo wojsko wzywa na ćwiczenia

Armia skupia się przede wszystkim na szkoleniu żołnierzy przeniesionych  do rezerwy, którzy złożyli przysięgę i mają przydział mobilizacyjny do określonych jednostek. Jednak jak przypomina serwis pulshr.pl, obowiązek uczestniczenia w szkoleniach wojskowych dotyczy też  żołnierzy tak zwanej rezerwy  pasywnej czyli takich,  którzy do rezerwy zostali przeniesieni, ale przysięgi wojskowej nie złożyli oraz tych, którzy przysięgę złożyli, ale służbą w armii nie są zainteresowani.

Ten obowiązek wynika z Ustawy o obronie Ojczyzny, regulującej też wiek wzywanych na ćwiczenia żołnierzy rezerwy. Szeregowi mogą być powoływani do pięćdziesiątego roku  życia. W przypadku  oficerów i  podoficerów granica wieku to sześćdziesiąt lat. 

Co w sytuacji, kiedy ktoś na obowiązkowe ćwiczenia się nie stawi? 

Może to mieć poważne prawne konsekwencje, łącznie z karą z pozbawienia wolności do trzech lat, czy też grzywną - przypomina portal. 

Za udział w ćwiczeniach wojskowych rezerwista otrzymuje wynagrodzenie, które jest wypłacane przez jednostkę. Stawki są uzależnione  od stopnia wojskowego.  Rezerwistom przysługuje też bezpłatne umundurowanie, zakwaterowanie, wyżywienie oraz opieka medyczna. 

Pracodawca ma obowiązek udzielenia rezerwiście urlopu bezpłatnego na czas ćwiczeń, a w przypadku niewypłacenia wynagrodzenia przez pracodawcę, przysługuje świadczenie rekompensujące utracone zarobki -  pisze pulshr.pl, który przypomina, że wezwani na ćwiczenia rezerwiści mają prawo do zwrotu kosztów dojazdu do jednostki wojskowej, jeśli korzystają z publicznego transportu zbiorowego, chyba że zapewniony został bezpłatny przejazd.

Ćwiczenia wojskowe dla rezerwy, które zostały wznowione w 2013 roku, będą prowadzone cyklicznie aż do 2035 roku, zgodnie z rządowym rozporządzeniem. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj