Polscy żołnierze mieli ruszyć na Grenlandię? Ujawnili sensacyjne kulisy

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
21 stycznia 2026, 08:40
Polscy żołnierze mieli ruszyć na Grenlandię? Ujawnili sensacyjne kulisy
Polscy żołnierze mieli ruszyć na Grenlandię? Ujawnili sensacyjne kulisy/PAP
Donald Tusk miał rozważać wysłanie polskich żołnierzy na Grenlandię w ramach wsparcia Danii wobec amerykańskich planów przejęcia wyspy – tak wynika z nieoficjalnych ustaleń dziennikarzy Radia ZET i "Newsweeka". Pomysł jednak upadł, bo nie było jednomyślności w rządzie. Sprzeciwić się premierowi miał Władysław Kosiniak–Kamysz.

Donald Tusk chciał wysłać polskich żołnierzy na Grenlandię? Sensacyjne doniesienia

Według nieoficjalnych ustaleń dziennikarzy Radia ZET i "Newsweeka" premier Donald Tusk postrzegał ewentualną misję na Grenlandii przede wszystkim jako polityczny sygnał solidarności z europejskimi partnerami. Udział polskich żołnierzy, obok wojsk Szwecji, Finlandii, Wielkiej Brytanii i Francji, miał być wyrazem wsparcia dla Danii i jednocześnie wzmocnić pozycję Polski w Unii Europejskiej. W otoczeniu szefa rządu argumentowano, że takie zaangażowanie ułatwiłoby Warszawie prowadzenie polityki wewnątrz UE.

Pomysł ten napotkał jednak opór w rządzie. Z ustaleń Radia ZET i "Newsweeka" wynika, że zdecydowanym przeciwnikiem wysłania polskich żołnierzy na Grenlandię miał być wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak–Kamysz. Lider PSL od dłuższego czasu intensywnie buduje relacje z administracją Donalda Trumpa, a szczególnie z sekretarzem obrony Petem Hegsethem, co miało mieć kluczowe znaczenie dla jego stanowiska.

Do tych informacji odniósł się już szef MON. Na antenie Radia ZET wicepremier zdecydowanie zaprzeczył, by w rządzie rozważano wysłanie polskich żołnierzy na Grenlandię. – To jest nieprawda. Ja takich słów od premiera nie słyszałem. On sam zresztą wyraził to stanowisko w bardzo jasny sposób. Uważam, że mamy dobrą strategię, wspólną strategię rządu, wspólną strategię państwa polskiego. Nikt w rządzie nie myślał o wysłaniu wojsk na Grenlandię – oświadczył Kosiniak-Kamysz.

Polscy żołnierze na Grenlandii. Władysław Kosiniak–Kamysz miał powstrzymać Tuska

W kręgach bliskich wicepremierowi podkreśla się, że Kosiniak–Kamysz konsekwentnie stawia na dobre relacje z Waszyngtonem. Gdy Hegseth rok temu odwiedził Warszawę, obaj mieli nawiązać osobisty kontakt, który dziś określany jest jako "bardzo dobry". Według relacji informatorów Kosiniak-Kamysz miał przekonywać premiera, że Polska powinna zachować dystans i nie angażować się oficjalnie w konflikt Donalda Trumpa z Danią.

Z kolei Donald Tusk, jak wynika z tych samych ustaleń, miał argumentować, że Polska i tak odczuje skutki sporu. Prezydent USA zapowiedział bowiem nałożenie wyższych ceł na państwa wspierające Danię – od lutego na poziomie 10 proc., a od lipca nawet 25 proc. Problem polega jednak na tym, że zgodnie z obowiązującymi zasadami handlowymi uderzyłyby one w całą Unię Europejską, a nie w pojedyncze kraje. W praktyce oznacza to, że Polska znalazłaby się w gronie państw dotkniętych sankcjami, nawet bez bezpośredniego udziału w misji.

Polska mogła wysłać żołnierzy na Grenlandię? Karol Nawrocki nie wyraził zgody

Podobne stanowisko do wicepremiera miał prezentować Karol Nawrocki. Z nieoficjalnych informacji wynika, że prezydent RP nie byłby skłonny wyrazić zgody na wysłanie polskich żołnierzy na Grenlandię. A taka zgoda byłaby niezbędna. Zgodnie z polskim prawem udział polskiego wojska w misji zagranicznej wymaga decyzji prezydenta, która jest podejmowana na wniosek Rady Ministrów.

W rządzie liczono się z tym, że ewentualna odmowa prezydenta byłaby czytelnym i niekorzystnym sygnałem dla sojuszników. Co istotne, polityczne konsekwencje takiego scenariusza mogłyby bardziej obciążyć premiera niż prezydenta. Donald Tusk nie mógłby bowiem zapewnić partnerów, że w przyszłości decyzje o wysyłaniu polskich żołnierzy za granicę będą przebiegały sprawnie i bez wewnętrznych sporów.

Jeśli – jak twierdzą rozmówcy Radia ZET i "Newsweeka" – taka dyskusja rzeczywiście toczyła się w rządzie, to ostatecznie przeważyć miały argumenty, że eskalowanie sporu na najwyższych szczeblach władzy jest w tym przypadku niepotrzebne i może przynieść więcej szkód niż korzyści. Otoczenie premiera oficjalnie nie potwierdza tych doniesień i unika komentarzy.

USA marzą o Grenlandii. Dlaczego Donald Trump chce zająć wyspę?

Przypomnijmy, że decyzja o wysłaniu europejskich żołnierzy na Grenlandię to reakcja na kolejne wypowiedzi Donalda Trumpa, w których ten zapowiada, że USA przejmą wyspę. Amerykański prezydent nie wycofuje się z tych planów mimo sprzeciwu zdecydowanej większości Europy, w tym Danii i samej Grenlandii.

Jednym z głównych powodów zainteresowania Trumpa Grenlandią jest jej położenie strategiczne. Wyspa znajduje się między Ameryką Północną a Europą, kontrolując dostęp do Arktyki i tzw. luki GIUK, czyli kluczowego korytarza morskiego łączącego Arktykę z Atlantykiem. Dla USA oznacza to szansę na wzmocnienie nadzoru nad północną flanką NATO oraz ograniczenie aktywności Rosji i Chin w tym regionie.

Kolejnym czynnikiem są surowce naturalne, o czym wielokrotnie wspominał Trump. Grenlandia posiada znaczące złoża ropy, gazu oraz metali ziem rzadkich, które są niezbędne dla nowoczesnych technologii i przemysłu zbrojeniowego. W obliczu dominacji Chin na rynku metali ziem rzadkich USA postrzegają dostęp do tych zasobów jako element bezpieczeństwa gospodarczego, nawet jeśli sam Trump publicznie umniejsza ich znaczenie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj