- Rząd nie ulegnie żadnym populistycznym krzykom i nie zejdzie z drogi wspierania Ukrainy - zapewnił Kosiniak-Kamysz. Podkreślił, że prawdziwy wróg jest na Kremlu. - To Rosja najechała na Ukrainę i dokonuje prowokacji wobec państw NATO - przypomniał.
Deficytowe pociski do systemu Patriot na liście przekazanego sprzętu
W przestrzeni publicznej pojawiły się doniesienia, że Polska miała w ostatnich miesiącach przekazać Ukrainie część swoich pocisków PAC-3 MSE, czyli najbardziej zaawansowanych pocisków do systemów przeciwlotniczych Patriot. Mimo wysiłków amerykańskiego producenta do zwiększenia ich produkcji, w obliczu trwającej rosyjskiej inwazji na Ukrainę oraz konfliktu na Bliskim Wschodzie i intensywnego zużycia tego typu rakiet, pozostają one towarem deficytowym.
Politycy opozycji oraz środowisko prezydenta krytycznie odnosili się do możliwości przekazania tych pocisków. W związku z tym wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował w niedzielę, że po konsultacji z premierem zlecił odtajnienie wszystkich donacji dla Ukrainy w latach 2022-2026.
W poniedziałek po południu szef MON zaprosił dziennikarzy do Wojskowego Centrum Edukacji Obywatelskiej na konferencję prasową poświęconą kwestii donacji. Podczas tej konferencji, podsumowując łącznie przekazane Ukrainie donacje, poinformował, że w latach 2022-2026 wyniosły one około 16 mld 450 mln zł.
Podkreślił jednocześnie, że największe donacje dla Ukrainy zostały zrealizowane w latach 2022-2023. - Szacowany koszt tych donacji to jest około 14,9 mld zł. To były czasy naszych poprzedników. Oni dzisiaj nie chcą o tym pamiętać, że przekazywali ten sprzęt - ja im nie tylko będę to przypominał, ale będę ich bronił w tych decyzjach - stwierdził wicepremier.
Co Polska przekazała Ukrainie? Na liście czołgi, śmigłowce, bojowe wozy piechoty, sprzęt artyleryjski
Mówiąc o przekazanym Ukrainie w czasach rządów PiS sprzęcie, szef MON wymienił czołgi T72, PT-91 i Leopard 2A4; transportery opancerzone i bojowe wozy piechoty Rosomak, BRDM i BWP-1; sprzęt artyleryjski: AHS KRAB, 2S1 Goździk, BM21, moździerze 120mm i 60mm; bezzałogowe statki powietrzne Warmate i FlyEye.
Wśród przekazanego wówczas sprzętu znalazły się też samoloty MiG-29; śmigłowce Mi-24; przeciwlotniczy zestaw rakietowy WEGA S-200; wyrzutnie NEWA S-125SC; zestawy przeciwlotnicze ZSU-23-4 (Szyłka) i ZSU-23-2; zestawy OSA wraz z rakietami.
Ukrainie w latach 2022-2023 przekazano również rakiety do zestawów KUB; amunicję czołgową; amunicję artyleryjską; amunicję moździerzową; karabinki GROT, PKM, AKMS i SWD oraz wyposażeniu osobistym żołnierzy.
Kosiniak-Kamysz zaprzeczył, aby sprzęt przekazywany przez Polskę Ukrainie od rozpoczęcia pełnoskalowej agresji Rosji na ten kraj nie był używany przez polskie wojsko. - Niektórzy próbują przedstawiać, że to był tylko sprzęt postradziecki, niepotrzebny, nieużywany. Nie ma takiego sprzętu, który jest nieużywany, bo nawet czołgi w tej starszej wersji T-72 czy PT-91 wciąż są używane i służą do szkolenia naszych żołnierzy - mówił szef MON.
Z kolei - jak przekazał - koszt donacji dla Ukrainy od 2024 roku do obecnego momentu wyniósł 1,55 mld zł, co stanowi około 9,4 proc. udziału wszystkich donacji na rzecz Ukrainy.
Wśród przekazanych Ukrainie od 2024 roku środków wymienił: pociski rakietowe PAC-3 do systemu Patriot, bezpilotowy system „Scan Eagle”, pociski rakietowe, bomby lotnicze, przeciwpancerne pociski kierowane, pociski od granatników, aparaturę, osprzęt i części zamienne do techniki lotniczej i pancernej oraz systemów przeciwlotniczych „NEWA”, a także: amunicję czołgową, artyleryjską i moździerzową oraz wyposażenie indywidualne żołnierza.
"Żadna z donacji nie odbywa się bez rozmowy z wojskowymi"
Szef MON zapewnił, że decyzje o przekazaniu wyposażenia Ukrainie poprzedzane są analizą Sztabu Generalnego Wojska Polskiego i nigdy nie zapadają bez wiedzy żołnierzy. - Żadna z donacji nie odbywa się bez rozmowy z wojskowymi. Tak naprawdę to od żołnierzy Wojska Polskiego zależy to, co możemy przekazać - zaznaczył.
- Wszystkie (donacje - przyp. PAP) wynikają również bardzo często z sojuszniczych zobowiązań. Polska należy do grupy UDCG (Ukraine Defense Contact Group), to są państwa koalicji wspierającej Ukrainę. Jest tam aktywna, jest przewodniczącą ważnej grupy zdolności opancerzonych. To są zarówno czołgi, jak i pojazdy opancerzone, które zostały przekazane. Polska tutaj była wielkim donatorem w tym obszarze. Więc pomoc dla Ukrainy jest też zobowiązaniem NATO-wskim - dodał.
Kosiniak-Kamysz nawiązał też do sprawy przekazania Ukrainie pocisków PAC-3 do systemów Patriot oraz słów szefa prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcina Przydacza, według którego polski rząd miał odstąpić Ukrainie „kolejkę w amerykańskich fabrykach”. - Polska nie oddała żadnego miejsca w kolejce. Wszystkie działania (...) podejmowane są po to, żeby do Polski trafiły jak najszybciej kolejne rakiety - zaznaczył. Dodał też, że Polska nigdy nie była proszona o odstąpienie swojego miejsca.
Jak mówił, decyzja o przekazaniu Ukrainie pocisków rakietowych PAC-3 do systemu Patriot została podjęta na wniosek i prośbę sekretarza generalnego NATO Marka Rutte oraz m.in. naczelnego dowódcy amerykańskich sił w Europie gen. Alexusa Grynkewicha po przeprowadzeniu konsultacji z grupą użytkowników. - Przekazana liczba (pocisków) stanowi margines naszych zdolności i w ocenie nie tylko Sztabu Generalnego, ale głównodowodzącego armii amerykańskiej i sojuszniczej w Europie nie wpływa na zdolności obrony powietrznej Polski - podkreślił szef MON.
Zwrócił również uwagę, że ta decyzja „nie zaskoczyła w żaden sposób” kancelarii prezydenta, BBN ani prezydenta Karola Nawrockiego. Jak zauważył, prezydent nie podejmuje decyzji o donacjach, ale jest o nich informowany. Sprawa była - według niego - omawiana na posiedzeniach Komitetu Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego, które odbywają się cyklicznie co wtorek. - Omawiany był ten temat, informacje o wnioskach, potrzebach, wniosku sekretarza generalnego NATO, a później o przekazaniu - te meldunki również ze strony służb specjalnych już w kolejnych tygodniach spływały do kancelarii prezydenta i Biura Bezpieczeństwa Narodowego - tłumaczył.
Kosiniak-Kamysz powiedział również, że obecnie trwają negocjacje ws. przekazania Ukrainie samolotów MiG-29 w zamian za udostępnienie wybranych technologii dronowych. - Myślałem, że negocjacje staną już w martwym punkcie, ale ubiegły tydzień, też może nasze jasne i twarde stanowisko w tej sprawie, daje szansę na dalszą dyskusję. Otrzymaliśmy wniosek od strony ukraińskiej, że są dalej zainteresowani. Przedstawili swoje propozycje transferu dronów w najbliższych dwóch latach do Polski, więc możliwość wymiany jest realna, ale (to) musi być wymianą, a nie tylko przekazaniem ze strony Polski - podkreślił.
Jak mówił, „pomoc dla Ukrainy jest naszym strategicznym zadaniem wynikającym z racji stanu Rzeczypospolitej” oraz że „im więcej zniszczonych dronów Federacji Rosyjskiej, tym Polska bezpieczniejsza”.
Dodał, że proces odtajniania danych dotyczących pomocy Ukrainie „potrwa jakiś czas” i dopiero po jego zakończeniu możliwe będzie zaprezentowanie wszystkich szczegółów. - Dziś nie przedstawiłem jakichś odkrywczych danych, gdyż jeszcze ten proces odtajniania się nie zakończył. To jest to, co mogłem na dziś powiedzieć, dlatego nie było liczby tego sprzętu przekazanego, były jego rodzaje, które zresztą można zaobserwować na zdjęciach wrzucanych z Ukrainy - mówił.
- Jawność, (bo) to jest bardzo ważne, aby pokazać transparentnie sprzęt, który został przekazany, więc to nie jest nasza ostatnia konferencja. Po zakończeniu procesu odtajniania tych dokumentów będziemy je dalej prezentować. Tu się naprawdę nie ma czego wstydzić. Polska jest ważnym państwem, które udziela pomocy i będzie udzielała dalej pomocy Ukrainie - zapewnił Kosiniak-Kamysz.
