Sprytny plan kraju NATO, by postawić się Rosji

Litwa-Rosja
Sprytny plan kraju NATO, by postawić się Rosji/ShutterStock
Wystarczyło kilkanaście dni, by sąsiad Polski zdobył pieniądze na sfinansowanie zakupu sprzętu, którym chcę bronić się przed ewentualną rosyjską napaścią. Zakup dobrowolnie sfinansowali sami obywatele, a sukces akcji spowodował, że za kilka dni ruszy kolejna. I tym razem nikt siłą nie zmuszał ludzi do wpłacania datków.

Kraje wschodniej flanki NATO robią co w ich mocy, by zdobyć dodatkowe pieniądze na zbrojenia, a niektórzy sięgają po niecodzienne rozwiązania. I jak się okazuje, rosyjskie zagrożenie jest w stanie nawet zmobilizować ludzi, by samodzielnie sięgnęli do kieszeni.

Szykują się do wojny dzięki obligacjom

Przykład takiego działania dała Litwa, gdzie narodził się plan, aby wypuścić obligacje obronne, z których dochód miałby wesprzeć tzw. Fundusz Obronny. Pomysł wszedł w życie 10 października, a kilka dni temu podsumowano pierwszą edycję obligacji. Szybko okazało się, że w liczącym jedynie 2,8 mln mieszkańców kraju znalazło się 1346 osób i firm, chcących dobrowolnie wesprzeć państwową obronność. Wpłacili oni łącznie 9 mln euro.

A choć liczba ta może wydawać się mała, to w ocenie litewskiego ministra obrony narodowej, za uzyskane w tak krótkim czasie pieniądze już da się kupić coś, co w razie wojny może napsuć przeciwnikowi krwi.

- Obligacje zadziałały(...). Za 9 mln euro można już kupić takie systemy przeciwdronowe, które pozwoliłyby nam na ochronę terytoriów wojskowych, naszych jednostek i infrastruktury krytycznej. To pieniądze, które mogą nieco wzmocnić jedną zdolność – powiedział litewski minister obrony narodowej, Laurynas Kasčiūnas.

Nowe podatki, aby się uzbroić

Z szacunków dwóch banków, które zajmowały się sprzedażą państwowych obligacji wynika, że do swych kieszeni chętniej sięgały osoby prywatne niż firmy. Ludzi zachęcało najwyraźniej oprocentowanie obligacji, wynoszące 2 proc. i fakt, że państwo zobowiązało się je wykupić już za rok. Kolejne edycje obligacji na obronność wypuszczone mają być już w listopadzie oraz w grudniu. Ale to jeszcze nie koniec litewskich sposobów na zdobywanie finansowania dla swej armii. Specjalnie w tym celu stworzono Funduszu Obrony, który na różne sposoby pozyskiwać ma pieniądze.

Jednym z bardziej oczywistych jest przymusowe wyciąganie ich od obywateli i podwyższenie podatków dla firm oraz akcyzy na alkohol i tytoń. Od 1 października jest też możliwość dokonywania dobrowolnych darowizn dla armii, ale ta ścieżka najwyraźniej nie cieszy się wielką popularnością, gdyż w ciągu miesiąca ludzie z własnej woli wpłacili jedynie niewiele ponad 38 tys euro. Litwa szacuje, że roczne dochody Funduszu Obrony zamkną się w roku 2025 kwotą 259 mln euro, a rok później wyniosą już 425 mln euro. Obecnie Litwa na obronność wydaje 3,1 proc. PKB.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Wojciech Kubik
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej specjalizujący się w tematyce obronności i bezpieczeństwa.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSprytny plan kraju NATO, by postawić się Rosji »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj