Z polskiej fabryki, wprost na wojnę z Rosją. Masa sprzętu jedzie na wschód

BTR-70, Białoruś
BTR-70 w wersji białoruskiej jeszcze w 2024 roku uświetniały państwową defiladę./shutterstock
Masa pancernego sprzętu jedzie z Polski do nieznanego oficjalnie odbiorcy, a europejskie media spekulują, czy czasem wozy te nie trafią na front z Rosją. Spekulacje przecina generał Waldemar Skrzypczak i ujawnia, co tak naprawdę się dzieje w pewnej ukraińskiej firmie na terenie Polski. – Wzorują się na naszych rozwiązaniach – podsumowuje generał.

Branżowe media wojskowe w Europie rozpisują się o tajemniczej transakcji, w jakiej udział wzięła firma MISTA Sp. z o.o. ze Stalowej Woli. To właśnie z jej zakładów wyjechać miało aż 150 wozów pancernych i udać się w nieznanym kierunku. Okazuje się, że było ich o wiele więcej.

Masa sprzętu z Polski pojedzie na wschód

Niedawno wypatrzono, iż w Stalowej Woli doszło do ciekawego wydarzenia, gdy działająca tam firma zbrojeniowa pochwaliła się wyremontowaniem i zmodernizowaniem aż 150 poradzieckich transporterów opancerzonych BTR-70DI. Wozy te dostały drugą młodość, ale tajemnicą pozostawało, kto zamówił tak wielką dostawę sprzętu.

„Źródło pojazdów opancerzonych jest nieznane, ponieważ te transportery opancerzone nigdy nie były używane w Polsce(…). Ponadto sąsiednie kraje, takie jak Mołdawia i Rumunia, używają kopii TAB-77, które różnią się od pojazdów pokazanych na zdjęciu” – analizuje publikację firmy MISTA ukraiński portal „Militarnyj”.

Tymczasem żadnych wątpliwości co do tego, skąd pochodzą te stare, postsowieckie maszyny, ani jakie jest ich przeznaczenie, nie ma generał Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych. Przyznaje on, że Polska nie miała w swych zasobach BTR-70 i rzuca nieco światła na to, co dzieje się w Stalowej Woli.

- To jest ukraińska firma i tam oni remontują swoje wozy bojowe. Prawda jest taka, że do Stalowej Woli przychodzi złom i trzeba go unowocześnić, a potem wysyłają go na front – mówi Forsalowi generał Skrzypczak.

Z w fabryki w Polsce, wprost na wojnę z Rosją

W ocenie wojskowego działająca na terenie Polski firma zajmuje się nie tylko wspomnianymi transporterami opancerzonymi, ale w swej karierze przerabiała już sprzęt doskonale znany z polskiej armii. Były nimi wozy BRDM2, które w Polsce modernizację przeszły około 20 lat temu, a teraz Ukraińcy mają wzorować się na naszych doświadczeniach.

- BRDM2 to jest stara konstrukcja radziecka i myśmy je mieli, ale ze 20 lat temu je zmodernizowaliśmy. Ich głównym mankamentem były silniki, bo tam włożono fabrycznie dwa silniki od samochodu, limuzyny Czajka i one były bardzo mało wydolne i awaryjne. I wymieniliśmy je na silniki IVECO. Ukraińcy wzorują się na naszych rozwiązaniach – wymienia generał Skrzypczak.

I rzeczywiście, wojskowe portale przyznają, iż stare, radzieckie maszyny wyposażono w wysokoprężne silniki, a dodatkowo w boczne drzwi. Maszyny (BTR) dostać miały też unowocześnione urządzenia obserwacyjne, celowniki termowizyjne, systemy nawigacji satelitarnej i walki elektronicznej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Wojciech Kubik
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej specjalizujący się w tematyce obronności i bezpieczeństwa.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraZ polskiej fabryki, wprost na wojnę z Rosją. Masa sprzętu jedzie na wschód »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj