Doczekaliśmy się więc polityki mieszkaniowej im. Krzysztofa Kononowicza, który zasłynął hasłem „żeby nie było niczego”, co akurat w tym przypadku wyjdzie na dobre, gdyż po kolejnej – wywołanej dopłatami do kredytów – zwyżce cen mieszkań kolejna grupa obywateli mogłaby pomarzyć jedynie o blaszanym baraku – takim jak te rozstawiane na budowach.
Można jeszcze pozostać w pokoiku dziecięcym, w którym się dorastało. To nie jest rozwiązanie dla każdego, ale w ceniącej wartości rodzinne Polsce – dla naprawdę wielu. Najbardziej dostępnym sposobem zdobycia dachu nad głową jest… niestracenie tego u rodziców. Gniazdownictwo ma swoje liczne wady, ale nie w porównaniu z bezdomnością.
CAŁY TEKST W PAPIEROWYM WYDANIU DGP ORAZ W RAMACH SUBSKRYPCJI CYFROWEJ
Dziennikarz ekonomiczny, członek redakcji „Krytyki Politycznej” i stały współpracownik DGP i „Przewodnika Katolickiego”. Autor trylogii kryminalnej „Metropolia”. Z wykształcenia politolog (UŚ) i księgowy (UE w Katowicach). Fan gamingu i kultury Afroamerykanów. W przeszłości pracownik administracji podatkowej. Zainteresowany kwestiami społecznymi i sprawami międzynarodowymi.
