Dworczyk powiedział w poniedziałek wieczorem w TVN 24, że obecnie jest w Polsce 6027 punktów medycznych i 7,5 tys. zespołów szczepiennych. "Gdyby te zespoły wykorzystywały wszystkie swoje moce funkcjonowania, to moglibyśmy miesięcznie szczepić 3,5 - 4 mln osób. Ale oczywiście to jest wyliczenie teoretyczne" - zaznaczył. Przyznał, że liczba szczepień jest uzależniona przede wszystkim od dostępności szczepionek oraz od tego "ile osób zgłasza się do szczepień".

Zapytany czy do 15 stycznia - kiedy to według dotychczasowych zapowiedzi mają ruszyć zapisy na szczepienia osób spoza grup priorytetowych - cały personel medyczny zostanie zaszczepiony odpowiedział: "Nie, na pewno do 15 stycznia nie wszyscy zostaną zaszczepieni".

"To jest grupa szersza licząca około miliona osób, w niej są osoby pracujące w podmiotach leczniczych, nie tylko medycy. Mamy wystawione 750 tys. skierowań na sczepienie, z tego mamy ponad 500 tys. osób, które już zadeklarowało chęć zaszczepienia się, czyli mamy ponad 50 proc. osób z grupy zero, która chce się zaszczepić, a koniec zgłaszania się (tej grupy - PAP) na szczepienia jest do 14 stycznia. Rzetelnie odpowiedzieć na to pytanie będziemy mogli więc w drugiej połowie stycznia" - powiedział Dworczyk.

Dodał, że rząd będzie mógł ocenić jak przebiegają powszechne szczepienia dopiero w pierwszej połowie lutego, gdyż w ostatnim tygodniu stycznia planowane jest rozpoczęcie szczepień osób z grupy pierwszej - m.in. seniorów.

Podał też, że obecnie na 80 tys. wykonanych szczepień trzeba było zutylizować 26 dawek szczepionki, czyli "nieco ponad cztery fiolki".

Reklama

Dworczyk został też zapytany, czy osoby, które zaszczepiły się poza kolejnością w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym powinny dostać drugą dawkę szczepionki. "Wydaje mi się, że tak. Tę sprawę bada komisja powołana przez NFZ i to ona powinna formułować wnioski po zakończeniu kontroli" - odpowiedział.

Przypominał też, że jedna dawka szczepionki daje 65 proc. odporności i dopiero druga dawka, podana w odpowiednim terminie, daje szanse na uzyskanie 95 proc. odporności. Podkreślił, że uzyskanie odporności na tym poziomie jest "najważniejsze".

"W tej całej sprawie (zaszczepienia się osób poza kolejnością - PAP) powinniśmy skupić się na tym, żeby więcej tego typu sytuacje się nie powtórzyły. Tutaj w moim przekonaniu najważniejsza odpowiedzialność spoczywa na osobach organizujących szczepienie" - stwierdził. Podkreślił też, że na 509 szpitali, w których wykonywane są szczepienia osób z grupy zero tego typu przypadki, w których zostały złamane przepisy są "pojedyncze".

Ocenił, że sytuacja, w której są osoby, które szczepią się poza kolejnością "budzi zażenowanie". "Wszyscy jesteśmy równi wobec prawa, wszyscy powinniśmy w pandemii solidarnie funkcjonować, zasady zostały przyjęte i powinniśmy ich przestrzegać" - podkreślił Dworczyk.(PAP)

autor: Krzysztof Kowalczyk

krz/ mok/