Zygmunt August nie potrafił podejmować ważnych decyzji. Nawet koniecznych [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
1 sierpnia 2020, 17:30
Andrzej Rachuba, fot. Darek Golik
<p>Andrzej Rachuba, fot. Darek Golik</p>/Dziennik Gazeta Prawna
Zygmunt August był królem niezdecydowanym, nie podejmował ważnych decyzji, nawet takich, które były konieczne. Zawsze mawiał: „Poczekajmy do jutra”

Z Andrzejem Rachubą rozmawia Robert Mazurek

Wie pan, że jutro 1 sierpnia, ważna rocznica?

Oczywiście, wiem.

Obchodzimy 500. urodziny Zygmunta Augusta.

O, tej daty dziennej nie pamiętałem.

Skoro Jagiellonowie, to porozmawiajmy o mocarstwie. Jako dziecko najbardziej lubiłem Kazimierza Jagiellończyka.

To nieoczywisty wybór. A dlaczego?

Bo wtedy Polska była największa, sięgała do Morza Czarnego.

Ale już pan wie, że to nie była Polska?

Dziś wiem, ale wtedy miałem 10 lat.

Niektórym takie postrzeganie historii zostaje i to powoduje, że mamy wrogów wśród Litwinów, Białorusinów i Ukraińców, którzy dostają drgawek na wieść, że Wielkie Księstwo Litewskie to była Polska.

Powiedzmy wyraźnie: nie była.

Nie była, to były dwa oddzielne państwa, które od 1385 r., od czasu unii w Krewie, miały wspólnego władcę. Tylko tyle i aż tyle.

Z kolei Wielkie Księstwo Litewskie wcale nie było takie litewskie.

Narodowo to ono było ruskie. Tu wyjaśnienie, że nie było wtedy języka ukraińskiego czy białoruskiego, był ruski, który zaczął dzielić się na te dwa dopiero w XVII w. Ruskim posługiwali się także Jagiellonowie, a ostatnim wielkim księciem, który mówił po litewsku, był król Aleksander. Całe państwo, choć katolickie, było pod ogromnym wpływem prawosławnej kultury ruskiej, znacznie bogatszej od chłopskiej kultury litewskiej.

Magnateria litewska szybko się spolonizowała, często zastępując szlachtę polską.

Bojarzy litewscy, głównie ci zamożniejsi, funkcjonujący w strukturach państwa, przyjmowali i polski język, i polskie obyczaje.

Dzisiejsi Litwini to w zasadzie dawni Żmudzini, prawda?

Tak w zasadzie jest. Mój ukochany mistrz i szef, prof. Ryszard Kiersnowski, urodzony w Wilnie, zawsze mawiał: „Litwini to my, a ci, którzy tam zostali, to Żmudzini”, co oczywiście budziło zdenerwowanie kolegów litewskich.

Wróćmy do Rzeczpospolitej.

Na dobrą sprawę oba państwa połączyła dopiero w 1569 r. unia lubelska. Ten wspólny twór nazywał się Rzecząpospolitą, co było zadziwiające nie tylko dlatego, że państwo, w którym rządził król, nazwano republiką.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj