Na pogrzeb trzeba zaczekać półtora tygodnia lub dłużej. Branża pracuje pełną parą

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
30 marca 2021, 07:45
Wraz z nadejściem trzeciej fali liczba zgonów w Polsce rośnie. Branża funeralna pracuje pełną parą, ale i tak w prosektoriach zwłoki leżą za długo.

Od początku roku liczba zgonów przekroczyła 125 tys. Oznacza to wzrost o 25 proc. względem zeszłego roku. Choć nadal nam daleko do poziomów z drugiej fali, kiedy tygodniowo umierało nawet po ponad 16 tys. osób (obecnie najwyżej 11 tys.), to pochówek zmarłych zaczyna być coraz większym problemem. Zwłaszcza w większych miastach, gdzie zorganizowanie pogrzebu w ciągu trzech dni nie jest już możliwe. Pracownik Zarządu Cmentarzy Komunalnych w Warszawie informuje, że trzeba czekać 1‒1,5 tygodnia. Jeśli rodzina chce skremować zwłoki, to dłużej.

Zdaniem przedstawicieli zakładów pogrzebowych to skutek nie tylko większej liczby pogrzebów.

‒ Coraz częściej mamy do czynienia z sytuacją, w której najbliżsi krewni zmarłego są na kwarantannie. Bywa też, że nie mogą przyjechać z zagranicy – wyjaśnia pracownik przedsiębiorstwa Koperski z Warszawy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: b2bepidemia
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj