Niedawno opublikowane informacje Głównego Urzędu Statystycznego wskazują, że przez 10 lat łączna liczba lokali i domów na terenie Polski wzrosła z 13,3 mln do 14,8 mln. Taka zmiana na pewno robi wrażenie. Warto jednak pamiętać, że w skali powiatów oraz większych miast przyrost liczby nowych lokali i domów był bardzo nierównomierny. Na niektórych obszarach odnotowano dziesięcioletnie wzrosty wynoszące ponad 30% - 40%. Gdzie indziej, nowe budynki mieszkalne nawet praktycznie nie powstawały. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl postanowili przygotować mapę, która bardzo dobrze pokazuje to lokalne zróżnicowanie wyników.

Rzeszów uplasował się na rankingowym podium

Informacje przeanalizowane przez ekspertów portalu RynekPierwotny.pl pochodzą z końca 2009 r. oraz końca 2019 r. Zgodnie z definicją przyjętą przez Główny Urząd Statystyczny, te dane obejmują wszystkie mieszkania, czyli lokale i domy. Po uwzględnieniu takich nieruchomości mieszkaniowych, okazało się, że przez 10 lat ich liczba najbardziej wzrosła na terenie następujących powiatów oraz miast na prawach powiatu:

  • pow. wrocławski - wzrost o 57,9% względem 2009 r.
  • pow. poznański - wzrost o 40,8%
  • Rzeszów - wzrost o 37,0%
  • pow. gdański - wzrost o 36,8%
  • pow. piaseczyński - wzrost o 36,5%
  • pow. kartuski - wzrost o 33,8%
  • Zielona Góra - wzrost o 32,6%
  • Wrocław - wzrost o 28,6%
  • pow. pucki - wzrost o 28,2%
  • pow. warszawski zachodni - wzrost o 27,4%
  • pow. leszczyński - wzrost o 27,2%
  • Gdańsk - wzrost o 26,6%
  • pow. legionowski - wzrost o 26,5%
  • pow. toruński - wzrost o 26,5%
  • Kraków - wzrost o 25,2%

Zaprezentowane wyniki raczej nie wzbudzają zaskoczenia wśród osób znających realia krajowej „mieszkaniówki”. Poniższa mapa potwierdza, że liczba lokali oraz domów najszybciej rosła w większych miastach oraz ich sąsiednich powiatach. Jeżeli chodzi o dwa miasta (Rzeszów i Zieloną Górę), to trzeba pamiętać, że w ich przypadku oprócz aktywności inwestorów mieszkaniowych na wysoki wynik wpłynęła również zmiana granic administracyjnych.

Reklama

Mało mieszkań wybudowano np. na Opolszczyźnie

W Polsce wyburzenia domów i bloków wciąż są relatywnie rzadkie. Co więcej, sprawdzone dane Głównego Urzędu Statystycznego uwzględniają nie tylko zamieszkałe lokale oraz domy. Właśnie dlatego eksperci portalu RynekPierwotny.pl odnotowali tylko jeden przypadek zmniejszenia się liczby lokali i domów niezwiązanego ze zmianami granic administracyjnych. Wedle danych GUS, najmniejsze dziesięcioletnie zmiany dotyczące liczby mieszkań odnotowano w następujących powiatach oraz miastach na prawach powiatu:

  • pow. ostrowiecki - wzrost o 2,0%
  • pow. gliwicki - wzrost o 2,0%
  • pow. łobeski - wzrost o 1,9%
  • Bytom - wzrost o 1,7%
  • pow. chrzanowski - wzrost o 1,7%
  • pow. lwówecki - wzrost o 1,6%
  • Sosnowiec - wzrost o 1,5%
  • pow. będziński - wzrost o 1,3%
  • pow. olkuski - wzrost o 1,2%
  • pow. radziejowski - wzrost o 1,0%
  • Dąbrowa Górnicza - wzrost o 0,7%
  • pow. strzyżowski - wzrost o 0,6%
  • pow. wodzisławski - wzrost o 0,3%
  • pow. miechowski - wzrost o 0,0%
  • Piekary Śląskie - spadek o 4,4%

Jak nietrudno zauważyć, powyższe lokalizacje raczej nie są atrakcyjne dla młodych osób. Wpływa to również na skalę nowego budownictwa mieszkaniowego. Poniższa mapa pozwala na wskazanie innych części Polski, gdzie przez ostatnie 10 lat łączna liczba lokali i domów rosła bardzo wolno. Mowa o obszarach wyróżnionych najjaśniejszym odcieniem koloru niebieskiego. Chodzi między innymi o część województwa opolskiego, śląskiego, dolnośląskiego, podkarpackiego, lubelskiego, łódzkiego oraz warmińsko-mazurskiego.

Niestety nie można wykluczyć, że w wymienionych powyżej piętnastu powiatach i miastach zmiana liczby zamieszkanych lokali i domów wyglądała jeszcze bardziej negatywnie. Najbliższy powszechny spis ludności i mieszkań, który został zaplanowany na 2021 rok dostarczy nam więcej informacji o skali faktycznej depopulacji niektórych części Polski.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl