Demokraci i republikanie kontra rynek mieszkań w USA. Kto pompuje ceny domów?

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
7 listopada 2020, 13:00
Nieruchomości w Stanach drożeją wolniej, gdy prezydentem jest republikanin, a przyspieszają za władzy demokratów. Kadencja Donalda Trumpa sugeruje jednak, że i temu szablonowi umknął 45. prezydent USA. Przez ostatnie lata domy w Stanach szybko drożały.

Sprawdźmy czego uczy nas historia – jakie konsekwencje dla kieszeni Amerykanów ma to czy prezydentem zostanie republikanin czy demokrata.

Demokraci pompują ceny

Okazuje się, że dla tego jak zmieniają się ceny domów za Oceanem znaczenie ma to kto urzęduje w Białym Domu. Przez ostatnie 130 lat średnia roczna zmiana cen wynosiła 0,93% za „panowania” demokratów. Dla porównania każdy rok prezydentury republikanina podnosił ceny jedynie o 0,19% rocznie. Ważna uwaga – badany realne wzrosty cen, a więc korygujemy he o inflację.

Przeciętne roczne zmiany cen domów w USA w trakcie prezydentury demokratów i republikanów
Przeciętne roczne zmiany cen domów w USA w trakcie prezydentury demokratów i republikanów

Wbrew pozorom jest to dość logiczna reguła. Powód? Przekonania republikanów co do zasady nie sprzyjają wzrostowi cen domów. Ta część sceny politycznej opowiada się bowiem za mniejszą ingerencją państwa w gospodarkę. Republikanie wolą mniej rozbudowaną administrację, niskie podatki, ograniczoną politykę socjalną. Jest tu więc mniej przestrzeni do systemu dopłat, subwencji czy gwarancji, które wzmagałyby popyt na rynku nieruchomości.

Zupełnie odwrotnie jest w przypadku demokratów. Ci widzą rolę państwa szerzej. Są za interwencją państwa na rynku nieruchomości w celu zabezpieczenia potrzeb mieszkaniowych obywateli. To u demokratów znajdziemy postulaty wyrównywania szans. Ich domeną jest opiekuńczość państwa, pomoc społeczna, ochrona zdrowia i środowiska.

Oczywiście jest to reguła, od której znajdziemy wyjątki. Często wynikały one jednak z faktu, że kadencje konkretnych prezydentów przypadały na niestandardowe czasy. Przykład? Republikanin Warren G. Harding był prezydentem po wojnie (1921-23), kiedy odbudowa gospodarki sprzyjała wzrostom cen domów (średnio za jego kadencji o 6,5% rocznie). Za to wcześniej, gdy u sterów państwa był Thomas W. Wilson, domy taniały przeciętnie o 4,6% rocznie, co w trakcie wojny i jeszcze chwilę po niej, nie powinno nikogo dziwić.

Ceny domów rosną szybciej gdy prezydentem jest demokrata
Ceny domów rosną szybciej gdy prezydentem jest demokrata

Donald Trump przyniósł wzrosty cen domów

Pod wieloma względami nieszablonowym prezydentem okazał się też Donald Trump. Jego kadencja się jeszcze nie skończyła, a więc nie posiadamy też kompletu danych, ale już te które mamy pokazują, że za rządów 45 prezydenta domy w USA drożały średnio o 2,3% rocznie. Lepsze wyniki miało tylko dwóch demokratów (Stephen G. Cleveland w latach 1893-97 i Harry S. Truman w latach 1945-53) i wcześniej wspomniany republikanin (Warren G. Harding).

W tym kontekście warto jednak pamiętać, że Donald Trump (45 prezydent USA) to miliarder, który swój majątek zgromadził inwestując właśnie na rynku nieruchomości. Ten obszar był mu więc szczególnie bliski. Do tego Donald Trump wielokrotnie wyrażał swoją aprobatę dla polityki niskich stóp procentowych, która wspiera kondycję mieszkaniówki ze względu na niskie oprocentowanie kredytów i depozytów bankowych czy obligacji skarbowych. Nie jest więc przypadkiem, że na kadencję Donalda Trumpa przypadały lata dobrej koniunktury na rynku nieruchomości w USA.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: HRE Investments
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj