Siły Obronne Izraela (IDF) ogłosiły w poniedziałek wieczorem, że zaatakowały cele wojskowe w Syrii po tym, gdy czterech bojowników - najprawdopodobniej związanych z proirańskim Hezbollahem - próbowało podłożyć tego samego dnia rano materiały wybuchowe na kontrolowanych przez Izrael Wzgórzach Golan.

Netanjahu, który we wtorek odwiedził bazę wojskową w Ramli pod Tel Awiwem, zapowiedział, że Izrael nie zawaha się podjąć dalszych działań odwetowych.

"Uderzyliśmy w grupę (bojowników - PAP), a teraz uderzyliśmy w tych, którzy ich wysłali. Zrobimy wszystko, co konieczne, aby się bronić" - zaznaczył, cytowany przez dziennik "Israel Hajom". "Proponuję wszystkim, w tym Hezbollahowi, by wzięli to pod uwagę" - ostrzegł.

Premier podkreślił również, że "nie są to puste słowa", ponieważ "stoi za nimi powaga Państwa Izrael i IDF".

Incydent miał miejsce w czasie wzmożonego napięcia po izraelskim nalocie 20 lipca, w którym w pobliżu stolicy Syrii - Damaszku, zginął bojownik Hezbollahu.

Reklama

W zeszłym tygodniu IDF udaremniły również próbę infiltracji kilku bojowników tej organizacji od strony granicy z Libanem.

Po 40 latach względnego spokoju sytuacja na granicy izraelsko-syryjskiej zaostrzyła się, ponieważ Hezbollah od kilku lat rozmieszcza bojowników w Syrii w ramach irańskiego wsparcia dla reżimu prezydenta Baszara el-Asada. Izrael postrzega obecność Hezbollahu i Iranu w Syrii jako strategiczne zagrożenie i w związku z tym przeprowadził już w tym kraju setki nalotów na cele powiązane z Iranem.

Hezbollah jest zarówno zbrojną organizacją, jak i szyicką partią polityczną, należącą do rządzącej koalicji w Libanie.(PAP)

baj/ mal/

arch.