Armenia/ Tysiące ludzi na mitingu opozycji, ostatnim przed ciszą wyborczą

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
18 czerwca 2021, 21:12
Tysiące ludzi zgromadził miting opozycyjnej partii Roberta Koczariana przed niedzielnymi przedterminowymi wyborami do parlamentu. Według sondaży partia Koczariana to najpoważniejszy oponent dotychczasowego premiera Nikola Paszyniana.

Według francuskiej agencji AFP na Placu Republiki zgromadziło się w piątek wieczorem ok. 20 tys. ludzi. Rosyjska agencja TASS pisze o „tysiącach” zwolenników Koczariana.

Bezpieczeństwo kraju, przyszłość Górskiego Karabachu, gospodarka i sprawy socjalne, a także rozwiązanie kryzysu wewnątrz kraju to najważniejsze wyzwania stojące przed Armenią według Roberta Koczariana, byłego prezydenta i byłego lidera nieuznawanego Górskiego Karabachu.

Obecnym władzom, na czele których stoi p.o. premiera Nikol Paszynian, Koczarian zarzucał niezdolność do rozwiązania tych problemów.

W niedzielę w Armenii odbędą się przedterminowe wybory parlamentarne, przeniesione z 2023 r. w związku z kryzysem politycznym, który trwa od jesieni ubiegłego roku. Jest on konsekwencją sześciotygodniowego konfliktu pomiędzy Baku i Erywaniem o Górski Karabach, w którym strona ormiańska okazała się stroną przegraną.

Niekorzystne dla tego kraju porozumienie o zawieszeniu broni i utrata dotychczas kontrolowanych terytoriów stały się przyczyną żądań dymisji Nikola Paszyniana i jego rządu.

Według ostatniego sondażu, do którego eksperci podchodzą z ostrożnością, Paszynian (23,8) i Koczarian (24,1) mają praktycznie równe szanse w walce o parlament i rządy w kraju.

W wyborach startuje w sumie rekordowa liczba sił politycznych, bo aż 26 partii i bloków, a eksperci mówią o wyborze „między złymi wariantami”. Paszynian, który doszedł do władzy na fali protestów w 2018 r. i miał być szansą na reformy i większą demokratyzację, w ostatnim czasie utracił sporą część poparcia. Nie uległ jednak żądaniom podania się do dymisji i wyraźnie zamierza stoczyć twardą walkę o władzę.

W czasie kampanii wyborczej był krytykowany za nadmierną emocjonalność, w tym „wymachiwanie młotkiem” podczas mitingów i konfrontacyjną retorykę. Swój ostatni miting Paszynian zwołał na tym samym Placu Republiki w czwartek, tylko po przeciwnej stronie niż w piątek występował Koczarian.

Ten główny oponent Paszyniana to były prezydent, którego oskarżano o korupcję i próbowano pociągnąć do odpowiedzialności za brutalne stłumienie protestów w 2008 r., w czasie których zginęło co najmniej 10 osób. W drodze do wyborów grał przede wszystkim kartą Górskiego Karabachu, zapowiadając odzyskanie utraconych terytoriów.

„Wydaje się, że największe szanse na wygraną ma Paszynian, ale może nie zdobyć 50 proc. głosów”- mówił PAP Wojciech Górecki z Ośrodka Studiów Wschodnich. „Biorąc pod uwagę, że nie ma on żadnej zdolności koalicyjnej, możliwy jest scenariusz, że przeciwko niemu sprzymierzą się inne partie” - dodał ekspert.

W wyborach do jednoizbowego parlamentu w Armenii deputowani są wybierani na czteroletnią kadencję bezpośrednio według systemu proporcjonalnego. Próg wyborczy dla partii wynosi 5 proc., dla bloków wyborczych – 7 proc.

Bazowo wybiera się 101 posłów, jednak ormiańskie prawo wyborcze przewiduje mechanizm tworzenia stabilnej większości parlamentarnej, który umożliwia zwiększenie tej liczby. W przypadku, gdy zwycięska partia nie ma 54 proc. głosów, otrzymuje dodatkowe mandaty, by dojść do tego poziomu. Z kolei w przypadku przekroczenia przez jedną partię wyniku 2/3 głosów, dodatkowe mandaty dostają partie opozycyjne.

Lokale wyborcze w niedzielę będą otwarte od godziny 8 do 20 czasu lokalnego (6-18 w Polsce).

Konflikt zbrojny między Armenią a Azerbejdżanem rozpoczął się we wrześniu 2020 roku, gdy Baku podjęło próbę odzyskania kontroli nad Górskim Karabachem - separatystycznym regionem, de iure będącym częścią Azerbejdżanu, a od połowy lat 90. XX wieku kontrolowanym przez Ormian.

Po sześciu tygodniach walk, w trakcie których Azerowie uzyskali znaczną przewagę i zdobycze terytorialne, w nocy z 9 na 10 listopada podpisano trójstronne (Armenia, Azerbejdżan oraz Rosja jako gwarant) porozumienie o zawieszeniu broni.

Na jego mocy do regionu wprowadzono rosyjskie siły pokojowe, które mają tam pozostać przez co najmniej pięć lat. Armenia zobowiązała się do przekazania Azerbejdżanowi części zajętych terenów w Górskim Karabachu oraz trzech rejonów przylegających do niego.

Justyna Prus (PAP)

just/ tebe/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj