Czy USA rozpoczną nową wojnę? Flota gotowa do akcji przeciw sojusznikowi Rosji i Chin

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
20 sierpnia 2025, 07:16
Norfolk,,Virginia,,Usa,-,December,21,,2024:,A,Wintery,Day
W skład floty ekspedycyjnej ma wejść okręt desantowy Iwo Jima/Shutterstock
"Prezydent Trump jasno i konsekwentnie podkreśla, że gotów jest użyć pełni siły Stanów Zjednoczonych, by powstrzymać przemyt narkotyków i pociągnąć winnych do odpowiedzialności" oświadczyła w tym tygodniu rzeczniczka Białego Domu Caroline Leavitt. Jej słowa padły tuż po decyzji o wysłaniu amerykańskich okrętów wojennych w rejon południowego Morza Karaibskiego. Wszystko wskazuje na to, że USA przygotowują się do wojny z jednym z państw sojuszniczych wobec Rosji, Chin i Iranu.

Amerykańska flota w ruchu. Okręty już zmierzają na południe

USS Gravely, USS Jason Dunham i USS Sampson – trzy nowoczesne niszczyciele – zmierzają właśnie w kierunku wybrzeży Ameryki Południowej. Już wcześniej w pobliżu wyspy Curaçao zadokował USS Minneapolis-St. Paul. W stanie gotowości do wypłynięcia znajduje się desantowy USS Iwo Jima, który po przejściu huraganu wyruszy z Norfolk z elitarną jednostką piechoty morskiej – 22. Marine Expeditionary Unit – na pokładzie.

Według doniesień agencji Reuters, w operacji może wziąć udział ponad 4000 żołnierzy, samoloty patrolowe P-8A Poseidon, jednostki specjalne oraz okręt podwodny. Oficjalnie mają działać w międzynarodowych wodach i przestrzeni powietrznej, ale wielu obserwatorów nie ma złudzeń – przygotowania wykraczają daleko poza typowe operacje antynarkotykowe.

P8 Poseidon
P8, samolot

Ropa, geopolityka i jeden „nielegalny prezydent”

Choć Biały Dom mówi o walce z kartelami narkotykowymi, rzeczywiste powody zainteresowania tym regionem mogą być znacznie głębsze. Obszar ten to nie tylko szlak przemytniczy, to również miejsce o ogromnym znaczeniu geopolitycznym i strategicznym. Wenezuela będąca obecnie w centrum zainteresowania USA posiada jedne z największych złóż ropy naftowej na świecie, a jej rząd od lat współpracuje z Rosją, Iranem i Chinami, stając się przeciwwagą dla wpływów Waszyngtonu w regionie.

Amerykańska administracja oficjalnie nie uznaje obecnego przywódcy tego państwa Maduro za legalnego prezydenta. Caroline Leavitt nazwała go „narkoterrorystą” i „uciekinierem”, a Ministerstwo Sprawiedliwości USA zwiększyło nagrodę za informacje prowadzące do jego ujęcia do rekordowych 50 milionów dolarów.

Nagroda za głowę Prezydenta Wenezueli
Nagroda za głowę Prezydenta Wenezueli

CIA, Pentagon i prywatni najemnicy w akcji

Na działania floty nakładają się także intensywne operacje wywiadowcze. W rejonie CIA prowadzi misje rozpoznawcze z użyciem bezzałogowców MQ-9 Reaper, które już teraz przekazują dane. Agencja planuje też utworzenie specjalnego Centrum Walki z Kartelami w obu Amerykach, wzorowanego na doświadczeniach z operacji antyterrorystycznych na Bliskim Wschodzie.

MQ-9 Reaper
MQ-9 Reaper

Tymczasem kontrowersyjny były szef Blackwater, Erik Prince, który na zlecenie lokalnych władz operuje już w Ekwadorze i na Haiti. Używa tam dronów FPV do walki z gangami, a według CNN – coraz częściej pojawia się w Pentagonie. Niektórzy komentatorzy mówią wprost: Waszyngton szykuje w regionie pełnoskalową siatkę wpływów wojskowych i wywiadowczych.

Wenezuela odpowiada: „To manipulacja i fałszywe preteksty”

Władze w Caracas otwarcie oskarżają USA o przygotowania do inwazji. W niedzielę Minister obrony tego kraju, generał Vladimir Padrino López, w specjalnym nagraniu wideo oskarżył Waszyngton o „tworzenie fałszywych dowodów”, mających na celu usprawiedliwienie agresji. Jego zdaniem Stany Zjednoczone wykorzystują media, by wmówić opinii publicznej, że militarna interwencja to misja pokojowa.

Nicolás Maduro również nie pozostał bierny. W emocjonalnym przemówieniu nazwał Donalda Trumpa „tchórzem” i ogłosił, że nie zamierza się ukrywać ani wycofywać. „Będę czekał w pałacu Miraflores” powiedział, zapowiadając, że nie pozwoli na naruszenie suwerenności swojego kraju.

Prezydent Wenezueli Nicolás Maduro
Prezydent Wenezueli Nicolás Maduro świętuje sukces plebiscytu/fot. Miguel Gutierrez/EFE/EPA/PAP

Oficjalnie chodzi o kartele, ale... czy tylko?

Biały Dom utrzymuje, że działania wojskowe mają na celu jedynie rozbicie południowoamerykańskich karteli narkotykowych, uznanych za organizacje terrorystyczne. Chodzi m.in. o „Kartel Słońc”, rzekomo kierowany przez osoby powiązane z wenezuelskim rządem oraz gang „Tren de Aragua”. Jednak wielu ekspertów zwraca uwagę, że takie uzasadnienia mogą być jedynie przykrywką. Ropa, geopolityczne sojusze Wenezueli z Moskwą i Teheranem, a także strategiczne położenie kraju sprawiają, że staje się on potencjalnym celem nie tylko w wojnie z przemytem, ale także w walce o dominację w regionie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj