Po wejściu do NATO Szwecja szybko porzuca wizerunek państwa, które nie wychyla się przed szereg. Rząd w Sztokolmie coraz śmielej artykułuje własne obawy i ambicje w obszarze bezpieczeństwa, a rozmowy o możliwym objęciu kraju europejskim parasolem nuklearnym są tego najlepszym przykładem. Zwłaszcza w obliczu rosnącej niepewności co do długofalowego zaangażowania Stanów Zjednoczonych w obronę Europy.

Szwecja liczy na siebie. Kraj kombinuje z nuklearnymi potęgami

Ulf Kristersson przyznał, że rozmowy z Paryżem i Londynem mają charakter ciągły, lecz na razie nie są szczegółowe. Francuska broń jądrowa – jak podkreślił premier Szwecji – pozostaje "unikalnie francuska", jednak władze w Paryżu wykazują otwartość na szerszą współpracę z europejskimi partnerami. Wielka Brytania również nie zamyka drzwi do takiej formuły, co potwierdził rzecznik Downing Street po rozmowie premiera Keira Starmera ze szwedzkim szefem rządu.

Parasol nuklearny nie oznacza rozmieszczania głowic jądrowych na terytorium Szwecji ani budowy własnego arsenału. Chodzi o polityczno-wojskową gwarancję, że państwa posiadające broń jądrową uwzględniają bezpieczeństwo swoich partnerów w doktrynie odstraszania. To subtelny, ale bardzo znaczący sygnał strategiczny.

Szwecja nie chce czekać, co zrobi USA. Sygnał wysłany do Rosji

Kristersson wyraźnie zaznaczył, że w czasie pokoju nie ma potrzeby obecności broni jądrowej ani obcych wojsk w Szwecji. Rozmowy mają charakter strategiczny i polityczny, a nie techniczny. Na stole nie leżą ani harmonogramy, ani konkretne umowy. Choć rząd podkreśla defensywny charakter rozmów, trudno nie zauważyć ich geopolitycznego znaczenia. Dla Rosji informacja o tym, że Szwecja rozważa współpracę nuklearną z Londynem i Paryżem, jest wyraźnym sygnałem, że Europa nie zamierza pozostać szarą strefą bezpieczeństwa.

Nie jest tajemnicą, że w europejskich stolicach narasta niepokój związany także z przyszłym zaangażowaniem USA w obronę kontynentu. Nowe strategie bezpieczeństwa Waszyngtonu coraz mocniej akcentują potrzebę większej samodzielności Europejczyków. W tym kontekście rozmowy Sztokholmu z Paryżem i Londynem wpisują się w szerszą debatę o europejskim filarze odstraszania nuklearnego.

Potęgi nuklearne łączą siły. Francja i Wielka Brytania zyskują nową rolę

Francja i Wielka Brytania to jedyne kraje NATO w Europie posiadające własną broń jądrową. Nic więc dziwnego, że to właśnie one stają się naturalnymi punktami odniesienia dla państw takich jak Szwecja. Wicekanclerz Niemiec Lars Klingbeil niedawno przyznał, że Berlin powinien poważnie rozważyć francuską ofertę szerszego wykorzystania jej parasola nuklearnego, nawet jeśli Niemcy nie zamierzają podważać roli NATO ani transatlantyckiego sojuszu.