Balon, który ma zastąpić tysiące satelitów

Barraż-1 to w gruncie rzeczy stratosferyczny balon wyposażony w system aerodynamicznej stabilizacji. Mechanizm pozwala dostosowywać wysokość lotu i wykorzystywać prądy powietrzne do manewrowania. Platforma może utrzymywać określoną pozycję lub przemieszczać się po zadanej trajektorii, dzięki czemu teoretycznie jest w stanie zapewnić długotrwałą obecność w powietrzu. Producent chwali się specjalnymi materiałami polimerowymi, które mają gwarantować wytrzymałość konstrukcji.

ikona lupy />
Wypuszczenie balonu Baraż-1 / Media / kadr z video

Priorytetowym zadaniem projektu jest testowanie komunikacji 5G NTN. Umieszczenie nadajników na pułapie 20 kilometrów miałoby zapewnić szybki internet i łączność na rozległych obszarach, gdzie budowa naziemnych wież jest niemożliwa lub nieopłacalna. Rosyjscy projektanci przedstawiają urządzenie jako tańszą opcję w porównaniu z kosztownymi satelitami na niskiej orbicie okołoziemskiej. W praktyce jeden aerostat może pokryć zasięgiem obszar liczony w setkach kilometrów.

Ukraina reaguje, Kreml świętuje przedwcześnie

Doradca ministra obrony Ukrainy Serhij Bezkrestnow skomentował start Barraża-1 z wyraźnym niepokojem. Stwierdził, że platforma jest rozpatrywana jako zamiennik Starlinka dla jednostek rosyjskich sił zbrojnych po ograniczeniach nałożonych przez amerykańskie sieci. Ukraińska strona traktuje urządzenie poważnie – zwłaszcza w kontekście problemów z dostępem do satelitarnego Internetu Elona Muska na ukraińskim froncie.

ikona lupy />
starlink antena / shutterstock

Rosyjskie media podsycają narrację o „odpowiedzi na Starlink". Problem w tym, że entuzjazm jest mocno na wyrost. Jeden wypuszczony aerostat, nawet przy najlepszych chęciach, nie zastąpi konstelacji składającej się z kilku tysięcy satelitów krążących na niskiej orbicie. Grupa Starlink liczy obecnie ponad 6000 aktywnych jednostek zapewniających globalne pokrycie. Barraż-1 obsługuje lokalny obszar i wymaga ciągłego utrzymywania pozycji w atmosferze.

To nie znaczy, że rosyjska platforma jest bezużyteczna. Wykorzystanie stratosferycznych aerorstatów jako retransmiterów sygnału ma sens w określonych warunkach. Ukraińskie siły zbrojne stosowały już podobne rozwiązania – wysokościowe balony służyły do przekazywania sygnału sterującego dronami. Rosja również eksperymentowała z retransmisją, używając zmodyfikowanych dronów Orłan-10, a nawet radiostacji Azart zamocowanych na latawcach.

ikona lupy />
Aerostat firmy Aero Bavovna / Inne / AeroBavovna

Aerostat typu Barraż-1 może podnieść 100 kilogramów sprzętu, co wystarcza do obsługi znacznej liczby użytkowników na pierwszej linii. Zdolność do przenoszenia cięższego ładunku daje przewagę nad improwizowanymi rozwiązaniami. W perspektywie planowane jest wydłużenie czasu ciągłego przebywania w powietrzu do kilku tygodni, choć na razie to deklaracje, nie potwierdzone osiągnięcia.

Systemy warstwowe zamiast jednego cudownego urządzenia

Skuteczna komunikacja wojskowa nie opiera się na pojedynczym rozwiązaniu. Wymaga zróżnicowanych, uzupełniających się komponentów zapewniających stabilność i elastyczność. Aerostaty-retransmitery mogą znaleźć miejsce w takim systemie obok "naziemnych" rosyjskich odpowiedników Starlinka produkcji ZALA. Każde z tych narzędzi ma swoje mocne strony i ograniczenia – balony są podatne na warunki atmosferyczne, satelity są drogie, naziemne stacje mają ograniczony zasięg.

Uproszczenie złożonego problemu łączności wojskowej do prostej formuły „rosyjski odpowiednik Starlinka" może prowadzić do błędnych wniosków i pochopnych decyzji. Barraż-1 nie jest zagrożeniem dla dominacji Starlink w skali globalnej, ale może okazać się użytecznym elementem w regionalnych operacjach. Rosyjskie siły zaczęły testować tą platformy tuż po ograniczeniach dostępu do amerykańskich sieci to wskazuje na praktyczne potrzeby, nie na propagandowy blef.

Kluczowe pytanie brzmi: ile takich platform Rosja jest w stanie wyprodukować i jak szybko? Jeden prototyp to ciekawostka techniczna. Dziesiątki jednostek regularnie operujących nad frontem to już realne wzmocnienie zdolności komunikacyjnych. Na razie mamy więcej retoryki niż twardych danych o faktycznym wdrożeniu.