Forsal logo

Zdjęcia satelitarne nie kłamią. Rosja chce odpalić rakietę z napędem jądrowym

Zdjęcia satelitarne nie kłamią. Rosja chce odpalić rakietę z napędem jądrowym
Zdjęcia satelitarne nie kłamią. Rosja chce odpalić rakietę z napędem jądrowym/Wikipedia
Rosyjskie siły zbrojne prawdopodobnie przygotowują się do kolejnej serii testów Buriewiestnika, czyli rakiety manewrującej napędzanej silnikiem jądrowym. Na archipelag Nowa Ziemia przerzucono już specjalistyczne samoloty monitorujące, a w rejonie pojawiły się okręty wykorzystywane podczas wcześniejszych prób.

Według portalu Barents Observer, powołującego się na zdjęcia satelitarne oraz analityków OSINT z firmy AviVector, rosyjski MON rozpoczął pod koniec sierpnia przygotowania do możliwego testu jednej z najbardziej tajemniczych konstrukcji rozwijanych przez Kreml.

Rosja szykuje test Buriewiestnika. Na Nowej Ziemi trwa mobilizacja

Kluczowym miejscem przygotowań jest archipelag Nowa Ziemia, gdzie znajduje się poligon Pankowo. Obiekt został zbudowany specjalnie na potrzeby testów Buriewiestnika, rakiety manewrującej, która według Rosjan ma być napędzana energią jądrową i dysponować praktycznie nieograniczonym zasięgiem.

W tym samym miejscu pojawił się również samolot radarowy A-50U. Na lotnisko przyleciały także cztery samoloty transportowe A-26 w eskorcie śmigłowców, które mają służyć do transportu personelu wojskowego na poligon. Jednocześnie w działania zaangażowano jednostki pływające operujące na Morzu Barentsa i Morzu Karskim.

🔻 Satellite images of 🇷🇺 Rogachevo Air Base as of August 19, 08:50 UTC The air base housed 1 A-50U (Mainstay-B), 1 Il-976 SKIP (Mainstay-C), 1 An-72 or An-74 (Coaler-C), 4 An-26 (Curl), 2 Mi-8 (Hip), and 2 Ka-27 (Helix-A).

AviVector (@avivector.com) 2026-08-20T18:59:55.136Z

Barents Observer zaznacza, że okręty tego typu były już wcześniej wykorzystywane podczas testów Buriewiestnika. Rosja wydała również komunikat NOTAM, zamykając część przestrzeni powietrznej w pobliżu Nowej Ziemi dla lotów cywilnych. Portal przypomina, że w ostatnich latach zamknięcia obszaru wokół Nowej Ziemi regularnie wprowadzano między sierpniem a październikiem.

Miał być przełomową bronią Rosji. Wiele prób zakończyło się fiaskiem

Buriewiestnik jest jednym z systemów uzbrojenia prezentowanych przez Władimira Putina w 2018 roku jako część pakietu nowych rosyjskich strategicznych broni. Amerykański wywiad podaje, że w latach 2013–2018 przeprowadzono 13 testów Buriewiestnika. Wszystkie miały zakończyć się niepowodzeniem, a jedna z prób doprowadziła później do tragedii.

W 2019 roku Buriewiestnik rozbił się na Morzu Barentsa. Podczas operacji związanej z wydobyciem rakiety doszło do eksplozji, w której zginęło siedem osób, w tym naukowcy związani z centrum jądrowym w Sarowie. Po incydencie odnotowano wzrost promieniowania w rejonie Siewierodwińska.

Przygotowania do testów Buriewiestnika obserwowano również pod koniec sierpnia ubiegłego roku. W październiku Władimir Putin ogłosił, że próby zakończyły się "powodzeniem" i określił rakietę jako "unikalną i jedyną w swoim rodzaju".

– Te systemy (…) zapewnią strategiczną równowagę, bezpieczeństwo i globalną pozycję Rosji na kolejne dziesięciolecia – mówił Putin.

"Latający Czarnobyl" w arsenale Rosji. Eksperci ostrzegają przed zagrożeniem

Szef Sztabu Generalnego Walerij Gierasimow przekonywał wówczas, że Buriewiestnik miał przelecieć 14 tys. km w ciągu 15 godzin. Rosyjskie Ministerstwo Obrony nie opublikowało jednak nagrania z samego startu. W mediach pojawiły się jedynie materiały z narady Putina z wojskowymi oraz animacje przedstawiające rakietę w locie.

W maju tego roku Putin ponownie zapewniał, że prace nad Buriewiestnikiem znajdują się "w fazie końcowej". Podobne deklaracje padały jednak już wcześniej. W 2023 roku rosyjski przywódca również mówił o "udanym wystrzeleniu rakiety" i przekonywał, że program jest "praktycznie zakończony".

Konstrukcja od początku budziła poważne wątpliwości. W 2020 roku specjalny wysłannik USA ds. kontroli zbrojeń Marshall Billingsley wezwał Moskwę do zaprzestania testów Buriewiestnika.

To nic innego jak latający Czarnobyl – przekonywał Billingsley, dodając że oprócz głowicy jądrowej rakieta ma na pokładzie paliwo jądrowe i może pozostawiać po sobie promieniotwórczy "ślad" podczas lotu, a jej upadek grozi skażeniem terenu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Jakub Laskowski
Jakub Laskowski

Absolwent Uniwersytetu w Białymstoku. W swojej pracy analizuje globalną geopolitykę, modernizację armii oraz rozwój przemysłu zbrojeniowego.

Bogate doświadczenie w mediach zdobywał krok po kroku. Pracę w zawodzie rozpoczynał w Polska Press, a następnie rozwijał warsztat jako copywriter, dziennikarz i wydawca w ogólnopolskich portalach Interia oraz Wirtualna Polska.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraZdjęcia satelitarne nie kłamią. Rosja chce odpalić rakietę z napędem jądrowym »
Zapisz się na newsletter
Zapisz się na newsletter Forsal.pl „Bezpieczeństwo” i otrzymuj najważniejsze informacje dotyczące bezpieczeństwa w Polsce i na świecie.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj