Ben Hodges: Wycofanie części wojsk USA z Niemiec to osłabienie NATO i prezent dla Rosji

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
23 czerwca 2020, 12:43
Generał Frederick Ben Hodges, dowódca wojsk amerykańskich w Europie
<p>Generał Frederick Ben Hodges, były dowódca wojsk amerykańskich w Europie</p>/Wikimedia Commons
W opublikowanym we wtorek wywiadzie dla agencji dpa były dowódca wojsk lądowych USA w Europie, emerytowany generał Ben Hodges oświadczył, że zapowiadane przez prezydenta Donalda Trumpa zmniejszenie liczby stacjonujących w Niemczech amerykańskich żołnierzy byłoby błędem.

Jak zaznaczył, spowodowałoby to osłabienie Stanów Zjednoczonych i całego NATO. Wyraził jednocześnie opinię, że Polska nie jest jeszcze przygotowana na ewentualne przyjęcie tych żołnierzy.

Ostrzegł też rząd Niemiec, by nie wiązał nadmiernych nadziei z ewentualną zmianą personalną w Białym Domu w efekcie listopadowych wyborów prezydenckich.

"Słyszałem, że ma to być kara dla Niemiec. Pokazuje to niestety totalny brak zrozumienia - zarówno u prezydenta USA, jak i u byłego amerykańskiego ambasadora w Berlinie Richarda Grenella - dlaczego mamy żołnierzy w Niemczech. Nie są oni tam, by bronić Niemiec, lecz są tam dla nas" - powiedział Hodges.

Jego zdaniem, gdyby Stany Zjednoczone zredukowały swój potencjał militarny w Niemczech, osłabiły same siebie. "Szczególnie żołnierze stacjonujący w rejonie Kaiserslautern (w Nadrenii-Palatynacie) znajdują się tam po to, by pomagać w szybkim wzmocnieniu sił USA w razie kryzysu" - podkreślił 62-letni Hodges, który w latach 2014-2017 dowodził całością sił Armii (czyli wojsk lądowych) USA w Europie.

Okolice Kaiserslautern, w tym mająca kluczowe znaczenie amerykańska baza lotnicza Ramstein, są największym zagranicznym skupiskiem wojsk USA, liczącym obecnie 54 tys. żołnierzy i cywilnych pracowników resortu obrony oraz członków ich rodzin.

Redukcja byłaby także "prezentem dla Kremla" - ocenił Hodges wskazując, iż nastąpiłaby mimo tego, że Rosja nie zmienia swego zachowania. "Najwyraźniej nie jest to rezultat strategicznych analiz, lecz w stu procentach politycznej kalkulacji, biorącej prawdopodobnie pod uwagę niektórych amerykańskich wyborców" - wyjaśnił.

"Nie wiemy dokładnie, jak ma się to odbyć. Nie widzieliśmy jeszcze żadnego oficjalnego planu" - powiedział rozmówca dpa, który jest obecnie ekspertem waszyngtońskiego konsultacyjnego Ośrodka Analiz Polityki Europejskiej (CEPA). Dodał, że przeniesienie żołnierzy gdzie indziej, na przykład do Polski, byłoby kosztowne.

"Polska nie jest jeszcze na to gotowa. Co więcej, z Niemcami udało się nam wynegocjować porozumienie o statusie wojsk (Status of Forces Agreement), które reguluje wszystkie prawne aspekty pobytu żołnierzy USA. Z Polską nie mamy jeszcze takiego porozumienia" - zaznaczył Hodges.

Ostrzegł też niemieckich polityków przed nadmiernym optymizmem w razie wybrania przez Amerykanów innego prezydenta niż Trump. "Myślenie strategiczne Niemiec nie powinno być uzależnione od tego, kto jest w danym momencie prezydentem USA", bowiem również ewentualna nowa administracja i wraz z nią amerykańskie społeczeństwo będą oczekiwać od Niemiec wypełnienia ich zobowiązań - podkreślił emerytowany generał.

"Niemcy powinny inwestować w obronność z własnej inicjatywy, a nie dlatego, że ktoś inny mówi, iż powinny to robić. Do tego jednak potrzebna jest w Berlinie polityczna odwaga, by wyjaśnić wyborcom i obywatelom, na czym polega ryzyko i dlaczego ważne jest posiadanie unowocześnionej Bundeswehry" - zadeklarował Hodges. (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj