Kim są rosyjscy bojownicy zatrzymani w Białorusi? W grę wchodzi prowokacja lub tranzyt

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
29 lipca 2020, 18:37
Białoruś
Białoruś/ShutterStock
Bojownicy z Grupy Wagnera mogli być przysłani z Moskwy w celu przeprowadzenia prowokacji lub wykorzystania Białorusi jako punktu przerzutowego do innych miejsc – ocenił w środę białoruski analityk Arciom Szrajbman.

„Wygląda na to, że wagnerowcy są prawdziwi, a to oznacza, że są dwa realistyczne warianty – zostali tu przysłani w celu urządzenia prowokacji lub jechali dokądś przez Białoruś, nie spodziewając się pułapki” – napisał analityk Arciom Szrajbman na swoim profilu w sieci Telegram.

„Jeśli potwierdzi się któryś z tych wariantów, to może to być najpoważniejszy cios w relacje Mińska i Moskwy w ostatnich latach” – prognozuje.

Jeśli był to realny plan prowokacji, to wściekły będzie Mińsk, gdyż jest to bliskie wypowiedzeniu wojny. W drugim przypadku – jeśli jest to zatrzymanie będących pod ręką Rosjan wbrew porozumieniom o ich tranzycie – ewidentnie zdenerwuje się Moskwa” – ocenił ekspert.

Bojownicy prywatnej firmy wojskowej CZWK Wagner (Grupy Wagnera), obywatele Rosji, przeniknęli na terytorium Białorusi w celu zdestabilizowania sytuacji przed wyborami prezydenckimi – podała w środę państwowa agencja BiełTA. W nocy, jak poinformowano, struktury siłowe zatrzymały 32 Rosjan, a ogółem bojowników miało być ponad 200.

Według Szrajbmana przy pierwszym scenariuszu – „nie jest jasne, kto ich przysłał”. „Mogli to być (ludzie) z Kremla lub inni życzliwi. Jednak bardzo nieprofesjonalne przy planowaniu takiej afery było zdekonspirowanie się i zameldowanie w jednym sanatorium w wojskowym kamuflażu” – ocenił Szrajbman.

Według agencji BiełTA, która powołała się na struktury bezpieczeństwa, 32 mężczyzn mieszkało razem najpierw w hotelu w Mińsku, a potem w sanatorium pod stolicą. Mężczyźni nosili podobne stroje w stylu militarnym, nie pili alkoholu i „badali okolice”.

W drugim scenariuszu według Szrajbmana „Mińsk postanowił wykorzystać znajdujących się w kraju bojowników, którzy jechali dokądś w swoich sprawach i postanowili odpocząć przed delegacją”. Taką wersję mocno propagują nieoficjalne rosyjskie kanały w komunikatorze Telegram, przekonując, że Białoruś była punktem przerzutowym dla bojowników z Rosji.

„W tym wariancie to, co się dzieje, ma stworzyć atmosferę zagrożenia, która uzasadniłaby dowolne brutalne działania wobec oponentów na wyborach. Włącznie ze stanem wyjątkowym” – ocenił ekspert.

Trzeci wariant, zdaniem Szrajbmana najmniej prawdopodobny i „głęboko konspiracyjny”, to „ustawka" Mińska i Moskwy, by dać białoruskim władzom "wygodnych ludzi do tymczasowego zatrzymania”.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj