Atak w Monachium. Śledczy zakładają islamistyczny motyw

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
14 lutego 2025, 13:34
Monachium
Atak w Monachium. Śledczy zakładają islamistyczny motyw/shutterstock
Na obecnym etapie postępowania śledczy wychodzą z założenia, że mężczyzna, który w czwartek wjechał samochodem w grupę demonstrantów w Monachium, działał z pobudek islamistycznych - poinformowała w piątek prokuratura. Afgańczyk przyznał, że wjechał w grupę celowo.

Atak w Monachium

Po ataku w Monachium śledczy ujawnili dalsze szczegóły dotyczące przebiegu wydarzeń i sprawcy.

Gabriele Tilmann z Centralnego Urzędu ds. Zwalczania Ekstremizmu i Terroryzmu (ZET) prokuratury w Monachium powiedziała na konferencji prasowej, że w obecnej sytuacji "odważyłaby się mówić o motywach islamistycznych". Takie wnioski wynikają z analizy danych z telefonu komórkowego sprawcy i oświadczeń Afgańczyka - przekazał portal tagesschau.

Tilmann dodała, że na razie nie ma sygnałów świadczących o przynależności 24-latka pochodzącego z Afganistanu do organizacji terrorystycznej.

Sprawca po wjechaniu w tłum zawołał "Allahu akbar"

Prokuratura, która wstępnie ustaliła motyw ataku, oparła się m.in. na zeznaniach policjantów. Według funkcjonariuszy sprawca, po wjechaniu w tłum, zawołał "Allahu akbar". Sam mężczyzna przyznał podczas przesłuchania, że staranował demonstrantów świadomie - podała Tilmann, cytowana przez agencję dpa.

Śledztwo jest wciąż na wczesnym etapie - podkreśliła przedstawicielka prokuratury.

Jak poinformowano, mężczyzna nie był dotychczas karany. W Bawarii wszczęto wobec niego jedno postępowanie - w sprawie oszustwa w urzędzie pracy. Mężczyzna zarejestrował się jako bezrobotny, a następnie rozpoczął pracę i nie wyrejestrował się na czas - powiadomiła Tilmann. Postępowanie zostało umorzone w związku z wymierzeniem Afgańczykowi kary grzywny - czytamy na tagesschau.

Według policji 36 osób zostało rannych, w tym dwie poważnie, gdy samochód wjechał w czwartek w tłum demonstrantów w Monachium. Służby medyczne powiadomiły, że stan zdrowia jednej osoby, dziecka, jest oceniany jako krytyczny.

Z Berlina Berenika Lemańczyk (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj