"Muszę panu powiedzieć, że wczoraj albo przedwczoraj, nie pamiętam dokładnie, przed wystąpieniem (kanclerz Niemiec Angeli) Merkel (która powiedziała, że chcieli mu - Nawalnemu - zamknąć usta) przechwyciliśmy rozmowę" - powiedział Łukaszenka.

"Jak się domyślamy, Warszawa rozmawia z Berlinem" - dodał. "Przechwycił nasz wojskowy wywiad radioelektroniczny" - przekazał białoruski prezydent.

Reklama

"Przechwyciliśmy interesującą rozmowę, którą - dam panu ją do przeczytania, przygotujemy i wyślemy do FSB (Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji - PAP) - wyraźnie mówi o tym, że to fałszerstwo. Żadnego otrucia Nawalnego nie było" - powiedział.

W środę Angela Merkel powiedziała, że lider antykremlowskiej opozycji Nawalny stał się ofiarą "próby zabójstwa przez otrucie", której celem było uciszenie go. Oświadczyła, że potępia próbę otrucia opozycjonisty.

Szpital Charite w Berlinie, w którym leży pogrążony w śpiączce i podłączony do respiratora Nawalny, poinformował w środę, że stan opozycjonisty jest poważny, choć symptomy zatrucia słabną. Lekarze twierdzą, że czeka go długa rekonwalescencja, choć nadal nie można wykluczyć długofalowych konsekwencji zatrucia.

Nawalny został hospitalizowany 20 sierpnia w Omsku na Syberii. Poczuł się źle na pokładzie samolotu, lecącego z Tomska do Moskwy, i stracił przytomność. Na żądanie rodziny dwa dni później został przetransportowany lotniczym ambulansem do kliniki Charite, gdzie został poddany szczegółowym badaniom.

Nowiczok - substancja, którą próbowano otruć Skripala i Nawalnego

O Nowiczoku, substancji chemicznej użytej w próbie otrucia rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego, po raz pierwszy zrobiło się głośno, gdy użyto jej przy próbie zabójstwa byłego rosyjskiego agenta Siergieja Skripala w marcu 2018 r. w Salisbury na południu Anglii.

Nazwa Nowiczok, co po rosyjsku oznacza nowicjusz, odnosi się do grupy bojowych środków trujących o działaniu paralityczno-drgawkowym, które miały zostać wynalezione w Związku Sowieckim na początku lat 70. i wytwarzane były co najmniej do początku lat 90. Nie wiadomo dokładnie, ile rodzajów tych substancji zostało stworzonych.

Według naukowców, którzy pracowali nad jego opracowaniem, celem programu było stworzenie najbardziej trującego środka bojowego w historii, a przy tym trudnego do wykrycia. Ponieważ nie ma potwierdzonego przypadku użycia Nowiczoka przed 2018 r. (choć prawdopodobnie miały miejsce nieumyślne zatrucia nim), nie ma żadnych badań naukowych sprawdzających jego toksyczność. Uważa się jednak, że jest on co najmniej 5 do 8 razy bardziej trujący niż szerzej znane substancje, takie jak gaz VX czy sarin.

Nowiczoki najczęściej są rozpraszane jako bardzo drobny proszek, a nie jako gaz lub para. Mogą być wdychane, połykane lub wchłaniane przez skórę. Ich działanie jest podobne do innych środków paraliżująco-drgawkowych. Zapobiegają one normalnemu rozpadowi neuroprzekaźnika zwanego acetylocholiną, który w przypadku nagromadzenia się powoduje mimowolne skurcze mięśni. Ponieważ serce i przepona ofiary nie funkcjonują prawidłowo, prowadzi to do zatrzymania oddechu i serca. Osoby poddane działaniu Nowiczoka zwykle umierają z powodu całkowitej niewydolności serca lub uduszenia się, ponieważ liczne płynne wydzieliny wypełniają ich płuca. Nawet jeśli nie umrą, substancja może również spowodować poważne uszkodzenia nerwów, wskutek czego ofiara może zostać na stałe niepełnosprawna - twierdzą rosyjscy naukowcy.

Osoba narażona na działanie Nowiczoka powinna zostać natychmiast podłączona do aparatury podtrzymującej życie i odkażona - tzn. należy zdjąć ubranie i umyć skórę mydłem i wodą. W charakterze odtrutki w przypadku zastosowania Nowiczoka można zastosować kilka substancji chemicznych, m.in. atropinę, pralidoksym i diazepam. Nie ma jednak gwarancji, że nawet jeśli zostaną one odpowiednio szybko zastosowane, przyniosą pożądany efekt, po użyciu Nowiczoków istnieje duże prawdopodobieństwo trwałego uszkodzenia organizmu.

Nowiczoki przez długi czas nie były wyszczególnione w Konwencji o zakazie broni chemicznej, która weszła w życie w 1997 r., ponieważ Rosja nie zadeklarowała ich posiadania, tym niemniej zakaz ich stosowania można było domniemywać na podstawie ogólnych zapisów konwencji mówiących, że bronią chemiczną jest każda toksyczna substancja stosowana do celów innych niż dozwolone przez konwencję. W listopadzie 2019 r. członkowie Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPWC) zgodzili się na rozszerzenie wykazu zakazanych substancji chemicznych o Nowiczoki. Zakaz ten wszedł w życie 7 czerwca 2020 r.

Według brytyjskich władz Nowiczok został użyty podczas dokonanej 4 marca 2018 r. próby zabójstwa byłego agenta GRU Siergieja Skripala i jego córki Julii, których znaleziono nieprzytomnych na ławce w Salisbury. Najprawdopodobniej sprawcy skazili Nowiczokiem klamkę w drzwiach wejściowych domu Skripala i w ten sposób substancja dostała się do ich organizmów. We wrześniu 2018 r. brytyjska policja opublikowała nazwiska i zdjęcia dwóch rosyjskich agentów, którzy mieli przeprowadzić atak - są to Aleksander Miszkin i Anatolij Czepiga.

Niespełna trzy miesiące później w Amesbury, 13 km od Salisbury, dwie przypadkowe osoby trafiły do szpitala wskutek zatrucia Nowiczokiem. Jak ustaliła policja, Charlie Rowley znalazł w pobliżu domu buteleczkę po perfumach, która została użyta do ataku w Salisbury, zaś jego partnerka 44-letnia Dawn Sturgess spryskała się zawartością. Kilka dni później kobieta zmarła w szpitalu.

Szef rosyjskiego wywiadu: dopuszczam, że otrucie Nawalnego może być fałszerstwem

Dyrektor rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR) Siergiej Naryszkin nie wykluczył w czwartek, że opinia prezydenta Białorusi Alaksandra Łukaszenki, iż otrucie Aleksieja Nawalnego może być fałszerstwem, jest uzasadniona. Dodał, że on sam dopuszcza taką opcję.

"Jeśli prezydent Łukaszenka powiedział o tym, to znaczy, że miał do tego odpowiednie podstawy. Ja ze swej strony jak najbardziej to dopuszczam" - powiedział Naryszkin, komentując słowa Łukaszenki.

Oznajmił, że środowe oświadczenie władz Niemiec na temat Nawalnego "nasuwa więcej pytań niż odpowiedzi". Zapewnił, że lekarze rosyjscy "zagwarantowali, iż w czasie, gdy Aleksiej Nawalny znajdował się na terytorium Rosji, nie było obecności (w jego organizmie) żadnych śladów substancji trujących".

Szef SWR przekonywał, że lekarze, którzy badali Nawalnego w Rosji, wykonali "znakomite ekspertyzy".

Ze swej strony przewodniczący Dumy Państwowej (niższej izby parlamentu Rosji) Wiaczesław Wołodin ocenił, że Rosja "nie ma żadnych informacji o stanie Nawalnego od czasu, gdy przekroczył on granicę". Wołodin nie skonkretyzował tych zarzutów. Od czasu przewiezienia Nawalnego do Berlina klinika Charite ogłaszała komunikaty na temat jego stanu.

"Jeśli teraz coś z nim (Nawalnym - PAP) się stanie, jeśli jego stan się pogorszy, to nie możemy wykluczać, iż jest to prowokacja zorganizowana na terytorium Niemiec" - oświadczył Wołodin.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel poinformowała w środę, że Nawalny, jeden z liderów opozycji w Rosji, padł ofiarą "próby zabójstwa przez otrucie". Szpital Charite, w którym leży pogrążony w śpiączce i podłączony do respiratora Nawalny, poinformował w środę, że stan opozycjonisty jest poważny, choć symptomy otrucia słabną.

Nawalny został hospitalizowany 20 sierpnia w Omsku na Syberii. Poczuł się źle na pokładzie samolotu, lecącego z Tomska do Moskwy, i stracił przytomność. Na żądanie rodziny dwa dni później został przetransportowany lotniczym ambulansem do kliniki Charite, gdzie został poddany szczegółowym badaniom.