Rosyjska ofensywa spowalnia, ale presja na twierdze się utrzymuje
Rosyjskie wojska od miesięcy próbują przełamać ukraiński „pas twierdz” w północnej części obwodu donieckiego. Analitycy mianem "pasa twierdz" określają ciąg silnie ufortyfikowanych miast – Konstantynówkę, Drużkiwkę, Kramatorsk i Słowiańsk – które od lat stanowią najważniejsze zaplecze logistyczne armii ukraińskiej na tym odcinku frontu.
Zdaniem Juliana Röpckego rosyjska ofensywa wyraźnie zwolniła, ale nie została zatrzymana. – Nie widać jednak jeszcze przełomu na samym froncie. (...) Obecnie rosyjskie postępy są bardzo powolne. Znacznie wolniejsze niż przed rokiem, gdy rosyjska armia zajmowała od 400 do 550 kilometrów kwadratowych miesięcznie. Teraz tempo natarcia spadło do około 50–100 kilometrów kwadratowych miesięcznie – ocenił.
Mimo spowolnienia Rosjanie nadal próbują przełamać ukraiński "pas twierdz", nacierając od strony Siewierska oraz Konstantynówki. To właśnie tam koncentrują się dziś jedne z najcięższych walk na tym odcinku frontu.
Rosjanie kontrolują większość Konstantynówki. Trwa walka o każdy dom
Konstantynówka osłania dostęp do Kramatorska i Słowiańska – dwóch największych ukraińskich miast kontrolowanych przez Kijów w Donbasie. Jej zdobycie mogłoby ułatwić Rosjanom dalszy marsz w kierunku obu tych ośrodków.
Według Röpckego sytuacja w mieście jest znacznie trudniejsza, niż sugerują oficjalne komunikaty.
– Moim zdaniem około jedna trzecia miasta nadal znajduje się pod kontrolą Ukrainy. Pozostałe dwie trzecie są albo pod kontrolą Rosjan, albo w tzw. szarej strefie – powiedział.
Jak wyjaśnił analityk, "szara strefa" nie przypomina bynajmniej "ziemi niczyjej" – to teren, na którym niewielkie oddziały obu stron działają równocześnie. W ruinach i piwnicach wciąż znajdują się ukraińscy żołnierze, ale po tych samych ulicach przemieszczają się również rosyjskie oddziały, zajmując kolejne budynki.
– Przemieszczanie się z jednego punktu do drugiego jest śmiertelnie niebezpieczne dla obu stron. Nad miastem nieustannie krążą drony, a żołnierze często dopiero w ostatniej chwili orientują się, czy bezzałogowiec nad ich głowami należy do własnych wojsk, czy do przeciwnika – podkreślił.
Dlaczego Ukraina traci przewagę po wejściu Rosjan do miasta?
Według Röpckego to właśnie tutaj kryje się największa słabość ukraińskiego "pasa twierdz". Dopóki miasta pozostają pod kontrolą Ukrainy, pełnią funkcję centrów logistycznych. Stąd zaopatrywane są oddziały na froncie, a operatorzy mogą stosunkowo bezpiecznie kierować dronami i wspierać obrońców ogniem artylerii.
Sytuacja zmienia się całkowicie, gdy Rosjanie wedrą się do miasta. Nawet zrujnowane zabudowania stają się dla nich relatywnie bezpiecznym zapleczem. Mogą przemieszczać się między piwnicami i ruinami budynków, ukrywać ciężki sprzęt oraz organizować kolejne natarcia. Najbardziej narażeni pozostają na otwartych przestrzeniach między miejscowościami, gdzie łatwo stają się celem ukraińskich dronów i artylerii.
– Problem polega na tym, że gdy Rosjanie wkroczą do miasta – co obserwujemy obecnie w Konstantynówce – stosunek strat przestaje być tak korzystny dla Ukrainy jak wcześniej. W warunkach walk miejskich obie strony dysponują bardzo podobnymi możliwościami – ocenił.
Jak podkreśla analityk, na otwartym terenie rosyjskie oddziały, nacierając przez pola i pasy leśne, mogą ponosić nawet dziesięciokrotnie większe straty niż Ukraińcy. Jednak wraz z rozpoczęciem walk ulicznych ta przewaga niemal całkowicie zanika.
– W mieście Ukraina traci swoje największe atuty – podsumował.
Co dalej z Donbasem?
Röpcke uważa, że zdobycie Konstantynówki jeszcze w tym roku jest bardzo prawdopodobne. Przewiduje również, że w ciągu najbliższego roku Łyman może zamienić się w "szarą strefę", czyli obszar, nad którym żadna ze stron nie będzie sprawowała pełnej kontroli.
Rosyjskie wojska znajdują się obecnie około 11–12 kilometrów od Kramatorska i Słowiańska. Według analityka przy obecnym tempie działań mogłyby dotrzeć do obu miast w listopadzie lub grudniu. Zastrzega jednak, że ukraińskie ataki na rosyjską logistykę mogą jeszcze znacząco spowolnić ofensywę.
Röpcke zwraca jednak uwagę, że nawet jeśli Rosjanie pozostaną 5–6 kilometrów od obu miast, sytuacja będzie bardzo niebezpieczna. W takiej odległości elitarne rosyjskie jednostki wykorzystujące drony FPV będą mogły atakować cele praktycznie w całym Kramatorsku i Słowiańsku. – Już dziś pierwsze rosyjskie bezzałogowce docierają do obu miast – podkreślił.
Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.
