"Dla jasności - niezależnie od przynależności partyjnej ta administracja zrobi wszystko, co w jej mocy, by pociągnąć do odpowiedzialności tych (oskarżanych) o ingerowanie w wybory w USA" - napisał Jermak na Twitterze.

Odniósł się w ten sposób do ogłoszenia w poniedziałek przez ministerstwo finansów USA nałożenia sankcji na siedmiu Ukraińców i cztery ukraińskie osoby prawne za ingerowanie w amerykańskie wybory prezydenckie w 2020 roku.

Resort napisał, że osoby i podmioty objęte tymi retorsjami "są częścią powiązanej z Rosją sieci wpływu związanej z (ukraińskim deputowanym) Andrijem Derkaczem". W komunikacie dodano, że Derkacz to "rosyjski agent", i przypomniano, że we wrześniu ub.r. został objęty amerykańskimi sankcjami za "próby wpływania na wybory prezydenckie w USA w 2020 r.".

Według ministerstwa co najmniej od 2019 roku Derkacz wraz ze współpracownikami wykorzystywali amerykańskie media, media społecznościowe i wypływowe osoby w USA "do szerzenia mylących i niepotwierdzonych insynuacji" w sprawie tego, że obecni i byli przedstawiciele władz USA byli zaangażowani w korupcję, pranie brudnych pieniędzy i bezprawne wpływy polityczne na Ukrainie.

W maju Derkacz opublikował montaż nagrań, z których miało wynikać, że Joe Biden, wówczas kandydat Demokratów w listopadowych wyborach prezydenckich, zamieszany jest w korupcję. Ukraiński polityk, który w przeszłości był członkiem prorosyjskiej Partii Regionów Ukrainy zbiegłego do Rosji b. prezydenta Wiktora Janukowycza, a obecnie jest deputowanym niezależnym, twierdził, że rozmowy świadczyły o wpływie Bidena na ówczesnego prezydenta Petra Poroszenkę.

Reklama

Wśród objętych poniedziałkowymi sankcjami jest Ołeksandr Dubinski, obecny deputowany rządzącej partii Sługa Narodu, który wiązany jest z oligarchą Ihorem Kołomojskim. Dubinski zaprzecza powiązaniom z Derkaczem i zapewnia, że nie miał nic wspólnego z ingerowaniem w wybory w innych krajach, w tym w USA.

Ponadto na liście znaleźli się m.in. były prokurator prokuratury generalnej Konstiantyn Kułyk oraz były deputowany sądzony za korupcję Ołeksandr Onyszczenko - czytamy w komunikacie. Ograniczenia dotkną też czterech stron internetowych i firm.

Jak ocenia w środę portal Europejska Prawda, reakcja Kijowa na to wydarzenie może mieć istotny wpływ na to, jak będzie wyglądać dalszy stosunek USA do prezydenta Wołodymyra Zełenskiego i jego ekipy.