Od połowy sierpnia UE pracuje nad stworzeniem listy osób, które zostaną objęte sankcjami za represje wobec pokojowych demonstrantów i fałszerstwa wyborcze na Białorusi. Decyzja o nałożeniu sankcji zapadła na nadzwyczajnym szczycie RE w sprawie sytuacji na Białorusi, o który apelował szef polskiego rządu po wyborach prezydenckich. Kwestią sporną pozostaje objęcie sankcjami m.in. prezydenta Alaksandra Łukaszenki. Według źródeł PAP wstępna lista miałaby objąć na razie 17 nazwisk.

Wiceszef MSZ, który przedstawiał informacje o sytuacji na Białorusi i działalności polskiej dyplomacji podczas posiedzenia senackiej komisji spraw zagranicznych i UE.

Odpowiadając na pytanie senatora KO Marcina Bosackiego o sankcje, odparł, że obecnie lista obejmuje kilkadziesiąt nazwisk. "Według tego, co w tej chwili możemy powiedzieć, to jest to lista obejmująca kilkadziesiąt nazwisk. Być może 50, być może 40, może więcej" - mówił Wawrzyk.

"Polska chce, żeby ta lista była jak najszersza. Zabiegamy o to, żeby ta lista miała charakter otwarty tak, żeby łatwo można było ją maksymalnie rozszerzyć" - dodał.

Reklama

Prezentując stanowisko Polski w sprawie sankcji Wawrzyk podkreślał, że lista powinna również obejmować przedstawicieli resortów siłowych odpowiedzialnych za "stosowanie tortur" wobec protestujących.

Wiceszef MSZ stwierdził, że władze białoruskie obecnie stosują "punktowe działania" wobec protestujących na Białorusi oraz członków Rady Koordynacyjnej poprzez stopniowe stosowanie przemocy. "Skala, ale też stosowane procedury i tortury przypominają raczej te, które wydawało się, że w Europie nie będą już nigdy miały miejsca, a kojarzą się z reżimami totalitarnymi drugiej połowy XX wieku" - oceniał Wawrzyk.

W tym kontekście wiceszef MSZ podał, że według informacji, które posiada polski resort dyplomacji kilkudziesięciu uczestników demonstracji uznaje się za zaginionych.

Wobec doniesień o nieustających represjach wobec protestujących Wawrzyk deklarował dalsze wsparcie Polski dla społeczeństwa białoruskiego. Przypomniał, że funkcjonuje już ułatwiony tryb otrzymywania wiz w placówkach konsularnych na Białorusi i Ukrainie, który - jak podkreślał - może być stosowany również w innych krajach.

Oznacza to, że o wizę humanitarną obywatel Białorusi może wystąpić do polskiej placówki konsularnej w dowolnym kraju. "Według stanu na 9 września polskie konsulaty wydały 234 tzw. wizy humanitarne dla obywateli Białorusi" - poinformował wiceszef MSZ.

Podczas czwartkowego posiedzenia szef komisji spraw zagranicznych i UE, senator KO Bogdan Klich apelował o zwiększenie wsparcia finansowego dla społeczeństwa obywatelskiego na Białorusi, które - zgodnie z rządowy programem "Solidarni z Białorusią" ma wynieść ok. 50 mln zł.

W odpowiedzi Wawrzyk poinformował, że jest to jeden z programów wsparcia dla Białorusinów, który przygotował rząd. Dodał, że nowe zasady pozwalające na łatwiejsze podjęcie pracy przez obywateli białoruskich w Polsce są przygotowywane przez MSWiA, MRPiPS i MSZ.

"Będą one przedstawione na najbliższym posiedzeniu Sejmu (16-17 września - PAP), a później mam nadzieję trafią do Senatu" - poinformował Wawrzyk.

Wśród pozostałych inicjatyw wymienił także przyspieszone wydawanie wiz przez Polskę dla Białorusinów pracujących w sektorze IT.

Obecnie z wizytą w Polsce przebywa liderka białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouska, która według oficjalnych wyników przegrała wybory prezydenckie z 9 sierpnia, zdobywając zaledwie 10,1 proc. głosów. Według Centralnej Komisji Wyborczej prezydent Alaksandr Łukaszenka zdobył 80,1 proc. głosów. 9 sierpnia rozpoczęły protesty Białorusinów, którzy uważają, że wybory zostały sfałszowane. Cichanouska - najprawdopodobniej zmuszona przez białoruskie władze - wyjechała z kraju i została przyjęta przez władze litewskie.

Na Białorusi przebywa już tylko jedna przedstawicielka Rady Koordynacyjnej, która domaga się przeprowadzenia ponownych wyborów - literacka noblistka Swiatłana Aleksijewicz. Pozostali przedstawiciele Rady zostali zmuszeni do emigracji, nie mogą ponownie wrócić do kraju lub zostali aresztowani przez reżim Łukaszenki. Protesty społeczeństwa białoruskiego wciąż trwają. (PAP)

autor: Mateusz Roszak