Co nowo wybrany prezydent USA powinien usłyszeć od Angeli Merkel?

Każdy prezydent Stanów Zjednoczonych może liczyć na otwartość serc i umysłów Europejczyków. Powinniśmy porzucić iluzje, że jesteśmy w stanie zmieniać świat na lepsze bez aktywnego zaangażowania Ameryki. Przeciwnie, tylko wspólnie z nią możemy skierować globalne sprawy na lepsze tory. Dotyczy to zarówno polityki klimatycznej, jak i konfliktów na Bliskim Wschodzie i w Afryce.

Reklama

Czy urząd kanclerski ma ofertę nowego otwarcia dla gospodarza Białego Domu?

Byłoby dobrze, gdyby rząd zasygnalizował gotowość rozmowy na temat sprawiedliwego podziału obciążeń w NATO, handlu międzynarodowego, klimatu i wspólnej strategii wobec Chin. Waszyngton potrzebuje Europejczyków w sprawie polityki wobec Pekinu i w kwestiach handlowych. Razem jesteśmy dużo silniejsi niż osobno. Z naszego doświadczenia wynika, że prezydent Donald Trump nie był zainteresowany nowym otwarciem. De facto zakończył rozmowy na temat Transatlantyckiego Partnerstwa w dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP) w 2016 r. Nie sygnalizował gotowości powrotu do negocjacji. Liczę jednak w tym przypadku na zmianę i postęp. To Ameryce zależy na poparciu jej polityki wobec Chin.

Czy Niemcy są gotowe do zmiany podejścia wobec Pekinu?

W przypadku Chin doszło do wyraźnego usztywnienia stanowiska niemieckiego i europejskiego. Zupełnie słusznie dostrzega się, że Chiny stały się dla nas rywalem. W wolnorynkowej rywalizacji nie ma oczywiście nic złego, bo przynosi ona korzyści konsumentom. ChRL jednak wykorzystuje potęgę gospodarczą do celów politycznych. Nie ma to nic wspólnego z naszym wyobrażeniem o wolnym i sprawiedliwym handlu. W przypadku Państwa Środka mamy do czynienia z gospodarką centralnie planowaną, w której to kierownictwo polityczne ostatecznie decyduje, czy dany interes dojdzie do skutku. Zupełnie odwrotnie niż u nas, w świecie zachodnim, gdzie decydującą rolę odgrywają plany biznesowe. Musimy o tym pamiętać. Dlatego zaczynamy prezentować twardsze stanowisko w relacjach z Pekinem. Również w Niemczech, dla których Chiny są ważnym rynkiem zbytu i miejscem produkcji, rośnie gotowość do poniesienia strat ekonomicznych, żeby nie popaść w zbyt dużą zależność.

Chiny to nie jedyna sprawa, która dzieli Berlin i Waszyngton. Co z Rosją i gazociągiem Nord Stream 2?

W przypadku Rosji powinniśmy mądrze wyważyć nasze racje. W interesie Europy jest polityczna i gospodarcza stabilność tego kraju. Gdyby pod rządami Władimira Putina doszło tam do poważnego kryzysu ekonomicznego, Kreml stałby się problemem dla wszystkich Europejczyków. Z drugiej strony powinno nam zależeć na tym, żeby Rosja wróciła na drogę demokracji.

Skoro Niemcy nie chcą zdecydowanego stanowiska wobec Moskwy, to czy przynajmniej są gotowe do wzięcia większej odpowiedzialności za bezpieczeństwo państw NATO, czego od dawna domagają się USA, nie tylko za czasów Trumpa?

Zwiększyliśmy wydatki na obronność z 1,1 do 1,6 proc. PKB. Niestety ten fakt był ignorowany przez prezydenta Trumpa w jego przemówieniach. Obiecaliśmy, że do 2024 r. dojdziemy do poziomu 2 proc. Nie mogę tego zagwarantować, ale pewnie będziemy jednak zwiększać wydatki w zależności od potrzeb Bundeswehry. Niemiecki kontyngent jest drugim pod względem liczebności w misjach poza granicami Sojuszu. Ponosimy drugie najwyższe koszty utrzymania kwatery głównej NATO, a więc koszty administracyjne funkcjonowania Sojuszu. Aktywnie udzielamy wsparcia wielu państwom NATO. Do nas należy dowodzenie natowskim batalionem na Litwie. Wyobrażam sobie też intensyfikację współpracy polsko-niemieckiej na rzecz obrony terytorium Sojuszu. Dobrym punktem wyjścia jest zlokalizowane w Szczecinie dowództwo Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego. Niemcy są gotowe robić więcej. Musi to być jednak połączone z oceną potrzeb i stanu wyposażenia Bundeswehry, a nie dyktowane na podstawie abstrakcyjnych danych liczbowych.

W Niemczech zbliża się rok wyborczy. Czy pańska partia podejmie kwestie zwiększenia wydatków na obronność oraz zmiany polityki wobec Rosji w czasie kampanii? Większość Niemców jest przeciwna przeznaczaniu większych środków na wojsko. Sondaże pokazują też, że więcej pana rodaków bardziej ufa Putinowi niż Trumpowi.

Jako frakcja CDU/CSU już od pewnego czasu opowiadamy się za bardziej zdecydowanym stanowiskiem wobec Chin i Rosji, a także popieramy zwiększenie wydatków na obronność. Jednocześnie sondaże pokazują, że wyborcy właśnie nam, chadekom, przyznają najwyższe noty za kompetencje w polityce zagranicznej i obronnej. To zaufanie wciąż rośnie. Świadczy to o tym, że trafiamy z naszymi argumentami do opinii publicznej. Nie ma zatem powodu, żeby wspomniane kwestie wstydliwie pomijać w kampanii. ©℗

Rozmawiał Artur Ciechanowicz

Źródło nieznane

fot. Michael Wittig/CDU/CSU-Fraktion im Deutschen Bundestag

Jürgen Hardt, niemiecki poseł, koordynator rządu ds. relacji transatlantyckich w latach 2014–2018