Gospodarcza wojna z Rosją. Pierwszą połowę wygrywamy [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
17 lutego 2023, 20:50
Na froncie wojny ekonomicznej Rosja ponosi straty równie bolesne jak pod Wuhłedarem. Europa ma się za to lepiej, niż można było przypuszczać - pisze w opinii Piotr Wójcik. 

Podczas wojny w Ukrainie działania zbrojne mają miejsce oczywiście nad Dnieprem, jednak nie mniej ważny jest drugi front – gospodarczy – przebiegający już przez całą Europę. Głównie przez kraje Europy Środkowej i Wschodniej, które odczuwają skutki gospodarczego starcia Zachodu z Kremlem. Moskwa miała nadzieję, że Europa udusi się własnymi sankcjami, co wpłynie na skłonność jej społeczeństw do pomocy Ukrainie. Kreml zresztą nie był bierny – wdrożył działania odwetowe, takie jak konieczność opłaty za gaz w rublach czy udawana modernizacja gazociągów (i wyłączanie ich przy okazji). Późnym latem i jesienią prognozy dla Europy nie były optymistyczne – ceny gazu szybowały, a na horyzoncie rysowało się ryzyko głębokiej recesji. Gdyby tamte czarne scenariusze się spełniły, to wsparcie dla Ukrainy stanęłoby pod znakiem zapytania. Tak jak i losy Kijowa w perspektywie rozpoczynającej się właśnie zimowej ofensywy Rosjan w Donbasie. Na razie Ukraina skutecznie się broni, a Rosja ponosi gigantyczne straty, tak jak podczas ataku pod Wuhłedarem. Na szczęście Europa równie skutecznie broni się przed skutkami kryzysu energetycznego.

Z gazową tarczą

Przede wszystkim udało się uniknąć katastrofy na rynku gazu. W połowie lutego można już powiedzieć, że powinniśmy przetrwać obecny okres grzewczy bez jakichś dramatycznych perturbacji. Magazyny gazu są zatłoczone w dwóch trzecich, a najwięksi konsumenci tego surowca zgromadzili go jeszcze więcej (w Polsce i Niemczech w trzech czwartych, a Hiszpanii nawet w 86 proc.). Francuzi zgromadzili mniej – nieco ponad połowę objętości swoich magazynów – jednak mogą sobie na to pozwolić, gdyż błękitne paliwo nie jest nad Sekwaną podstawą energetyki. Francja zużywa ledwie połowę tego co Niemcy.

Francuzi bardziej obawiali się przestojów w swojej energetyce jądrowej. W zeszłym roku z powodu modernizacji nieczynna była połowa tamtejszych reaktorów. Francja musiała ratować się importem energii z państw ościennych. Prąd z reaktorów znów jednak płynie – w połowie lutego Francja wykorzystywała trzy czwarte swoich mocy jądrowych, zapewniając w ten sposób dwie trzecie krajowej produkcji energii elektrycznej.

CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP I NA E-DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj