USA tropią chińską propagandę i dezinformację. Wojna wizerunkowa kosztuje Pekin miliardy dolarów

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
29 września 2023, 14:40
Chiny wolność słowa
Chiny zagrażają wolność słowa na świecie/ShutterStock
Departament Stanu USA stwierdził, że rząd w Pekinie wydaje miliardy dolarów rocznie, aby kształtować wizerunek Chin poprzez wywieranie wpływu, stosowanie cenzury i dezinformacji w ramach zakrojonej na szeroką skalę kampanii, która może doprowadzić do "gwałtownego ograniczenia" wolności słowa na świecie – informuje w piątek portal radia Głos Ameryki (VOA), cytując raport Global Engagement Center (GEC).

Global Engagement Center jest strukturą Departamentu Stanu USA, utworzoną w celu "ujawniania i zwalczania" zagranicznej propagandy i dezinformacji.

Mówić w dowolnym języku, ale tylko dobrze

Opublikowany w czwartek raport GEC stwierdza, że chiński rząd stosuje szereg "zwodniczych metod i środków przymusu" w celu stworzenia świata, w którym Pekin, jawnie lub pośrednio, kontroluje przepływ kluczowych dla siebie informacji w ramach "niewypowiedzianej wojny informacyjnej".

"Pekin zainwestował miliardy dolarów w stworzenie ekosystemu informacyjnego, w którym propaganda i dezinformacja Chińskiej Republiki Ludowej (ChRL) zyskają na popularności i staną się dominujące" – czytamy w raporcie.

Zagrożenie dla wolności słowa

"Niekontrolowane wysiłki ChRL (…) mogą nawet skłonić inne państwa do podejmowania decyzji, które podporządkują ich interesy gospodarcze i bezpieczeństwa interesom Pekinu" oraz doprowadzić do "gwałtownego ograniczenia wolności słowa na świecie" – wskazano w raporcie.

W ostatnich latach Pekin zintensyfikował działania na platformach takich jak Twitter (obecnie - platforma X), YouTube czy TikTok, gdzie w wielu językach rozpowszechniane są oficjalne chińskie treści często przez wpływowych użytkowników, którzy nie ujawniają swoich związków z machiną propagandową.

Sprawa Ujgurów

W innych przykładach chińskich prób kształtowania globalnej narracji Departament Stanu wskazał na tysiące kont internetowych, które miały na celu stłumić raport Safeguard Defenders, grupy zajmującej się prawami człowieka, ujawniający działanie utworzonych przez Chiny podejrzanych zagranicznych posterunków policji w 53 krajach na całym świecie.

Chiny usiłują również wpływać na swój wizerunek poprzez między innymi organizację kontrolowanych wycieczek dla dyplomatów i dziennikarzy do prowincji Sinciang, gdzie, według ONZ, może dochodzić do zbrodni przeciwko ludzkości na muzułmańskich Ujgurach, przetrzymywanych w obozach reedukacyjnych.

Tania propaganda rodem z KC KPCh nie radzi sobie z demokracjami

Z kolei państwowe media nawiązują współpracę z tradycyjnymi i internetowymi mediami za granicą, przekazując im bezpłatne materiały, które następnie publikowane są jako treści własne, bez wskazywania, że pochodzą one z instytucji powiązanych z rządem w Pekinie.

W raporcie zwrócono jednak uwagę, że wysiłki Chin jak dotąd nie przynoszą spodziewanego wpływu na kraje zachodnie i kraje o zachodnich poglądach.

"Jeśli chodzi o kraje demokratyczne, Pekin doświadczył poważnych niepowodzeń, często z powodu sprzeciwu ze strony lokalnych mediów i społeczeństwa obywatelskiego" – czytamy w raporcie. "Chociaż wspierane przez bezprecedensowe zasoby, propaganda i cenzura ChRL przyniosły do tej pory mieszane rezultaty". 

krp/ mal/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj