"Psychodrama o globalnych konsekwencjach". Media oceniają sojusz Donalda Trumpa i Elona Muska

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 listopada 2024, 11:08
Sojusz Elona Muska i Donalda Trumpa, ze względu na ich charaktery, grozi "burzliwą psychodramą o globalnych implikacjach" - ocenia "Economist". Bliska współpraca najbogatszego człowieka na świecie z przyszłym prezydentem najpotężniejszego państwa świata niesie ryzyko zbudowania niebezpiecznej oligarchii - napisano. 

Gwiazda MAGA: Elon Musk

W noc wyborczą Trump, ogłaszając zwycięstwo, poświęcił 17 proc. swego czasu na chwalenie "supergeniusza", który oderwał się od swych licznych przedsięwzięć, by wesprzeć jego kampanię. Przyszły prezydent ogłosił też, że jego ruch Make America Great Again (MAGA) ma nową gwiazdę - Elona Muska.

Brytyjski tygodnik ocenia na podstawie dostępnych obecnie danych, że Musk wydał około 200 mln dol. na wsparcie kandydatury Trumpa. "To kolosalna suma, zważywszy, że zadeklarowane jak dotąd wydatki jego sztabu i zewnętrznych grup to około 1,1 mld dol." - podkreśla.

Zyski z tego sojuszu mogą być dla "supergeniusza" większe niż poniesione nakłady - prognozuje "Economist". Od wyborów prezydenckich kapitalizacja rynkowa Tesli, która odpowiada za dwie trzecie majątku Muska, wzrosła o 300 mld dol. To suma ponad dwa razy większa niż rynkowa wartość firm General Motors, Ford i Stellantis.

Ryzyko "korupcyjnej oligarchii"

Powierzenie Muskowi misji nadzorowania i cięcia wydatków amerykańskiej administracji może stworzyć nowy problem w USA - rodzaj "korupcyjnej oligarchii". "Economist" obliczył bowiem, że 10 proc. osobistej fortuny Muska, wartej 360 mld dol., pochodzi z kontraktów rządowych. Bliskie kontakty z prezydentem mogą mu pozwolić na wpływanie na przepisy regulujące jego biznesy, pozyskiwać rządowe zlecenia i omijać taryfy celne, które będą bardzo kosztowne dla konkurentów.

Efektem współpracy Muska i Trumpa może być też "normalizacja zmowy między politykami a biznesowymi magnatami" - ostrzegł tygodnik.

Status "pierwszego kumpla" i "wujka pierwszej rodziny" USA, jakim cieszy się Musk w Mar-a-Lago, rezydencji Trumpa, niesie też zagrożenia polityczne. Miliarder zaangażował się w obsadzanie stanowisk w nowej administracji i uprawianie dyplomacji z wolnej stopy. Próby zajmowania stanowiska czy kreowania polityki w stosunkach zagranicznych jest wykraczaniem poza mandat i kompetencje Muska. Jest to tym bardziej niebezpieczne, że będąc jedynie doradcą, nie podlega przepisom i zasadom etycznym obowiązującym pracowników federalnej administracji - ocenił "Economist".

W historii USA nie ma precedensu, który dałby się porównać z wpływem, jaki na Trumpa ma miliarder, a znane przypadki bliskich sojuszów między prezydentami i magnatami biznesu kończyły się konfliktem - podsumował tygodnik.(PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj