Mieli wiercić, ale zejdą z budowy
Katarzyna, tarcza TBM drążąca tunel pod Łodzią jest gotowa do pracy - przekazał we wtorek PBDiM. Wykonawca wielkiej inwestycji, wartej ponad 2 miliardy złotych, przekonywał, że może wznowić budowę zawieszoną w listopadzie 2024 roku, niedługo po katastrofie budowlanej. Nie wznowi. W środę PKP PLK podjęło decyzję o zerwaniu umowy.
– Analiza przebiegu prac i potencjału wykonawcy obnażyła szereg istotnych problemów po stronie wykonawcy, w tym brak wymaganych zasobów, doświadczenia w technologii TBM oraz poważne trudności finansowe przekładające się na przerwanie realizacji robót. Dialog między PLK SA i PBDiM nie doprowadził do przedstawienia przez wykonawcę realnego, wiarygodnego i wykonalnego planu kontynuacji prac – powiedział Marcin Mochocki, członek Zarządu PKP Polskich Linii Kolejowych S.A.
Wielka inwestycja, która od ponad roku utknęła w martwym punkcie, miała połączyć stacje Łódź Fabryczna i Łódź Kaliska. Przypomnijmy, że w listopadzie 2024 roku doszło do katastrofy budowlanej. W czasie pracy tarczy, na powierzchni runął fragment kamienicy. Po kilku tygodniach Katarzyna ruszyła kawałek dalej, ale następnie stanęła na dobre pod ul. 1 Maja 21. Przyczyną było osuwanie się gruntu. Inwestor, PKP PLK, zażądał wtedy m.in. dodatkowych badań geologicznych.
Tarcza ruszyła, ale tylko na chwilę
We wtorek 3 lutego, w asyście dziennikarzy, włączono głowicę tnącą TBM, ale tylko na chwilę. Był to tzw. obrót technologiczny pokazujący, że maszyna działa. Wykonawca twierdził, że jest gotowy do wznowienia prac budowlanych. Czekał jednak na decyzję inwestora – PKP PLK. Kolejarze przyszli na konferencję, ale o swoich decyzjach początkowo nie informowali. Wypowiedzieli się dzień później.
„Pomimo zaangażowania po stronie zamawiającego i licznych działań wspierających, wykonawca nie zdołał przezwyciężyć problemów organizacyjnych, finansowych i technicznych. Pogłębiona analiza materiałów kontraktowych, dokumentacji technicznej, ustaleń Inżyniera Kontraktu i opinii niezależnych ekspertów wykazała, że PBDiM nie jest w stanie kontynuować inwestycji zgodnie z umową” - przekazało PKP PLK w komunikacie.
Podano również, że w ciągu półtora roku wykonawca przedstawił 14 kolejnych harmonogramów przesuwając planowane zakończenie prac na sierpień 2028 roku.
Budowa stoi, nie ma wykonawcy. Co dalej?
Dotychczasowy wykonawca zbudował 1496 metrów tunelu. Do wydrążenia pozostało zostało ok. 990 metrów. Dlaczego prac nie prowadzono od ponad roku? Zdaniem PBDiM problemem było wstrzymanie finansowania. W odpowiedzi na pytania „Forsala” wykonawca przyznał, że założył 500 mln zł z własnych środków. Wspomniał też o 51 aneksach, które PKP PLK podpisało z nimi od momentu rozpoczęcia współpracy przy tym zadaniu.
Kolejarze odpowiadają, że PBDiM straciło płynność finansową. PKP PLK wypłaciło wykonawcom bezpośrednio około ćwierć miliarda złotych, a w ubiegłym roku otrzymało 161 kolejnych wniosków o bezpośrednią płatność na kwotę ok. 196 mln zł.
Budowa trasy kolejowej pod Łodzią jest niezwykle skomplikowana, o czym pisaliśmy w poprzednim tekście. Do tej pory wydrążono cztery mniejsze tunele o średnicy 8,5 m każdy. Ich budowa przebiegała w miarę sprawnie. Problemy zaczęły się, gdy do gry weszła ogromna TBM Katarzyna.
Wiercenie tunelu o średnicy aż 13,5 m okazało się niezwykle trudne. Budynki na powierzchni zaczęły drżeć, pojawiały się zapadliska. Wykonawca twierdzi, że Katarzyna pracuje w innych warunkach niż pierwotnie zakładano.
„Maszyna TBM buduje łódzki tunel głębiej niż wynikało to z dokumentacji. Już w trakcie prowadzenia robót inwestor zdecydował się na obniżenie tunelu. To spowodowało, że warunki gruntowe zmieniły się. Łódzką tarczę pracującą już pod ziemią trzeba było więc zmodyfikować, by odpowiadała nowym warunkom. Wymieniano narzędzia tnące, a także zmieniano mieszanki materiałów budowlanych konfekcjonujących grunt” – przekonuje PBDiM.
Kolejarze z PLK S.A. odpowiadają, że wykonawca niewłaściwie zabezpieczył obiekty na powierzchni. Nie wykonał też odpowiednich badań geologicznych, a następnie zniknął z budowy. Te argumenty spowodowały, że odcięto finansowanie.
Kolejarze odpowiadają. Potrzebny nowy wykonawca
Wykonawca szacował, że wiercenie tunelu zajmie ok. 10 miesięcy. Biorąc pod uwagę czas potrzebny na wyposażenie i testy systemów, faktyczne otwarcie nastąpiłoby w drugiej połowie 2028 roku. W związku z decyzją o zerwaniu umowy ten termin raczej nie zostanie osiągnięty. Co dalej?
Kolejarze poinformowali, że zerwali w sumie trzy kontrakty, na budowę:
- głównego tunelu średnicowego,
- przystanku Łódź Koziny
- podstacji trakcyjnej Włókniarzy.
Komunikat jest wielką listą grzechów popełnionych przez wykonawcę. Wskazano błędy projektowe, wykonawcze i brak chętci wznowienia prac.
„Do podstawowych nieprawidłowości technicznych należą: niewłaściwe utrzymywanie ciśnienia w komorze TBM, brak kontroli bilansu urobku, nieodpowiednie kondycjonowanie gruntu, zatrzymywanie tarczy w miejscach do tego nieprzygotowanych, a także liczne awarie sprzętu. Sygnały ostrzegawcze, w tym gwałtowne spadki ciśnienia i deformacje podłoża, nie były prawidłowo analizowane przez wykonawcę” – podaje PKP PLK.
W komunikacie kolejarze wspominają też o serii incydentów, których kumulacją była katastrofa budowlana z września 2024 roku. Ekspertyza, którą dysponują, wskazała na błędy projektowe, niewystarczające rozpoznanie geologiczne oraz brak odpowiednich zabezpieczeń konstrukcji.
„Obecnie spółka rozpoczyna procedury związane z przejęciem placu budowy i przygotowaniem kolejnych etapów działań, obejmujących zabezpieczenie inwestycji oraz wybór nowego wykonawcy” – poinformowało PLK SA.
Spółka chce jak najszybciej wznowić prace na tym odcinku.