Przed GM wyboista droga w sprawie Opla

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
5 listopada 2009, 07:15
Fritz Henderson, prezes General Motors
Fritz Henderson, prezes General Motors/DGP
Decyzja General Motors o zachowaniu swoich operacji europejskich może pozwolić koncernowi na utrzymanie statusu firmy globalnej, ale również dostarczy wojującemu producentowi samochodów z Detroit całej serii nowych kłopotów.

Wszystkie zasoby GM – zarówno ludzkie, jak i finansowe – były w ciągu minionego roku skoncentrowane na odrodzeniu kluczowych operacji w Ameryce Północnej oraz na zwiększeniu wagi azjatyckiego biznesu, który odnosi sukcesy. Równocześnie rentownemu biznesowi w Ameryce Łacińskiej pozwolono na dryfowanie.

Jednak w Europie koncern przestał się zajmować sprawami operacyjnymi od kiedy oferta konsorcjum kanadyjskiej firmy Magna International i rosyjskiego Sbierbanku została pod koniec maja wybrana, jako najlepsza do przejęcia 55 proc. udziałów Opla-Vauxhalla. Załoga Opla miała objąć dalsze 10 proc. udziału w zamian za ustępstwa, a GM planował zatrzymać 35 proc.

Michael Robinet, wiceprezydent konsultingowej firmy CSM Worldwide, wskazuje, że „w Oplu od prawie roku do chwili obecnej dokonywały się ustawiczne zmiany, ale nie przeprowadzanio żadnej istotnej restrukturyzacji. W wysiłkach na rzecz restrukturyzacji pozostał on w tyle za innymi producentami samochodów”.

Fritz Henderson, szef GM powiedział wczoraj, że koncern wkrótce przedstawi plan restrukturyzacji Niemcom i rządom innych krajów europejskich, w których Opel prowadzi działalność, w tym Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. Oczekuje się, że spółka powróci do tego samego planu, który został nakreślony na początku tego roku.

Skąd zdobyć 3 miliardy euro?

Podczas gdy Opel, i Vauxhall, jego brytyjski oddział, potrzebują silnej operacyjnej ręki, główny problem GM sprowadza się teraz do tego, skąd zdobędzie on 3 mld euro, które – jak sam powiada – są niezbędne do dalszego prowadzenia działalności w Europie. Niemcy zapewniły Komisję Europejską, że ich pomoc może dostać każdy „wybrany inwestor”, ale urzędnicy w Berlinie uważają, że GM jest z tej opcji wykluczony.

GM ze swej strony sygnalizuje, że zamierza zwrócić się do Berlina i innych rządów europejskich o pomoc finansową. To postawi rząd Niemiec, który bynajmniej nie kryl swej furii z powodu zwrotu w GM o 180 stopni, w bardzo niezręcznej sytuacji: jeśli odmówi GM pieniędzy, Opel najpewniej zbankrutuje, czego Berlin chciałby za wszelka cenę uniknąć.

Wiele będzie zależeć od przedstawionego przez GM planu restrukturyzacyjnego oraz od tego, czy uda mu się na rynku pozyskać pożyczki komercyjne. Co może pomóc GM to fakt, że biznes Opla kręci się znacznie lepiej niż zakładano, dzięki zachętom do kupna samochodu, które zwiększyły sprzedaż w kilku krajach europejskich. Carl-Peter Forster, szef GM na Europę, powiedział wczoraj, że sytuacja Opla pod względem napływu gotówki uległa poprawie.

„W GM muszą być podjęte pewne zabiegi w zakresie kreatywnej księgowości, jeśli ma on zreorganizować operacje europejskie. Ale ze strategicznego punktu widzenia, Opel jest krytycznym elementem w globalnym imperium GM” – mówi Aaron Bragman, analityk w IHS Global Insight.

Opel odgrywa kluczową rolę dla GM w rozwoju nowych samochodów kompaktowych, to podstawowy segment do przechwycenia udziału w rynku Ameryki Północnej od takich rywali, jak Toyota.

Na przykład, wprowadzany wkrótce na rynek Buick Regal ma wiele elementów wspólnych z Oplem Insignia. Z autami takimi, jak Regal GM wiąże swoje nadzieje na zachowanie lojalności ze strony posiadaczy Saturna, Pontiaka i Saaba, a więc marek, których koncern dalej nie będzie produkował. Amerykanie coraz częściej odżegnują się od wielkich sportowo-użytkowych pojazdów, wybierają mniejsze, bardziej luksusowe auta, które od dawna zdobyły uznanie Europejczyków. Co więcej, ośrodek badań nad silnikiem diesela oraz centrum badawczo-rozwojowe znajdują się w Europie. Chociaz diesel odgrywał stosunkowo niewielką rolą w samochodach GM poza Europą, koncern chce trzymać rękę na pulsie i mieć szeroki wybór alternatywnych technologii.

Inna kolejna potencjalna przeszkoda dla GM zniknęła wczoraj równie szybko, jak się pojawiła. W Rosji, która z Oplem wiązała nadzieje na dostęp do ekspertyzy, mogącej ożywić jej schorowany przemysł motoryzacyjny, premier Władimir Putin szybko zasugerował możliwość podjęcia akcji prawnej, twierdząc że Magana i Sbierbank powinny przeprowadzić prawne analizy decyzji GM.

Kanadyjski producent części samochodowych najwyraźniej szybko ostudził nastroje. „Rozumiemy, iż rada doszła do wniosku, że w najlepszym interesie GM jest zachowanie Opla, który odgrywa ważną rolę wewnątrz globalnej organizacji GM” – powiedział Siegfried Wolf, jeden z dyrektorów wykonawczych Magny – „Będziemy dalej udzielać wsparcia dla Opla i GM w rozwiązywaniu wyzwań, które przed nimi stoją”.

Niemiecka rada powiernicza Opla, która administruje 65 proc. udziałów, które były przeznaczone dla nowego inwestora i załogi, stwierdziła, że akceptuje decyzję GM. „Najnowsza decyzja rady GM nie wymaga aprobaty ze strony rady powierniczej”. Komisja Europejska oświadczyła wczoraj jedynie, ze przyjęła do wiadomości decyzję rady GM i spodziewa się, że jakikolwiek nowy plan restrukturyzacyjny będzie oparty na „solidnych podstawach ekonomicznych”.

fabryki_opla_w_europie_115445.jpg
Fabryki Opla w Europie
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj