Bernanke wini za kryzys słabą regulację banków

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
4 stycznia 2010, 18:53
Główną przyczyną zeszłorocznego kryzysu była zbyt luźna regulacja systemu finansowego, a nie zbyt niskie stopy procentowe - oświadczył prezes Rezerwy Federalnej Ben Bernanke.

Przemawiając w niedzielę na forum Amerykańskiego Stowarzyszenia Ekonomicznego, szef Fed powiedział, że to niedostatki regulacji banków, które używały zbyt ryzykownych instrumentów finansowych, doprowadziły do powstania "bańki mydlanej" na rynku domów, a w efekcie nagromadzenia niespłacalnych długów i krachu całego systemu finansowego.

>>> Czytaj też: Bernanke Człowiekiem Roku tygodnika "Time"

Bernanke nie wykluczył, że w celu zapobieżenia przyszłym kryzysom Fed może stosować politykę monetarną, czyli kontrolę dopływu pieniądza przez podnoszenie lub obniżanie stóp procentowych, ale dopiero wówczas, jeżeli system regulacji banków nie zostanie naprawiony lub jeśli same regulacje nie przeszkodzą w podejmowaniu przez banki zbyt ryzykownych operacji. Jako jeden z gubernatorów Rezerwy Federalnej Bernanke był na początku minionej dekady zwolennikiem obniżania stóp procentowych, podobnie jak ówczesny prezes banku centralnego Alan Greenspan.

>>> Czytaj też: Ameryka zarobi na wykupie toksycznych długów

Zdaniem krytyków, polityka ta stała się główną przyczyną kryzysu, gdyż doprowadziła do potanienia kredytu i w konsekwencji nadmiernych zakupów na rynku domów, nabywanych przez setki tysięcy Amerykanów, których w istocie nie było na nie stać. Współodpowiedzialność Bernankego za politykę niskich stóp skłoniła niektórych polityków, jak republikański senator Richard Shelby, do głosowania przeciw przedłużeniu jego kadencji jako prezesa Fed. Oczekuje się jednak, że Bernanke zostanie z łatwością zatwierdzony na drugą kadencję.

Amerykańscy ekonomiści z pesymizmem patrzą w przyszłość

Amerykańscy ekonomiści przewidują anemiczny wzrost gospodarki Stanów Zjednoczonych w nadchodzącym dziesięcioleciu po wyjściu z obecnej recesji. Eksperci zebrani na  posiedzeniu Amerykańskiego Stowarzyszenia Ekonomicznego w Atlancie przewidywali na ogół średni wzrost o niecałe 2 procent rocznie w najbliższych 10 latach.

>>> Czytaj też: Kryzys niczego nas nie nauczył

Na przeszkodzie szybszej ekspansji - jaka w przeszłości zwykle następowała po recesji - stoją zdaniem ekonomistów takie czynniki jak ogromne zadłużenie konsumentów, którzy są teraz raczej skłonni oszczędzać, a nie wydawać. Zwracano też uwagę na utrzymujące się uzależnienie niektórych największych banków od pomocy federalnej - funduszy z banku centralnego i Ministerstwa Skarbu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj