Banki bronią milionowych premii dla swoich szefów

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10 stycznia 2011, 21:19
Pięć największych brytyjskich banków jest zdeterminowanych, by nagrodzić swoich szefów szczodrymi premiami za rok 2010. Chcą tego mimo politycznej i społecznej presji, by ograniczyły wypłaty w momencie, gdy cięcia w sektorze publicznym zaczynają być boleśnie odczuwalne.

Według przedstawicieli rad nadzorczych i inwestorów HSBC, Barclays, Royal Bank of Scotland, Lloyds i Standard Chartered nie zrezygnują z wypłat premii mimo niebezpieczeństwa powstania nowej fali społecznego oburzenia. RBS i Lloyds, które częściowo stanowią własność państwa i ledwo wychodzą na plus, są pod specjalną presją ze strony rządu.

– Nie chcemy powtórki z zeszłego roku, kiedy wszyscy bali się wziąć swoje premie – powiedział jeden z doświadczonych bankierów.

>>> Czytaj też: Bankierzy z AIB nie dostaną premii. Irlandzki rząd wstrzymał bonusy

W 2009 roku prezesi pod wodzą ówczesnego szefa Barclays Johna Varleya i jego następcy Boba Diamonda nie wzięli premii, rezygnując z wynagrodzeń sięgających w sumie 30 mln funtów. Kilku innych prezesów przekazało swoje premie na cele charytatywne.

W City panuje jednak przekonanie, że te gesty nie zostały docenione przez polityków i opinię publiczną. Bankierzy poczuli się również ośmieleni słabnącymi wpływami Liberalnych Demokratów.

Słabo zawoalowane groźby wysyłane przed Bożym Narodzeniem zarówno przez wicepremiera Nicka Clegga, jak i ministra ds. biznesu Vince’a Cable’a, że rząd może wprowadzić ograniczenia premii, być może poprzez przywrócenie podatku od bonusów, nie odniosły skutku.

Niemniej, robiąc gest w kierunku polityków, dwa banki, które mianowały prezesami wysoko opłacanych bankierów inwestycyjnych, wyznaczą prawdopodobnie umiarkowane nagrody dla swoich szefów.

Jedna z osób zbliżonych do HSBC powiedziała, że Stuart Gulliver, który w 2009 roku otrzymał premię w wysokości 9 mln funtów, chce dostać godziwą nagrodę za 2010 rok, ale jej suma będzie raczej bliższa mniej hojnemu pakietowi prezesa, do którego będzie upoważniony od 2011 roku. Podobne stanowisko przyjmie prawdopodobnie Diamond z Barclays.

Obaj prezesi podobno zdają sobie sprawę z oburzenia społecznego, które mogą wywołać, jeżeli nie powściągną swoich apetytów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj