Agencja Standard & Poor’s zachwiała pozycją USA

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
19 kwietnia 2011, 06:11
Standard & Poor’s przełamała tabu i zachwiała światowymi giełdami. Wielka agencja ratingowa obniżyła perspektywę Stanów Zjednoczonych ze stabilnej na negatywną. To oznacza 33-proc. prawdopodobieństwo, że w ciągu najbliższych dwóch lat USA stracą najwyższą ocenę wiarygodności kredytowej. Byłoby to wydarzenie bez precedensu.

Byłoby to wydarzenie bez precedensu, bo notę AAA Stany Zjednoczone mają od ponad 70 lat, czyli od momentu, kiedy S&P je przyznaje. Na taką ocenę USA rynki zareagowały gwałtownie. O prawie 2 proc. spadły notowania w Nowym Jorku, ponad 2 proc. na dużych parkietach w Europie. Spadły ceny większości surowców, z wyjątkiem traktowanych jako bezpieczna lokata kapitału złota i srebra, które biły wczoraj rekordy. Złoto osiągnęło najwyższą cenę w historii, a srebro – najwyższą od 31 lat.

>>> Czytaj również: Standard & Poor’s ostrzega USA przed obniżką ratingu

Powodem decyzji agencji S&P jest brak porozumienia między Republikanami i Demokratami w sprawie ograniczenia narastającego długu publicznego i redukcji deficytu budżetowego. Zdaniem amerykańskich analityków Waszyngton nie dojdzie w tej sprawie do porozumienia przed 2013 r.

>>> Polecamy: Obama chce walczyć z deficytem podnosząc podatki bogaczom

– Przeszło dwa lata po wybuchu kryzysu finansowego amerykańscy politycy wciąż nie uzgodnili sposobu naprawy finansów państwa – wskazuje Nikola Swann, analityk S&P.

>>> Zobacz także: Prezydent Obama przekonuje Amerykanów do swojego planu walki z zadłużeniem kraju

Zgodnie z przedstawionym przez Biały Dom projektem planu wydatków na najbliższe lata zobowiązania państwa mają urosnąć aż do 20,8 bln dol. w 2016 r. Republikanie spodziewają się nieco mniejszego wzrostu zobowiązań – za 5 lat mają dojść do 19,5 bln dol. Dziś dług państwa wynosi 14,3 bln.

– Demokraci i Republikanie podnoszą prognozy limitu długu, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji. Jeśli zobowiązania rzeczywiście tak bardzo urosną, to inwestorzy będą domagali się znacznie większego oprocentowania w zamian za ryzyko zakupu obligacji skarbu państwa USA – ostrzega Eric Green, menedżer funduszu inwestycyjnego Penn Capital Management.

Decyzja S&P spowodowała wyprzedaż akcji na amerykańskich i europejskich giełdach. Indeks Dow Jones spadł o 1,7 proc., Nasdaq – o 1,8 proc., a giełdy w Londynie, Frankfurcie i Paryżu zakończyły dzień ponaddwuprocentowymi spadkami. Do rekordowego poziomu 1498 dol. za uncję skoczyły ceny złota, a srebra – osiągnęły 43,5 dol., czyli najwyższego od 31 lat. Inwestorzy obawiają się, że trudności finansowe Ameryki doprowadzą do stopniowego osłabienia dolara i szukają pewnych lokat. Wczoraj co prawda kurs euro lekko spadł do 1,4260 za dolara. Było to jednak spowodowane równoczesną obawą o niewypłacalność Grecji.

Przedstawiciele amerykańskiej administracji próbowali wczoraj studzić nerwowe nastroje na rynku. – S&P nie docenia determinacji amerykańskich przywódców do uporania się z problemem długu. Gospodarka Stanów Zjednoczonych zdołała przełamać recesję. Zarówno Demokraci, jak i Republikanie rozumieją konieczność ograniczenia deficytu budżetowego – oświadczyła zastępca sekretarza skarbu Mary Miller. Wypunktowała także błędy S&P z przeszłości. Jej zdaniem agencja systematycznie zaniżała prognozy wzrostu amerykańskiej gospodarki i spadku bezrobocia.

Jednak w ubiegłym tygodniu także MFW uznał, że USA są jedynym z dużych krajów zachodnich, który do tej pory nie zaczął wdrażać wiarygodnego i kompleksowego programu oszczędnościowego.

– Oczywiście rating Stanów Zjednoczonych nie zostanie natychmiast obniżony. Ale decyzja S&P oznacza początek trendu negatywnej oceny amerykańskiego długu i w tym sensie jest bardzo znacząca – powiedział agencji Reutera Axel Merk, menedżer funduszu inwestycyjnego Merk Hard Currency. Zdaniem Toma Porcellego, ekonomisty z funduszu RBC Capital Markets w Nowym Jorku, obniżenie perspektywy ratingu oznacza, że USA nie mogą już bezkrytycznie liczyć na swój status kraju emitenta waluty rezerwowej świata. Dla amerykańskiego dolara pojawia się bowiem konkurencja, przede wszystkim w postaci euro. – Ocena S&P zasadniczo zwiększy presję na Baracka Obamę i Republikanów, aby porozumieli się co do planu redukcji wydatków budżetowych – uważa Peter Buchanan, ekonomista w banku CIBC w Toronto.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj