Kryzys polityczny w Portugalii pogłębia się z godziny na godzinę

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
3 lipca 2013, 12:19
Niepewny los koalicji, spodziewane kolejne dymisje, ogromne spadki na giełdzie i program antykryzysowy pod znakiem zapytania. Kryzys polityczny w Portugalii pogłębia się z godziny na godzinę.

Polityczną burze rozpętała poniedziałkowa dymisja ministra finansów Vitora Gaspara, który przez ostatnie dwa lata był twarzą restrykcyjnego antykryzysowego programu. Wczoraj w jego ślady poszedł szef dyplomacji i zarazem lider koalicyjnych ludowców, Paulo Portas. Polityk sprzeciwił się w ten sposób nowej minister finansów, która nie dość, że ma kontynuować ostrą politykę cięć, to jeszcze jest zamieszana w jeden z finansowych skandali. Rezygnacja szefa MSZ wywołała lawinę spekulacji na temat upadku koalicyjnego gabinetu socjaldemokratów i ludowców oraz konieczności zorganizowania przedterminowych wyborów. Premier Pedro Passos Coelho w wieczornym wystąpieniu nie pozostawił jednak wątpliwości: rząd będzie kontynuował prace. Polityk dodał także, że oczekuje na jasne deklaracje ze strony CDS, czy rezygnacja ich lidera oznacza koniec koalicji, czy też nie. Wszystko wskazuje jednak na to, że ludowcy zerwą z socjaldemokratami: według medialnych doniesień jeszcze dziś dymisję ma złożyć dwójka pozostałych ministrów z tego ugrupowania. W tej sytuacji ogromna presja spoczywa na prezydencie Anibalu Cavaco Silvie, który może się starać załagodzić sytuację lub rozwiązać rząd.

Z dużym niepokojem sytuacji w Portugalii przygląda się Bruksela. Polityczne zawirowania mogą bowiem sprawić, że Lizbona nie zdoła wywiązać się z wymagań przed kolejną, ósmą już kontrolą trojki zaplanowaną na lipiec. Negatywna ocena międzynarodowych instytucji będzie z kolei oznaczać, że ten południowy kraj nie dostanie kolejnej transzy wielomiliardowej pożyczki udzielonej dwa lata temu. Pogłoski docierające od wczoraj na Półwysep Iberyjski wskazują, że Europa może w obecnej sytuacji nieco złagodzić założenia restrykcyjnej umowy antykryzysowej po to, by uniknąć przedterminowych wyborów i - co gorsza - scenariusza greckiego.

Na polityczną burzę błyskawicznie zareagowała lizbońska giełda. Zaliczyła największy spadek od 1998 roku i trzeci najbardziej dotkliwy w historii. Oprocentowanie 10-letnich obligacji przekroczyło już 8 procent - to najgorszy wynik od wielu miesięcy. Zdecydowanie negatywne są także komentarze w prasie i mediach społecznościowych. Przeważają opinie, iż upadek rządu jest kwestią kilku dni i apele o jak najszybszą dymisję centroprawicowego gabinetu. Na weekend zapowiadane są kolejne antyrządowe manifestacje

>>> Czytaj również: Kryzys w Portugalii: Minister finansów podaje się do dymisji

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj