Bank Światowy krytykuje polski system wynagrodzeń

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
18 lipca 2013, 14:33
System wynagradzania w Polsce pozwala dowolnie faworyzować niektórych pracowników kosztem innych. To należałoby zmienić, wynika z raportu Banku Światowego o płacach w sektorze publicznym.

Autorzy analizy podkreślają, że chodzi o porównywalne stanowiska, wymagające podobnego wykształcenia i doświadczenia, niosące zbliżoną odpowiedzialność.

William Dillinger, przedstawiając opracowanie na konferencji prasowej w Warszawie powiedział, że niedoceniani pracownicy, gdy nadejdzie lepsza koniunktura, poszukają zatrudnienia w sektorze prywatnym. Tym samym państwo straci specjalistów. Zwrócił też uwagę, że w Polsce szef ma ogromne możliwości różnicowania płac podległego personelu. Pozwala mu na to stosowanie tak zwanego mnożnika. Zdaniem autora analizy, można się tu spodziewać nadużyć, kryteria są bowiem zbyt elastyczne. "W efekcie, moja koleżanka w pracy może zarabiać cztery razy więcej niż ja, na tym samym stanowisku", mówił William Dillinger .

Raport został zamówiony przez Ministerstwo Finansów, które szuka sposobów zmniejszenia deficytu fiskalnego. Jednym z nich może być ograniczenie funduszu płac sektora publicznego.

Główny ekonomista resortu, Ludwik Kotecki, przypomniał, że w związku ze spowolnieniem gospodarczym, wynagrodzenia urzędników zostały zamrożone. Jego zdaniem, ogólnie sytuacja nie jest jednak zła, a raport obala "mit" o utrzymywanej w Polsce armii urzędników, którzy kosztują nas krocie. 

>>> Czytaj również: Administracja publiczna: Urzędnicy dorabiają sobie na boku

Według opracowania, zatrudnienie oraz wydatki na płace administracji publicznej w Polsce nie są "szczególnie wysokie", jak na europejskie standardy. To 28 osób na tysiąc mieszkańców, co plasuje nas bliżej dolnej granicy skali. Podobnie z funduszem wynagrodzeń wynoszącym około 10 proc. PKB.

Raport Banku Światowego dotyczy pracowników ministerstw i urzędów centralnego szczebla, a także funkcjonariuszy służb mundurowych oraz funkcjonariuszy sądowych. Personel uwzględniony w dokumencie to jedna czwarta łącznego zatrudnienia w całym sektorze publicznym. 

>>> Polecamy: Ustawa śmieciowa: Armia urzędników wyrosła na śmieciach

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj