Rewolucja na Ukrainie: mieszkańcy Lwowa i Równego zajęli obwodową administrację

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
23 stycznia 2014, 15:39
Panorama Lwowa, Ukraina.
Panorama Lwowa, Ukraina. /ShutterStock
Mieszkańcy Lwowa i Równego zajęli siedziby administracji obwodowych. Jest to instytucja państwowa, która podlega bezpośrednio prezydentowi.

We Lwowie początkowo demonstrowano przed budynkiem administracji. Później jednak manifestanci wdarli się do środka, ogłosili, że biorą władzę we własne ręce i zajmują budynek. Następnie zażądali spotkania z szefem tej instytucji Ołehem Sałą. Zmusili go do napisania podania o zwolnienie. Później jednak powiedział, że nie jest ono ważne ponieważ napisał je pod przymusem i „pozostaje wierny prezydentowi Ukrainy”.

Lwowianie nie mogą zapomnieć urzędnikowi, iż w 2004 roku w czasie brudnej kampanii wyborczej i pomarańczowej rewolucji kierował miejscową milicją.

Także w Równem, manifestanci wtargnęli do siedziby Administracji Obwodowej. Rozbili szybę w drzwiach i zmusili kierującego tą instytucją do napisania podania o zwolnienie.

Azarow: to próba zamachu stanu

Tymczasem premier Ukrainy Mykoła Azarow jednoznacznie ocenia wydarzenia na Ukrainie. "Realizowana jest prawdziwa próba zamachu stanu" - cytuje agencja Interfax wypowiedź Azarowa, który uczestniczy w Światowym Forum Ekonomicznym w Davos w Szwajcarii.

Azarow dodał, że wszyscy którzy popierają protesty, powinni powiedzieć jasno, że są za obaleniem prawowitych władz ukraińskich, a nie kryć się za stwierdzeniami , że uczestniczą w pokojowym proteście. Czytaj więcej o wypowiedziach ukraińskiego premiera

>>> Snajperzy kontra Majdan. Czy Ukrainie grozi wojna domowa?

Brutalne zachowania władz

Na Ukrainie ujawnianych jest coraz więcej dowodów agresywnego zachowania oddziałów specjalnych Berkut i wojsk wewnętrznych wobec zatrzymanych. Są oni poniżani i katowani.

W internecie pojawił się drastyczny film nakręcony na ulicy Hruszewskiego, gdzie dochodzi do starć. Widać na nim, jak funkcjonariusze śmieją się z rozebranego do naga człowieka i robią sobie z nim zdjęcia. Jest on całkowicie zdezorientowany, a na jego ciele widać rany.

Nie jest to pierwszy taki przypadek. 17-letni chłopak został wyciągnięty przez berkutowców z szeregu manifestantów, którzy później przepuścili go przez tzw. "ścieżkę zdrowia", grozili mu nożem. Krzyczeli: „Gdzie twój Bandera?”.

Zazwyczaj po pobiciu ofiary są odwożone na komisariat, a potem trafiają do aresztu. Bici są nawet dziennikarze, których służby wyciągają z tłumu. Na działania wojska i Berkutu skarżą się też reporterzy, którzy nie zostali zatrzymani, ale do nich strzelano, bądź też ucierpieli w wyniku eksplozji granatów. Także lekarze mówią o tym, że funkcjonariusze specjalnie strzelają do ludzi ubranych w białe koszule z czerwonym krzyżem.

Ogółem w starciach na ulicy Hruszewskiego rannych zostało kilkaset osób. Zginęło tam co najmniej 5, z tego 4 zostały zastrzelone. Według świadków, którzy znajdują kule i łuski, żołnierze i Berkut używają, między innymi, broni myśliwskiej. 

"Szanse na powstrzymanie rozlewu krwi są bardzo duże"

"Szanse na powstrzymanie rozlewu krwi są bardzo duże" - powiedział wieczorem po 5-godzinnych rozmowach z prezydentem Wiktorem Janukowyczem lider opozycyjnej Ojczyzny, Arsenij Jaceniuk. Przywódca Swobody Ołeh Tiahnybok dodał zaś, że konieczne są konsultacje oponentów władz ze społeczeństwem. >>> Czytaj więcej

>>> Polecamy relację na żywo z wydarzeń na Ukrainie na portalu dziennik.pl

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj