Po aneksji przez Rosję Krym znalazł się w turystycznym dołku

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
14 maja 2014, 14:32
Genueńska twierdza w Teodozji (dawniej Kaffa), fot. Qypchak, źródło Wikimedia Commons, licencja: public domain
Genueńska twierdza w Teodozji (dawniej Kaffa), fot. Qypchak, źródło Wikimedia Commons, licencja: public domain/Inne
Krym po aneksji przez Rosję odczuwa znacząco spadek zainteresowania ze strony turystów. To może spowodować niezadowolenie mieszkańców Krymu, którzy w znacznej mierze żyją z turystyki.

Igor Kotlar, krymski wiceminister kurortów i turystyki powiedział, że liczba przyjeżdżających na Krym spadła w tym roku ponad dwukrotnie. Obecnie obiekty hotelowe zapełnione są w 28-30 proc. Podczas świąt majowych liczba turystów nieco się zwiększyła, ale i tak było ich mniej niż w roku ubiegłym.

W tym roku władze Krymu spodziewają się przyjazdu 3 mln turystów. Rok temu było ich 2 razy więcej. Rosja w odróżnieniu od Ukrainy nie ma z Półwyspem Krymskim bezpośredniego połączenia lądowego. Dlatego komunikacja jest utrudniona. W planach jest budowa mostu przez Cieśninę Kerczeńską. Na razie rosyjskie władze próbują ratować sytuację uruchamiając tanie linie lotnicze czy połączenia promowe.

Krym obecnie boryka się też z zaopatrzeniem w wodę i wzrostem cen. W maju chleb podrożał aż o 10 proc.

>>> Turystyka: Rosjanie nie chcą już przyjeżdżać do Polski

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj