Od stycznia do czerwca utworzono 181,6 tys. firm, w tym aż 22,4 tys. założyli zarejestrowani bezrobotni, którzy uzyskali dotacje z pośredniaków. Osoba bez pracy, która ma pomysł na własny biznes, może otrzymać na jego uruchomienie maksymalnie sześciokrotność przeciętnego wynagrodzenia – w tym roku ponad 20 tys. zł.
Z takiej szansy skorzystała na przykład Marzena Baka z Opola. Ostatnio pracowała w Cyfrowym Polsacie, jednak w kwietniu została zwolniona. – Zarejestrowałam się natychmiast w urzędzie pracy, a już po dwóch miesiącach otrzymałam dotację na rozpoczęcie działalności – opowiada Baka. Dodaje, że dzięki tym pieniądzom oraz dodatkowemu wsparciu finansowemu rodziny będzie od września zajmować się laserowym usuwaniem tatuażu.
Zainteresowanie środkami z urzędów pracy na rozpoczęcie działalności gospodarczej jest wśród bezrobotnych zróżnicowane, np. w zależności od regionu. – U nas mamy prawie dwa razy więcej chętnych niż planowanych w danym momencie dotacji na finansowe wsparcie bezrobotnych – wyjaśnia Irena Lebiedzińska, wicedyrektor PUP w Opolu. Dodaje też, że w tym roku urząd już trzy razy ogłaszał nabór wniosków od bezrobotnych zainteresowanych dotacjami, a kolejny planuje na początku września. Jak dotąd wsparcie uzyskało 151 zarejestrowanych osób bez zajęcia, a chętnych było 295. Przy tym część nie otrzymała dotacji tylko dlatego, że zdaniem oceniających ich biznesplan nie rokował nadziei na powodzenie.
>>> Czytaj też: NEET: prawie 2 mln młodych Polaków ani się nie uczy, ani nie pracuje
Wśród tych, którzy uzyskali dotacje, było tylko 37 długotrwale bezrobotnych. Dominowały osoby młode – poniżej 30. roku życia i ze stosunkowo krótkim stażem na bezrobociu – poniżej jednego roku. Najczęściej otwierały one firmy kosmetyczne, budowlane, handlowe czy naprawiające samochody.
Inną metodę stosuje np. PUP w Żaganiu. – Wnioski o środki na rozpoczęcie działalności gospodarczej zbieramy systematycznie – informuje Wioletta Tybiszewska, dyrektor urzędu. Wpływa ich kilka tygodniowo. – Gdy zbierze się co najmniej dziesięć, przystępujemy do rozpatrywania – wyjaśnia Tybiszewska. Jej zdaniem trudno wydzielić branże, które cieszą się największym zainteresowaniem bezrobotnych. Wparcie otrzymują bowiem zarówno osoby planujące prowadzenie usług budowlanych, jak i reklamowych, prawnych, geodezyjnych czy związanych z zarządzaniem sieciami internetowymi. – Ostatnio na przykład dotację otrzymała bezrobotna, która zaplanowała stworzenie firmy zajmującej się obrotem nieruchomościami w Hiszpanii – zaznacza dyrektor.
Są też w Polsce regiony, gdzie zainteresowanie bezrobotnych dotacjami z urzędów pracy wyraźnie spadło. Tak dzieje się np. w Kwidzynie. – Może dlatego, że zmniejszyło się bezrobocie i łatwiej teraz o etat. W tej sytuacji mniej jest chętnych do zakładania firm – twierdzi Jerzy Bartnicki, dyrektor tamtejszego PUP. Dodaje, że jego zdaniem prawdopodobnie w regionie wyczerpuje się również grupa osób zdolnych do stworzenia własnego biznesu, bo przecież nie każdy nadaje się na przedsiębiorcę.
Tak czy inaczej, w tym roku w całym kraju bezrobotni mogą stworzyć ponad 46 tys. firm, być może nawet więcej niż w ubiegłym roku, ponieważ w pierwszych sześciu miesiącach 2014 r. ich liczba była o ponad 400 większa niż przed rokiem. To będzie oznaczało, że od 2005 r. z dotacji pośredniaków skorzysta ok. 460 tys. bezrobotnych. A na ten cel wydane zostanie z Funduszu Pracy łącznie ze środkami planowanymi na ten rok prawie 6,7 mld zł.
>>> Edukacyjna gra pozorów, czyli dlaczego młodzi Polacy nie mogą znaleźć pracy. Czytaj więcej tutaj.
