Cztery 12-metrowe elektryczne autobusy Solaris Urbino producent musi dostarczyć w czerwcu. Dla potrzeb tego kontraktu polski producent sprzymierzył się niemieckim oddziałem kanadyjskiego Bombardiera (pojazdy będą zasilane przez system indukcyjny właśnie tego producenta).

Autobus jest nietypowy, bo pod podłogą zostało zamontowane urządzenie, które umożliwia bezdotykowe pobieraniu energii - z ładowarek zabetonowanych w nawierzchni przystankowej. - Kilka minut wystarczy, żeby uzupełnić energię elektryczną w bateriach i kontynuować jazdę – twierdzi Mateusz Figaszewski, rzecznik Solarisa. Ten czas postoju będzie uwzględniony w rozkładzie. 

>>> Czytaj też: Sukces Polaków. Wiedzą, jak produkować grafen na skalę przemysłową

W ramach kontraktu powstaną też dwie stacje ładowania w systemie Primove. To właśnie koncepcja ładowania indukcyjnego pozwoliła na zamontowanie w autobusie baterii o pojemności zaledwie 60 kWh, które zajmują niewiele miejsca w porównaniu z rozwiązaniami stosowanymi w większości innych elektrobusów.

Solaris 2B: z Brunszwiku do Berlina

Producent podkreśla, że pojazd jest cichy i całkowicie bezemisyjny. A to miało duży wpływ na decyzji berlińskiego przewoźnika BVG o tym zakupie. Według umowy, pojazdy Solaris Urbino 12 w wersji elektrycznej mają zostać dostarczone w czerwcu. Kontrakt przewiduje możliwość skorzystania z opcji i domówienia jeszcze jednego 12-metrowego autobusu. Na razie decyzja w tej sprawie nie zapadła.

Solaris i Bombardier zrealizowały podobny projekt w niemieckim Brunszwiku, który zamówił pięć autobusów elektrycznych ładowanych w sposób bezstykowy.

Solaris na linii M19 w Brunszwiku

Solaris na linii M19 w Brunszwiku

źródło: Materiały Prasowe

Pierwszym włączonym do ruchu w Brunszwiku elektrobusem Solarisa był pojazd 12-metrowy o pojemności 60 kWh (takie same będą produkowane dla Berlina). Pozostałe cztery pojazdy to cztery przegubowe o długości 18 metrów - to pierwsze elektryczne autobusy Solarisa o tej długości. Z powodu większej masy te zostały wyposażone w baterie 90 kWh.

Dla pięciu elektrobusów Solarisa przewoźnik Braunschweiger Verkehrs uruchomił linię M19, która okrąża centrum Brunszwiku. Władze miasta deklarują, że jeśli wyniki eksploatacyjne będą dobre, to zostaną utworzone kolejne „bezemisyjne połączenia”.

Obaj przewoźnicy – z Berlina i Brunszwiku – kupili solarisy w ramach projektu wspierania tzw. elektromobilności, który jest dofinansowywany przez rząd federalny.

>>> Czytaj też: Miliardy na kontach i wielkie inwestycje. Oto najbogatsi Polacy w rankingu "Forbesa"

Inne elektrobusy Solarisa

Polski producent wspólnie z Bombardierem starają się o kontrakty w kolejnych miastach. W ubiegłym roku Solaris dostarczył również szereg innych nowoczesnych autobusów elektrycznych w technologiach innych niż ładowanie indukcyjne.

Do Düsseldorfu pojechały dwa pojazdy Urbino 12 Electric z systemem ładowania „plug-in” (przez kabel z wtyczką). Autobusy zostały wyposażone w baterie o pojemności 210 kWh. Ciekawostka: pojazdy zostały przygotowane do zamontowania na dachu pantografu do szybkiego doładowywania na trasie. Solaris twierdzi, że jest to rozwiązanie zaprojektowane przez jego inżynierów. Chwalił się nim podczas ubiegłorocznych targów InnoTrans w Berlinie.

W 2014 r. Solaris zawitał elektrycznymi autobusami także do Szwecji – do miasta Västeras. Pojazd jest ładowany w standardowy sposób. Ale bateria o pojemności 160 kWh została podzielona cztery moduły – po 40 kWh każdy. Dwa z nich zostaną umieszczone na dachu, a kolejne dwa z tyłu pojazdu, po jego lewej stronie. Cel tego zabiegu był taki, żeby równomiernie rozłożyć nacisk na dwie osie.

Z kolei przewoźnik z Hamburga Hochbahn kupił dwa autobusy Solaris Urbino Electric z wodorowym ogniwem paliwowym firmy Ballard o mocy 101 kW. Długość tych pojazdów to 18,75 metra. To najdłuższe oferowane przez polskiego producenta, modele z napędem elektrycznym. Pojazdy zasilane będą z baterii o pojemności 120 kWh.

Solaris sprzedał łącznie ponad 10 tys. pojazdów – autobusów, trolejbusów i tramwajów - do 28 krajów świata. Koncern zatrudnia ponad 2,3 tys. osób w Polsce i ponad 300 za granicą. Od 1 kwietnia prezesem tej rodzinnej polskiej firmy będzie Niemiec: Andreas Strecker, który wcześniej stał na czele oddziału Daimler Buses w Ameryce Północnej.