PKP Cargo

Pociąg z nawozami Azotów wjeżdża na prom

źródło: Materiały Prasowe

Nawozy wyruszyły od producenta w wagonach kolejowych - do portu w Świnoujściu. Tu pociąg wjechał na prom, którym dopłynął do szwedzkiego portu Ystadt. Na lądzie wagony zjechały do terminalu, w którym ładunek został przeładowany na ciężarówki. A następnie trafiły do szwedzkiego klienta.

Tym razem PKP Cargo opowiada nie tylko za transport kolejowy, ale za cały łańcuch logistyczny. Łącznie z przeprawą promową (spółka kolejowa dzierżawi promy „Kopernik” i „Śniadecki”), ale też usługą tzw. ostatniej mili, czyli dowozem ciężarówkami do miejsca docelowego. Mechanizm jest taki, że klient zamawia usługę z punktu A do B, a to przyjmujący zlecenie martwi się, w jaki sposób i jakimi środkami transportu przewiezie towar na czas. W ten sam sposób działają najwięksi światowi operatorzy logistyczni, np. Deutsche Bahn, który wykorzystuje w swoim biznesie także transport lotniczy.

Kolejowy prom w drodze do Szwecji

Kolejowy prom w drodze do Szwecji

źródło: Materiały Prasowe

Giełdowa spółka PKP Cargo twierdzi, że w ten sposób zwiększa swoje kompetencje logistyczne. – To nową twarz naszej firmy. Planujemy dostarczać klientom rozwiązania logistyczne, które pozwolą lepiej wykorzystać potencjał ich biznesu – mówi Arkadiusz Pokropski, dyrektor do spraw sprzedaży w PKP Cargo.

Cała operacja trwała trzy doby. To o połowę krócej niż wcześniej: nawozy docierały wtedy koleją do polskich portów, gdzie potrzebny był przeładunek na statek, a po szwedzkiej stronie Bałtyku trafiały na samochody. Jak usłyszeliśmy, wielokrotne przeładunki negatywnie wpływały na jakość towaru. Problemem był też zbyt długi czas transportu, przez co potencjał rynku szwedzkiego nie był do końca wykorzystywany.

Czy będzie więcej takich transportów? Grupa chemiczna z Puław z tego eksperymentu jest zadowolona. Według naszych ustaleń, PKP Cargo proponuje uruchomienie połączenie regularnego, ale decyzji nie ma. Na razie obie strony negocjują w zaciszu gabinetów warunki współpracy.

Skąd ta innowacyjność? Tak naprawdę PKP Cargo dwoi się i troi, żeby nie tracić rynku. W styczniu Grupa PKP Cargo przewiozła łącznie 7,5 mln ton ładunków, czyli o 1,2 mln mniej niż rok wcześniej.

To pochodna trudnej sytuacji na rynku transportów węgla (ta wynika z załamania eksportowego, strajku w Jastrzębskiej Spółce Węglowej, spadku importu z Rosji), ale też opóźnionego wzrost popytu na przewóz kruszyw. Na przewozy PKP Cargo zły wpływ ma sytuacja na Ukrainie - załamały się potoki towarowe półproduktów z metali z Donbasu.

- Udziałów w rynku nie stracą tylko ci, którzy będą potrafili zaoferować klientom nowe usługi – taka opinia panuje w branży.

PKP Cargo twierdzi, że wzrosło też zapotrzebowanie na transport kontenerów – w styczniu PKP Cargo zwiększyło przewozy intermodalne o 6 proc. rok do roku. Nowa formą mają być też przewozy obejmujące cały łańcuch logistyczny, np. nawozów z Polski do Szwecji przy wykorzystaniu transportu kolejowego, promowego i samochodowego.

W 2014 roku Grupa PKP CARGO miała blisko 48,5 proc. udziału w rynku pod względem masy i ponad 57 proc. w tzw. pracy przewozowej. Po III kw. 2014 skonsolidowany zysk netto grupy wyniósł 227 mln zł przy przychodach na poziomie 3,17 mld zł.