"Polska jest miejscem, w którym funkcjonują dwie znaczące firmy, które zainwestowały w naszym kraju: Sikorsky Aircraft, PZL Mielec i AgustaWestland, PZL Świdnik. Odbieram to, jako zdecydowaną porażkę naszego przemysłu." - powiedział Steinhoff w rozmowie z ISBnews.

Według niego, argumenty, że obie firmy, które mają swoje fabryki w Polsce, nie odpowiadały zamówieniu, dowodzi jednego. "W przyszłości trzeba będzie pomyśleć o tym, o czym m.in. postulowała SEA (Stowarzyszenie Euro-Atlantyckie), że w Polsce musi powstać urząd uzbrojenia, który będzie zajmował się zakupami dla polskiej armii" – podkreślił Steinhoff. 

>>> Czytaj też: Związkowcy z PZL Świdnik chcą ujawnienia szczegółów przetargu na helikoptery

Były wicepremier wskazuje też, że potrzebna jest koordynacja oczekiwań ze strony MON, a polskim przemysłem obronnym.

W tym samym tonie wypowiadają się Pracodawcy RP.

"Uderzające jest to, że procedury przetargowe w żaden sposób nie uwzględniają potencjału działających już w Polsce zakładów, a także skali inwestycji, jakie do tej pory poczyniły" - powiedział Malinowski ISBnews.

Prezes Pracodawców RP wskazuje też, że inwestycje Amerykanów i Włochów w polskie fabryki uzbrojenia, zapewniają tysiące miejsc pracy, tworzą też trwałe sieci kooperacji z polskimi dostawcami, są liderami innowacyjności i kołami zamachowymi gospodarek w swoich regionach.

MON zdecydował, że do kolejnego etapu przetargu na wyposażenie polskiej armii przeszedł wielozadaniowy śmigłowiec H225M - produkowany przez francusko-niemieckie konsorcjum Airbus Helicopters. W przetargu, oprócz Francuzów, startowali Amerykanie (Sikorsky Aircraft) z produkowanym w PZL Mielec Black Hawkiem oraz włosko-brytyjska grupa AgustaWestland ze śmigłowcem AW149 z zakładów PZL Świdnik.

Przetarg dotyczy wyposażenia polskiej armii w 70 wielozadaniowych śmigłowców. Wartość przetargu jest szacowana na 13 mld zł. 

>>> Czytaj więcej: Piechociński: Nie jest jeszcze pewne, czy Polska kupi francuskie śmigłowce